Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczko kokosowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczko kokosowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 stycznia 2013

Jarzynowy krem z łososiem i kokosową nutką

Dzisiejszy dzień był intensywny,
pełen emocji, ważnych spraw,
dobrych wiadomości i ciekawych
spotkań. Jak miło było wrócić do
ciepłego domu pachnącego pysznym
obiadem. Talerz kremowej zupy nasycił
i rozkosznie rozgrzał, dostarczając
radosnej energii na cały wieczór.
1 litr wywaru mięsnego, warzywnego 
lub rybnego (u mnie drobiowo-wołowy), 
2 marchewki, 5 ziemniaków, pietruszka, 
165 ml mleczka kokosowego, sok z jednej 
pomarańczy, 220 g wędzonego łososia, 
plaska łyżeczka startego imbiru.
Marchew, ziemniaki i pietruszkę obrałam, pokroiłam w kostkę i włożyłam do wrzącego rosołu.
Gotowałam na małym ogniu około 20 minut. Dodałam imbir a następnie zmiksowałam.
Wlałam sok z pomarańczy i mleczko kokosowe, podgrzewałam 2-3 minuty po czym zdjęłam
z ognia. Łososia pokroiłam w cienkie plasterki, włożyłam po 2-3 do miseczek, zalałam gorącą
zupą. Przybrałam cząstkami pomarańczy i rzeżuchą, skropiłam olejem lnianym.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 24 września 2012

Aromatyczne risotto na rozpoczęcie jesieni

Pożywne, aksamitne, z lekko
kokosową nutką i posmakiem sera
z niebieską pleśnią. Kuszący aromat
roznosił się po całym domu tak
intensywnie, że zwabił nawet sąsiadów.
Po takiej uczcie niezbędny był
długi spacer po jesiennych dróżkach
pobliskiego parku :)
1,5 szklanki suchego ryżu arborio, 
około 4-5 szklanek bulionu warzywnego, 
pół szklanki białego wytrawnego wina, 
300 g wieprzowej karkówki, średnia cebula, 
2 nieduże marchewki, ząbek czosnku, 
100 g sera z niebieską pleśnią, 2 garści posiekanej natki pietruszki, 110 ml kokosowego 
mleczka, pieprz, czerwona papryka, 2 chlusty oliwy.
Karkówkę pokroiłam w cienkie, długie plasterki. Wymieszałam z drobno pokrojoną cebulą
i czosnkiem, doprawiłam świeżo utłuczonym pieprzem i słodką papryką. Wymieszałam,
szczelnie przykryłam, wstawiłam na noc do lodówki.
Następnego dnia zasmażyłam na oliwie w głębokiej patelni. Gdy mięso lekko się zrumieniło
wsypałam ryż i chwilę smażyłam, stale mieszając. Wlałam wino, poczekałam aż ryż wchłonie
płyn. Następnie zaczęłam dolewać po łyżce bulionu (każdą kolejną łyżkę wlewałam dopiero
po wchłonięciu przez ryż poprzedniej). W połowie gotowania dodałam pokrojoną w cienkie
paski marchewkę. Pod koniec włożyłam ser pleśniowy i natkę pietruszki, wlałam mleczko
kokosowe. Gotowałam jeszcze kilka chwil. Gorące risotto wyłożyłam na podgrzane talerze,
skropiłam oliwą, posypałam papryką i przybrałam natką pietruszki.
Bardzo smacznie polecam.
Buon Appetito :)

