Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rolada. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2011

Błyskawiczny pasztet z rumowymi rodzynkami

Pyszny pasztet, bądź też
pieczeń, lub rolada - idealnie
nadaje się do spożycia na gorąco
jak i na zimno.
Prezentuje się wyśmienicie
i równie wspaniale smakuje.
Do sporządzenia przystawki
użyłam około 40 dag mielonego
mięsa wołowo - wieprzowego.
Do miski z mięsem wbiłam
3 jajka, doprawiłam solą,
pieprzem, majerankiem
i gałką muszkatołową. Wymieszałam. Dodałam 3 łyżki startego parmezanu,
2 łyżki zmielonych orzechów włoskich, jedną cebulę drobno pokrojoną
i zrumienioną na patelni oraz 3 łyżki rumu. Wyrobiłam dokładnie.
Folię do pieczenia posmarowałam olejem. Wyłożyłam na nią
równą warstwę mięsa, tworząc kształt prostokąta.

Przez jego środek ułożyłam
rodzynki z zalewy rumowej,
kilka pasków czerwonej
papryki, którą wcześniej lekko
podsmażyłam i sporą ilość
posiekanej natki pietruszki.
Pomagając sobie długim
szerokim nożem, ciasno
zwinęłam pieczeń.
Owinęłam szczelnie folią
aluminiową, włożyłam
do głębokiej patelni, zalałam wodą
do 3/4 wysokości. Przykryłam.
Gotowałam na bardzo płomieniu ognia około 35-40 minut.
Pasztet posłużył mi jako przystawka przed daniem głównym, dlatego
przed pokrojeniem pozwoliłam, by całkowicie ostygł.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 24 marca 2011

Roladki z udek kurczaka

Pyszna, soczysta potrawa.
Nadaje się do spożywania
na gorąco, tuż po sporządzeniu
lub na zimno - jako barwna
przystawka, przekąska
czy dodatek do kanapek.
Trzy udka kurczaka umyłam
i osuszyłam. Za pomocą ostrego,
cienkiego noża usunęłam kości
wraz z chrząstką starając się
nie poszarpać mięsa i nie uszkodzić
skóry. Czynność ta fachowo
nazywa się - trybowanie.
Mięso posypałam solą, pieprzem i majerankiem, odstawiłam do lodówki.
W międzyczasie przygotowałam farsz. Kawałek polędwicy wołowej
około 30 dag zmieliłam drobno, dodałam jedno jajko i trzy żółtka,
dwie łyżki oliwy, dwie łyżki wytrawnego wina, łyżkę musztardy,
sól i pieprz do smaku.
Wymieszałam - odstawiłam, żeby smaki się przegryzły.
Dużą surową marchew obrałam i za pomocą specjalnego nożyka
pokroiłam na długie, bardzo cienkie paski.

Udka rozłożyłam, formując
płat (każde udko oddzielnie),
lekko rozbiłam tłuczkiem.
Smarowałam przygotowaną
polędwicą. Dekoracyjnie ułożyłam
marchewkę. Położyłam też suszone
śliwki, gotowany korzeń pietruszki,
posiekaną natkę i kilka kaparów.
Wszystkie porcje ciasno zwinęłam,
obwiązałam bawełnianą nicią.
Lekko podsmażyłam na patelni
z każdej strony, by soki
zatrzymały się wewnątrz mięsa. Roladki owinęłam folią aluminiową,
włożyłam do szerokiego garnka z wrzącą wodą. Gotowałam pod przykryciem
około 35-40 minut na małym płomieniu ognia.
Rewelacyjna potrawa, nawet po wystygnięciu zachowuje soczystość
i wysublimowany smak.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Udka "z rękawa" z wyśmienitą sałatą

Wspominając miniony
weekend, przygotowałam
danie, podobne
do sobotniego obiadu.
Wtedy nie zdążyłam
pstryknąć zdjęcia,
gdyż goście
w pospiechu chwycili
swoje talerze,
nie dając mi szansy
na uwiecznienie
tych kulinarnych
dobroci :P
Trzy duże udka kurczaka podzieliłam, każde na dwie części i ukośnie nakroiłam skórę, żeby przyprawy wniknęły w głąb mięsa.
Zrobiłam mieszankę przypraw z morskiej soli, kolorowego pieprzu,
majeranku, dwóch ząbków czosnku, łyżki miodu, łyżki oliwy,
łyżeczki octu jabłkowego i czerwonej, łagodnej papryki.
Mięso posmarowałam marynatą i odstawiłam do lodówki na kilka godzin.
Karbowaną sałatę oczyściłam, wkroiłam dwa obrane ze skóry pomidory,
pęczek pietruszki i koperku.
Pół kubeczka śmietany homogenizowanej 12% doprawiłam sokiem z limonki,
łyżką miodu, solą i łyżką białego pieprzu.
Oba składniki połączyłam tuż przed podaniem.
Kilka plasterków selera i marchewki pokroiłam w cienkie paseczki,
posypałam cynamonem, dolałam trzy łyżki wytrawnego wina
i piekłam razem z kurczakiem w piekarniku w rękawie spożywczym.
Mięso było soczyste, miękkie, aromatyczne, o wyraźnym,
zdecydowanym smaku.
Miało też chrupiącą skórkę, co dodatkowo wzbogaciło jego walory.
Pestki granatu są u mnie wszechobecne i fajnie komponują się
z większością składników.