środa, 28 marca 2012

Kokosowa Panna Cotta z aksamitnym sosem z hibiskusa

Królewski deser na świąteczny,
wielkanocny stół. Panna cotta
z dominującą ilością tłustego,
kokosowego mleczka, otulona
aromatycznym, kwaśno - słodkim
sosem z suszonych kwiatów
hibiskusa. Duet idealny, w pełni
zgrany i harmonijny. Byliśmy
oczarowani tym połączeniem.
550 ml wysokiej jakości mleczka
kokosowego, 250 ml słodkiej 
śmietanki 30%, 3 łyżki cukru pudru, 
7 g żelatyny, 3 łyżki suszonych kwiatów
hibiskusa, 300 ml wrzącej wody, 4 czubate łyżki cukru, 2 łyżki miodu.
Żelatynę rozpuściłam w niewielkiej ilości zimnej wody. Mleczko kokosowe wraz
ze śmietaną wlałam do garnuszka, podgrzewałam na małym ogniu cały czas delikatnie
mieszając. Dodałam cukier puder a gdy płyn był bardzo gorący, żelatynę.
Po dokładnym wymieszaniu i pewności, że żelatyna połączyła się z mleczkiem
i śmietaną zdjęłam garnek z ognia, przykryłam, odstawiłam do całkowitego wystygnięcia.
Zimny deser rozlałam do foremek, wstawiłam na noc do lodówki.
Suszone kwiaty hibiskusa zalałam wrzącą wodą. Kiedy porządnie naciągnęła i przestygła,
przecedziłam. Kwiaty odłożyłam do dekoracji a herbatę wlałam do garnuszka.
Postawiłam na ogniu, dodałam cukier i mód. Podgrzewałam mieszając, by cukier
całkowicie się rozpuścił. Podczas gotowania ponad połowa płynu zredukowała się
tworząc wyśmienity, gęsty, aksamitny sos. W razie konieczności można zagęścić
go odrobiną mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w niewielkiej ilości zimnej wody.
Nie musiałam tego robić, gdyż cukier i mód dokonały tego same, bez dodatkowej pomocy.
Foremki z deserem zanurzałam na kilka chwil w gorącej wodzie, wyłożyłam
na półmiski. Polałam hibiskusowym sosem, przybrałam odłożonymi wcześniej
kwiatami i listkami melisy.
Bardzo smacznie, rozkosznie i słonecznie polecam.
Buon Appetito :)

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Naleśniki z warzywami i boczkiem w sosie kokosowo - serowym

Kolejna odsłona pysznych
naleśników. Cienkie placki
wypełnione kolorową papryką,
czerwoną cebulą i aromatycznym
boczkiem. Dzieło wieńczy
gorący sos z sera gorgonzola
i kokosowego mleczka. Potrawa
zachwyciła zarówno gości
jak i domowników.
200 g przesianej mąki pszennej,
2 jajka, 350 ml mleka 1,5%,

20 g stopionego masła,
1 łyżka oliwy, szczypta cukru i dwie szczypty soli.

Jaja rozbiłam, dodałam sól i cukier oraz część mąki. Cały czas ubijając
wlałam mleko, oliwę i roztopione, przestudzone masło.
Dodałam pozostałą mąkę. Dokładnie wymieszałam, odstawiłam
na pół godziny, by ciasto odpoczęło.
Usmażyłam cienkie naleśniki nie używając już tłuszczu.
Dużą czerwoną cebulę pokroiłam w piórka. Pół papryki żółtej
i pół czerwonej pokroiłam w paski a kilka cienkich plasterków
boczku w słupki. Na patelni podsmażyłam boczek, dodałam
paprykę i cebulę. Doprawiłam kolorowym pieprzem i świeżym rozmarynem.
W garnuszku podgrzałam 100 ml mleczka kokosowego. Dodałam
200 g sera gorgonzola. Mieszałam tak długo, aż składniki połączyły się
i utworzyły aksamitny, gęsty sos.
Naleśniki wypełniłam farszem, złożyłam fikuśnie, polałam kremowym sosem.
Posypałam obficie posiekaną natką pietruszki.
Bardzo smacznie polecam.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Rozgrzewająca zupa z boczniakami

Znalazłam na targu piękne
boczniaki. Bardzo lubię
te specyficzne grzyby. Mają
szeroki wachlarz zastosowań,
zawierają dużo witamin i soli
mineralnych.
50 dag wołowiny bez kości
zalałam zimną wodą,
zagotowałam. Dodałam marchew,
korzeń pietruszki i selera, ziele
angielskie, liść laurowy, kolendrę,
pieprz i gruboziarnistą sól.
Gotowałam na bardzo
małym płomieniu ognia blisko
3 godziny. Powstał treściwy, bardzo smaczny wywar.
Przecedziłam go przez gęste sito, mięso pokroiłam w dużą kostkę.
Do rosołu włożyłam 5 ziemniaków obranych i pokrojonych w cząstki,
gotowałam do miękkości. 35 dag boczniaków pokroiłam w paseczki.
Podsmażyłam na maśle, dodałam do ziemniaków.
Zupę doprawiłam ząbkiem roztartego czosnku, zabieliłam mleczkiem
kokosowym. Włożyłam miękkie kawałki mięsa.
Każdą porcję przybrałam łyżeczką gęstej śmietany 18%
i gałązką koperku.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 27 lipca 2011

Lody kokosowe

Nie znam chyba nikogo,
kto nie lubiłby lodów.
Ja je po prostu uwielbiam.
Przepadam też za wszystkim
co kokosowe i takie połączenie
szczególnie mi odpowiada.
Na blogu Oli Cruz jakiś czas temu
zachwyciłam się kokosowymi
lodami i od razu wiedziałam,
że podobne przygotuję sama.
Skondensowane mleko zastąpiłam
kokosowym mleczkiem
deserowym, dostępnym w małych
puszkach o pojemności 165 ml.
Szklanka śmietany 30%, niepełna szklanka świeżo startych
wiórków kokosowych, 2 puszki deserowego mleczka kokosowego,
3 łyżki cukru pudru.
Mleczko spieniłam trzepaczką, połączyłam z ubitą śmietaną i cukrem pudrem.
Na końcu wsypałam wilgotne wiórki, dokładnie wymieszałam.
Zamrażałam około 3,5 godziny mieszając co kilkadziesiąt minut.
Lody są kremowe i pyszne, z wyraźnie wyczuwalnymi wiórkami.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 20 maja 2011

Aksamitny chłodnik owocowy

Wiosna pieści słońcem,
coraz bardziej upalną aurą
i pięknem roślinności.
Postanowiłam przygotować
lekki, a jednocześnie sycący
posiłek w formie chłodnika.
Podobne danie prezentowałam
kilka miesięcy temu,
gdy było zimno, śnieżnie
i wietrznie. Zachęcam
do odrobiny wspomnień tutaj.
Moja dzisiejsza potrawa jest lżejsza
i zdecydowanie mniej kaloryczna.
Potrzebne składniki to: awokado, grapefruit, 2 banany, 15-20 truskawek,
naturalny jogurt i mleczko kokosowe.
Cytrusa obrałam ze skóry i błon, podzieliłam na cząstki.
Awokado przekroiłam na pół, wyjęłam pestkę a miąższ bez skóry
pokroiłam w kostkę.
Truskawki umyłam, pozbawiłam szypułek, pokroiłam na ćwiartki.
Banany obrałam, usunęłam końcówki i pokroiłam w plastry.
Wszystkie składniki połączyłam. Dodałam 120 ml odtłuszczonego
jogurtu, 3 łyżki syropu z agawy i 350 ml mleczka kokosowego.
Doprawiłam dwiema szczyptami kardamonu.
Wstawiłam do lodówki na godzinę.
Chłodnik jest tak pyszny, że nie można mu się oprzeć.
Bardzo smacznie, ciepło i wiosennie polecam :)