Jeszcze specjalnie dla Ani i Janusza bardziej szczegółowy przepis
na schabową roladę, z poprzedniej notki.
Kawałek schabu (ilość zależy wyłącznie od Was)
trzeba uformować w płat.
Należy nakroić mięso wzdłuż, od góry i od spodu,
zachowując 1,5-2 cm od każdego brzegu, żeby nie przeciąć mięsa.
Płat można delikatnie ubić, ale nie trzeba.
Doprawić solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi z obu stron.
Tatar Morliny, albo Sokołów (według mnie, ten drugi jest lepszy)
połączyć z żółtkiem, ewentualnie doprawić solą i pieprzem.
Tatarem posmarować płat schabu, posypać rodzynkami,
małe, marynowane patisonki ułożyć wzdłuż w rzędzie,
albo w dwóch - według własnych upodobań.
Zwinąć w rulon, związać nicią, podsmażyć na patelni z każdej strony.
Soki zatrzymają się wewnątrz i rolada nie będzie sucha.
Następnie szczelnie owinąć w aluminiową folię,
widelcem zrobić w folii małą dziurkę, żeby para miała swobodne ujście.
Można piec mięso w piekarniku, można też wlać wodę do głębokiej patelni
i w kąpieli wodnej dusić do miękkości.
Radzę pozbyć się nici dopiero wtedy, kiedy rolada całkowicie wystygnie.
Macie wtedy szansę, że nie będzie się rozdzielać;
powstaną ładne, zgrabne, zwarte porcje.

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę radości z przyrządzania tego dania.
Smacznego :)

Nie ma jak u Mamy

Prawda stara jak świat.
Na myśl przychodzą
słowa piosenki
Wojciecha Młynarskiego.
"Nie ma jak u mamy,
ciepły piec,
cichy kąt..."
No właśnie.
Weekend upłynął szczególnie.
Było miłe spotkanie,
dużo radości, spacerów,
rozmów i pysznego jedzonka.
Imieniny Mamy
to wyjątkowe święto.
Okazja do pogodnej biesiady, pogawędki z Siostrą,
przechwycenia pozytywnej, młodzieńczej energii
od Siostrzeńca.
Był to także czas utwierdzenia się
w przekonaniu, jak bardzo jesteśmy sobie potrzebni
i jak silnie jednoczymy się,
szczególnie w najtrudniejszych momentach życia.

Mama przygotowała
ucztę godną najbardziej
wykwintnych smakoszy.
Rosół - taki,
jaki lubię najbardziej,
czyli o absolutnym
stopniu pikantności.
Nie wszyscy są entuzjastami
pepperoni
w zwielokrotnionej
ilości :P
Mnie smakowało, choć później niczym smok wawelski,
potrzebowałam ogromnej ilości płynów,
żeby ugasić pragnienie.

Był pyszny schab
nadziewany polędwicą
wołową, czyli tatarem,
z marynowanymi patisonami
i rodzynkami.
To mięsiwo,
to mistrzostwo świata.
Kompozycja przypraw
i ziół stanowiły
wyborny smak.
Roladę można było spożywać
na gorąco z sosem pieczeniowym,
albo na zimno jako zakąskę.


Galaretę zrobiłyśmy
z różnego rodzaju mięs,
z których wcześniej
powstał pikantny rosół.
Były tam skrzydełka
kurczaka, pręga,
różne części
mięsa z indyka.
Przepadam za mięsną
galaretką.
Zawsze polewam
ją octem,
choć wiem doskonale,
że to niezdrowe.
Z sokiem cytrynowym jadam tylko galarety rybne,
natomiast mięsne zawsze z octem.
Walory smakowe w tym momencie mają zdecydowanie większe znaczenie
niż racjonalne odżywianie :P

Weekend wspominam z rozrzewnieniem i radością.
Z całą pewnością zapamiętam go na zawsze.
I jak zwykle, w takich momentach... żałuję, że nie było Was...
którzy mieszkacie tak daleko.
Ach, te pyszne galaretki z octem... ;))))))
Już sobie wyobrażam, jakie wielkie święto zrobimy, kiedy wreszcie się spotkamy :)

Wszystkim, którzy mnie odwiedzają, życzę pogodnego dnia
i radości z każdej chwili życia.

A dla Mamusi piosenka z podziękowaniem za wspaniałą gościnę
i kochające serce.