niedziela, 15 maja 2011

Cielęcina w sosie Martini z młodą marchewką, świeżym szpinakiem i płatkami róży

Niedziela i wyjątkowy,
wykwintny obiad. Specjalne
danie rozpoczyna też
nowy etap w naszym życiu.
Zapewne będzie to piękny
czas nieznanych doświadczeń
i ciekawych wyzwań.
Kawałek cielęciny umyłam,
pokroiłam na porcje
i osuszyłam dokładnie.
Podsmażyłam delikatnie
i krótko na klarowanym maśle.
Przełożyłam do garnka z gotującą się odrobiną wody,
jedną marchewką, plastrem selera i dwoma ząbkami czosnku.
Po około 5 minutach wlałam szklankę wytrawnego Martini, dodałam
ziarna pieprzu, liść laurowy, ziele angielskie i kilka nasion kolendry.
Dusiłam blisko dwie godziny, podlewając raz jeszcze wermutem.
Mięso wyjęłam, powstały sos przecedziłam. Zagęściłam go
łyżeczką mąki ziemniaczanej, zabieliłam dwiema łyżkami
mleczka kokosowego.
Kilka młodych, małych marchewek obrałam i przez 6 minut
blanszowałam we wrzącej wodzie.
Odcedziłam i włożyłam je do zimnej wody z lodem, by nie straciły koloru.
Makaron spiraloni ugotowałam al dente.
Składniki ułożyłam ozdobnie na talerzach, przybrałam płatkami róży
i młodymi listkami szpinaku. Podałam gorące.
Płatki róży są jadalne i w sposób fenomenalny komponują się z mięsem.
Bardzo smacznie polecam, życząc wszystkim pięknego
i słonecznego niedzielnego popołudnia.
Buon Appetito :)

niedziela, 27 marca 2011

Sałatka z awokado, gruszki i kukurydzy w kokosowym sosie

Pyszna, świąteczna sałatka.
Idealna na popołudniową,
niedzielną przekąskę.
Gdy będę robić ją następnym
razem, zamrożę wcześniej
szklaneczki, w których ją podam.
Efekt z pewnością będzie
jeszcze bardziej piorunujący.
1 awokado i 1 średniej wielkości
gruszkę obrałam ze skóry
i pokroiłam w kostkę. Dodałam
małą puszkę kukurydzy.
Garść włoskich orzechów posiekałam, dodałam do sałatki.
Doprawiłam łyżką soku z cytryny i dwiema szczyptami
czerwonego pieprzu. Wstawiłam do lodówki.
Podczas gdy przekąska nabierała smaku i chłodziła się, przygotowałam sos.
150 g kokosowego jogurtu zmieszałam z trzema łyżkami mleczka
kokosowego, łyżeczką płynnego miodu i łyżką kokosowych wiórków.
Zalałam sałatkę, wymieszałam.
Wyłożyłam do pękatych szklaneczek, obsypałam włoskimi orzechami.
Przystawkę udekorowałam truskawkami, świeżymi listkami mięty
i płatkami migdałów.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 25 marca 2011

Ruote z grapefruitem i krewetkami

Lekki makaron w jedwabistym,
aromatycznym sosie, to
rewelacyjny sposób na gorącą
przekąskę w pochmurny,
piątkowy dzień.
Grapefruita obrałam ze skóry
i błon. Na patelni podgrzałam
dwie łyżki oliwy. Wrzuciłam
garść krewetek - około 20 sztuk,
łyżkę posiekanej bazylii, dwie
łyżki kaparów i jeden
zmiażdżony ząbek czosnku.
Wlałam 150 ml mleczka kokosowego
i trzy łyżki gęstego jogurtu. Doprawiłam białym pieprzem.
Na końcu dodałam cząstki grapefruita.
Makaron ruote ugotowałam al dente. Odcedziłam, połączyłam z sosem.
Ozdobiłam listkiem bazylii.
Buopn Appetito :)

niedziela, 20 lutego 2011

Egzotyczna przystawka-chłodnik

Trudno sklasyfikować to danie.
Jest to zarazem sałatka owocowa,
orzeźwiający chłodnik i przystawka.
To aksamitna, lekka, delikatna
i nieco wyrafinowana w smaku
potrawa.
Jednego grapefruita obrałam
ze skóry i błon, podzieliłam
na cząstki. Pół awokado i pół
żółtego melona obrałam,
pokroiłam w niedużą kostkę.
Jednego banana pokroiłam
w cienkie plasterki.
W miseczce wymieszałam małą puszkę 160 ml mleczka kokosowego,
120 ml naturalnego jogurtu i dwie łyżeczki cukru pudru.
Sosem zalałam owoce. Odstawiłam na pół godziny, by smaki się połączyły.

Przystawkę przełożyłam
do kokosowych skorupek.
Udekorowałam pokrojonymi
ozdobnie: awokado, melonem
i grapefruitem.
Przybrałam listkiem melisy.
Danie można też podać
w filiżankach lub miseczkach.
Zamiast proponowanych przeze mnie
składników, można wykorzystać
owoce sezonowe: truskawki, maliny,
poziomki, porzeczki i inne.
Latem można dorzucić kostki lodu,
albo podać w schłodzonych połówkach jabłek, gruszek czy brzoskwiń.
Bardzo smacznie polecam :)

wtorek, 8 lutego 2011

Duszona wołowina w "kawiorowym" sosie

Niezwykłe, wyjątkowe, smakowite
i zaskakujące danie.
Szczególnego uroku dodaje
potrawie sos. Przejrzyste
kuleczki niczym drogocenny
kawior mienią się na talerzu :)
Kawałek wołowego udźca
włożyłam do niewielkiej ilości
wrzącej wody. Dodałam marchewkę,
małą pietruszkę, plasterek selera,
opaloną cebulę i przyprawy:
trzy jagody jałowca, trzy goździki,
szczyptę nasion kolendry, pół łyżeczki pokruszonej trawy cytrynowej,
duży liść laurowy, nieco soli, łyżeczkę zielonego pieprzu
i dwa ziarna ziela angielskiego.
Dusiłam na małym płomieniu ognia blisko 2,5 godziny.
Kiedy mięso zrobiło się subtelnie miękkie wyjęłam je,
a wywar starannie przecedziłam. Bulion miał piękną bursztynową barwę
i pozostał perfekcyjnie klarowny.
Do gotującego się płynu (było go około 1,5 szklanki)
wsypałam dwie łyżki sago. Gotowałam około 10-15 minut mieszając
od czasu do czasu, aż kuleczki zrobiły się przezroczyste.
Skrobia zawarta w sago, w naturalny sposób zagęściła sos.
Doprawiłam go odrobiną soku z cytryny i dwiema łyżkami mleczka
kokosowego. Bez mleczka sos był równie pyszny,
zatem jeśli ktoś nie chce, nie musi go dodawać.

Ziemniaki obrałam
i za pomocą noża - falbanki,
pokroiłam na cząstki.
Usmażyłam na rumiano
z każdej strony, przykryłam
i trzymałam na małym ogniu,
by zupełnie zmiękły.
Uwieńczeniem obiadu była
surówka z czerwonej kapusty.
Małą główkę starłam
na największych oczkach tarki.
Dodałam pół czerwonej papryki,
małe soczyste jabłko i cebulę - wszystko pokrojone w kostkę.
Doprawiłam solą, pieprzem, odrobiną brązowego cukru i sokiem
z połowy cytryny. Obficie skropiłam oliwą.
Bardzo smacznie zachęcam do spróbowania.
:)

niedziela, 28 listopada 2010

Orientalna zupa gulaszowa Psotki

Kawałek udźca wołowego
około 40-50 dag umyłam, zalałam
zimną wodą, zagotowałam.
Dodałam dwie marchewki,
pietruszkę, plaster selera,
zieloną część pora i opaloną cebulę.
Ponadto: liść laurowy, trzy ziarna
ziela angielskiego, trzy jagody
jałowca, pół łyżeczki ziarnistego
pieprzu, kilka nasion kolendry,
dwa goździki i łyżkę soli.
Gotowałam na bardzo małym
płomieniu ognia przez dwie godziny.
Mięso i warzywa wyjęłam, rosół przecedziłam przez sito i jałową gazę,
postawiłam ponownie na ogniu.
Włożyłam pół szklanki pokrojonych w kostkę ziemniaków,
garść mrożonej fasolki szparagowej i zielonego groszku,
chwilę gotowałam. Ugotowaną wcześniej marchewkę i pietruszkę
pokroiłam, włożyłam do garnka z zupą. Rozłupałam orzech kokosowy,
połowę miąższu starłam na tarce i dodałam do zupy wraz z pokrojonym
na równe części udźcem.
Doprawiłam czerwoną słodką papryką i majerankiem.
Zdjęłam z ognia i wlałam 100 ml mleczka kokosowego.
Gulaszową zupę podałam w łupinach orzecha kokosowego.
Wspaniałe, aromatyczne, syte, rozgrzewające danie.
Bardzo smacznie polecam :)

wtorek, 10 sierpnia 2010

Tortellini w aksamitnym sosie

Zastanawiałam się,
w jaki sposób
wykorzystać
mięso, które gotowało się
w niedzielnym rosole.
Wołowinka, skrzydełka,
karkówka.
Same dobroci.
Wszystko zmieliłam,
dodałam drobno posiekaną
i zasmażoną cebulę,
czarny pieprz, majeranek
i sól do smaku.
Z mąki, jajka i ciepłej wody zagniotłam elastyczne ciasto.
Rozwałkowałam je, foremką wykrawałam krążki.
Nakładałam farsz na każdą porcję, zlepiałam na pół a następnie
łączyłam końce, by powstało "uszko".
Podczas gdy tortellini leżakowały pod ściereczką, przygotowałam sos.
Kilkanaście suszonych grzybów wymoczyłam i ugotowałam w wodzie,
w której się moczyły. Przecedziłam.
Grzybowy wywar połączyłam z dwiema wazowymi łyżkami rosołu.
Dolałam kieliszek czerwonego, wytrawnego wina, sok z połowy pomarańczy,
trzy łyżki konfitury z wiśni i łyżkę sosu grzybowego.
Gotowałam, aż część sosu odparowała.
Na koniec wlałam około 200 ml mleczka kokosowego
i zagęściłam łyżeczką mączki ziemniaczanej.
Pierożki wrzucałam do wrzącej, osolonej wody.
Po ugotowaniu polałam je grzybowo-kokosowym sosem.
Surówka z marchewki uzupełniła danie.
Utarłam ją na największych oczkach tarki. Doprawiłam śmietaną 18%,
chrzanem, solą, sokiem z limonki i łyżeczką miodu.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Placek ziemniaczany z sosem o egzotycznej nucie

Telewizyjny program,
w którym prowadzący
posilali się
plackami ziemniaczanymi
zainspirował mnie
do przyrządzenia
tego rarytasu z sosem.
Świeże boczniaki
oczyściłam pędzelkiem
i pokroiłam
w niezbyt wąskie paski.
Posypałam morską solą,
na rozgrzanej patelni doprowadziłam
do odparowania wody z grzybów.
Następnie dodałam troszkę oliwy,
dwie łyżeczki soku z limonki, skórkę z niej otartą,
łyżkę kokosowych wiórków, łyżkę sosu grzybowego,
biały pieprz do smaku i szklankę mleczka kokosowego.
Dusiłam na małym ogniu 3-4 minuty.
Po zdjęciu z ognia wymieszałam sos z posiekanym pęczkiem koperku.
Młode ziemniaki o dużej zawartości skrobi utarłam na tarce
o średnich oczkach.
Dodałam trzy jajka, łyżeczkę soli, łyżkę oliwy, dwie szczypty pieprzu
i dwie łyżki maki pełnoziarnistej.
Usmażyłam placki na największej patelni jaką mam ;)
Z sosem boczniakowo-koperkowo-kokosowym smakowały wyśmienicie.
Bardzo smacznie polecam.

piątek, 18 czerwca 2010

Paella con frutti di mare

Kilkanaście lat temu,
ogromnie
fascynowałam się Italią,
całym basenem
Morza Śródziemnego
i krajów ościennych.
Zachwycała mnie też
kultura, kuchnia, zwyczaje
południowo-zachodnich
regionów Europy.
Byłam pochłonięta zdobywaniem
wiedzy, szczególnie dotyczącej potraw tam serwowanych.
Miałam wspaniałą okazję poznać te odległe strony.
Jednym z dań, które smakowało mi szczególnie, była Paella.
Hiszpania słynie z tego przysmaku.
Zachwycałam się świeżymi owocami morza
w ryżowej zapieczonej masie z dodatkiem różnych ziół, warzyw, wina
i innych nieznanych mi specjałów.
Zapamiętałam doskonale ten smak, wzbogacony zapachem morza,
widokiem wzburzonych fal, niezwykłym powiewem wiatru,
który pieścił moją twarz.
Celebrując dziś wyjątkowe święto, postanowiłam przywołać
i odtworzyć tą niezwykłą potrawę.
Na głębokiej patelni rozpuściłam dwie łyżki klarowanego masła.
Wsypałam dwa woreczki ryżu o średniej długości ziaren, chwilę podsmażyłam.
Dolałam małą puszkę mleczka kokosowego. Gdy mleko wyparowało,
podlałam ryż warzywnym bulionem. Dolewałam go trzy razy po troszeczku,
podczas gotowania całego dania.
Na oddzielnej patelni podsmażyłam po połowie papryki czerwonej i żółtej,
pokrojonej w cienkie paski, trzy ząbki posiekanego czosnku
i pół białej, poszatkowanej cebuli.
Na tej samej patelni zasmażyłam na maśle klarowanym cztery
średnie kapelusze boczniaków, pokrojone w dużą kostkę.
Gdy ryż był al dente, połączyłam go z warzywnymi składnikami.
Doprawiłam wszystko solą, łyżką czerwonej papryki,
kawałkiem świeżo startego imbiru, zalałam kieliszkiem czerwonego, wytrawnego wina
i wkroiłam dwa pomidory obrane ze skórki.
Gdy potrawa była prawie gotowa, dodałam najważniejsze elementy.
Oczyszczone owoce morza: głęboko mrożone małże, kalmary, omułki, przegrzebki,
krewetki tygrysie, królewskie i koktajlowe, mątwy i ośmiorniczki.
Kilka królewskich krewetek włożyłam do marynaty z szampana i mleczka kokosowego,
spędziły kilkadziesiąt minut w zamrażalniku w tej zaprawie,
stąd ich specyficzny wygląd.
Takie owoce spożywa się, mocząc uprzednio w szampanie, lub w specjalnie
przygotowanym sosie chrzanowo-pomidorowym.

Paella serwowana jest w mosiężnej patelni, obficie udekorowana sałatą, cytryną,
owocami morza i innymi sztucznymi nawet ozdobami.
Jedna ogromna patelnia powinna być sutym posiłkiem dla 4-6 osób.
Nie potrzebowałam aż tak dużo tej dobroci, dlatego potrawę podałam na talerzach.
Wyglądała równie pięknie, jak w ognistej Hiszpanii, smak i aromat nie odbiegał
od tej, którą delektowałam się w barcelońskim porcie.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Chłodnik truskawkowy

Jest gorąco, parno
i duszno.
W takie dni apetyt maleje,
albo zanika całkowicie.
Wzmaga się natomiast pragnienie,
wzrasta ochota na lody, sorbety,
lekkie i delikatne desery.
Postanowiłam ponownie
wykorzystać truskawki,
których jest teraz
tak dużo.
Dwa jogurty truskawkowe,
zmiksowałam z około
600 g truskawek,
szklanką maślanki,
puszką mleczka kokosowego 165 g,
trzema łyżkami miodu
i łyżką świeżo startego imbiru. Wstawiłam
do lodówki.
Następnie przygotowałam sorbet.
Szklanka truskawek, cztery łyżki lodów truskawkowych, dwie łyżki serka waniliowego
i sześć kostek lodu.
Składniki zmiksowałam i wstawiłam do zamrażalnika.
Z kilku truskawek wycięłam dekoracyjne gwiazdki, posiekałam garść migdałów.
Miseczkę ozdobiłam truskawkami, wlałam chłodnik, włożyłam do niego dwie łyżki sorbetu,
posypałam migdałami i gwiazdkami.
Z wierzchu posypałam cukrem o dużych kryształkach.
Wspaniałe orzeźwienie na wiosenno-letnie dni.
:)

Krewetkowy koktajl

Na upalne, słoneczne dni,
taka przekąska,
wydaje się być idealna.
Niezwykle pożywna, energetyczna
i lekka zarazem.
Czas przygotowania
jest krótki,
a efekt zaskakujący,
szczególnie wtedy, gdy
porcje są ładnie udekorowane.
Pół radicchio
(= czerwona cykoria)
pokroiłam w poziome paseczki,
cztery rzodkiewki
w półksiężyce, z melona wydrążyłam kilka kulek, cztery pomidorki koktajlowe
podzieliłam na ćwiartki,
pół awokado pokroiłam w kostkę, kiwi w paski, pół grapefruita obrałam dokładnie
z gorzkich błon, podzieliłam na mniejsze kawałki.
Pół pęczka koperku drobno posiekałam i dodałam do wszystkich składników.
Delikatnie wymieszałam, skropiłam sokiem z limonki i odstawiłam w chłodne miejsce.
Przygotowałam sos. Trzy łyżki słodkiej śmietanki 12%, dwie łyżki mleczka kokosowego,
łyżka chrzanu, sól, dużo białego pieprzu, dwie łyżki oliwy, sok z połowy cytryny.
Do koktajlowej bazy, która schłodziła się w lodówce, dodałam pudełeczko krewetek zimnowodnych.
Naturalnie, wcześniej odsączyłam je z naturalnego soku, w którym się znajdowały.
Całość zalałam sosem.
Ozdobiłam gwiazdkami z awokado i rzodkiewki, owocem kiwi, grapefruitem,
listkiem radicchio, koperkiem i endywią.

czwartek, 27 maja 2010

Zupa krem z melona i cukini

W garnuszku zagotowałam
półtorej szklanki mleczka kokosowego.
Pół melona wydrążyłam, miąższ
pokroiłam w kostkę.
Cukinię zieloną razem ze skórką,
także w kostkę.
Dodałam do ciepłego mleka i gotowałam
kilka minut na małym ogniu.
Następnie dokładnie zmiksowałam całość.
Powstała gęsta, gładka masa
o łagodnym smaku.
Wlałam do niej dwie wazowe łyżki
wywaru rybno - warzywnego,
sok z połowy pomarańczy,
skórkę startą z jednej cytryny,
łyżeczkę octu jabłkowego
i czerwony pieprz.
Do gorącej zupy dodałam kilka paluszków krabowych.
Udekorowałam świeżą bazylią, kulkami melona i świeżymi owocami.
Zupa była doskonała... :)


Byłaby jeszcze lepsza, gdybym nie zepsuła jej beznadziejną chemią,
zawartą w nie wiadomo czym, co w żadnym razie nie przypomina smaku kraba :/
Kupiłam te "paluszki" po raz pierwszy i już nigdy nie popełnię takiego błędu.
Gumowata, całkowicie pozbawiona smaku konsystencja.
Nawet zapachem nie podobna do tego, czym rzekomo się nazywa.
Bezwzględnie odradzam ten produkt.

Zupę polecam, z większą ilością wydrążonych kulek, lub kostek melonowych,
albo z delikatnie zasmażonymi grzankami.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Pasta con carne

Duży kawałek schabu, który ostatnio kupiłam leżakuje
w lodówce w zaprawie
z wina, czosnku i ziół.
Pokroiłam mięso na
3,5 centymetrowe plastry, obtoczyłam w miodzie,
papryce, rozmarynie i mięcie.
Smażyłam na patelni z oliwą
i masłem.
Makaron ugotowałam al dente,
połączyłam go
z rozmarynową oliwą,
ułożyłam na talerzu.
Surówkę stanowiły: cykoria, roszponka, rukola, orzeszki pistacjowe i nerkowe, pomidory, kilka listków mięty,
czerwony pieprz i szczypta kokosowych wiórków.
Sos powstał z oliwy, miodu, soli, musztardy, kaparów i soku z limonki.
Zabieliłam go dwiema łyżkami mleczka kokosowego.
Efekt niesamowity.
Dobrej nocy wszystkim życzę.