Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 kwietnia 2013

Śledź w śmietanie z gruszką i szalotką

Śledź w śmietanie nie ma sobie równych. Smakuje z gotowanymi, pieczonymi
i tłuczonymi ziemniakami, z pieczywem, z bukietem zieleniny lub bez dodatków.
Ta przekąska zachwyca mnie nieustannie i zawsze z entuzjazmem przygotowuję
dla najbliższych i siebie podwójną porcję. Tym razem zamiast tradycyjnego jabłka
wykorzystałam gruszkę a cebulę zastąpiłam szalotką. Efekt przerósł wszystkie moje
oczekiwania. Potrawa jest aromatyczna, o wyważonym smaku i konsystencji.


• 10 śledziowych filetów matiasów,
• 2 gruszki,
• 5 szalotek,
• ząbek czosnku,
• 200 g gęstej śmietany 22%,
• 2 łyżki musztardy francuskiej z ziarnami gorczycy,
• sok z cytryny,
• łyżka miodu lub syropu z agawy,
• pieprz,
• 2 łyżki rodzynek namoczonych w rumie,
• endywia, radicchio, roszponka, rukola, natka pietruszki.

Śledzie moczyłam w mleku przez 2 godziny. W międzyczasie przygotowałam sos.
Gruszki umyłam, obrałam, pokroiłam w kosteczkę (ćwierć odłożyłam do dekoracji).
Szalotki obrałam, również pokroiłam w drobną kostkę. Zalałam śmietaną, dodałam
syrop z agawy, sok z cytryny, grubo utłuczony pieprz, przeciśnięty przez praskę
czosnek i musztardę. Wymieszałam dokładnie.
Filety osuszyłam i pokroiłam w paski. W salaterce układałam na przemian śmietanowy
sos i śledzie, aż do wyczerpania składników. Szczelnie przykryłam, wstawiłam do lodówki
na co najmniej 6 godzin. Wyłożyłam na schłodzone półmiski, posypałam rumowymi
rodzynkami, przybrałam gruszką i bukietem zielenimy. Skropiłam oliwą.
Bardzo smacznie polecam :)

niedziela, 21 kwietnia 2013

Pożegnanie z bigosem

Wczesnym rankiem obudził mnie śpiew ptaków. Uśmiechając się słuchałam tego
radosnego, pełnego życia i entuzjazmu świergotu. Choć to niedziela, wstałam szybko.
Wyszłam na balkon wdychając zachłannie rześkie powietrze. Jaki piękny dzień!
Bezchmurne, błękitne niebo, doskonała widoczność i urzekający zapach wiosny.
Szkoda spać, gdy dookoła tak cudnie :) Zaparzyłam kakao i popijając gorący płyn
rozkoszowałam się porankiem. Wiem, że to będzie wspaniały, słoneczny dzień :)
Wczoraj mieliśmy nieprzepartą ochotę na bigos. Wydobyłam z piwnicy ostatnią porcję
kiszonej kapusty. Na kolejną przyjdzie nam czekać do jesieni. Zatem dzielę się dziś
z Wami pożegnalnym bigosem - w ten sposób zamykam zeszłoroczny sezon z całym jego
dobrodziejstwem. Jednocześnie otwieram się na nowe doświadczenia, miesiące i dni...


• 2500 g kiszonej kapusty,
• 500 g wieprzowej karkówki,
• 300 g wieprzowej łopatki,
• 300 g wędzonego boczku,
• 8-10 suszonych śliwek,
• 2 garści rodzynek,
• 15 g suszonych borowików,
• 170 g pomidorków koktajlowych,
• łyżka koncentratu pomidorowego,
• 2 liście laurowe,
• łyżeczka jagód jałowca,
• 2 łyżeczki kminku,
• szklanka rosołu wołowego,
• pieprz.

Mięso opłukałam, osuszyłam i pokroiłam w dużą kostkę. Partiami zasmażałam na patelni,
na rumiano ze wszystkich stron. Układałam w dużym garnku na przemian z kapustą kiszoną.
Dodałam liście laurowe, kminek i utłuczony w moździerzu jałowiec. Podlałam rosołem,
postawiłam na niewielkim gazie. Po godzinie gotowania dodałam grzybki wraz z wodą,
w której się moczyły oraz rodzynki. W tej formie gotowałam bigos przez kilka godzin.
Pomidory sparzyłam, obrałam ze skóry, wymieszałam z koncentratem pomidorowym
i pieprzem, połączyłam z bigosem. Dodałam suszone śliwki, gotowałam jeszcze jakiś czas.
Bigos jest wyborny a najbardziej smakuje kiedy jest wielokrotnie odgrzewany.
Bardzo smacznie polecam :)

sobota, 6 kwietnia 2013

Schabowe roladki z warzywami w sosie grzybowym

Roladki są uniwersalnym daniem. Można podać je na obiad w towarzystwie kaszy,
ziemniaków, ryżu lub bukietu jarzyn. Można też, gdy wystygną, pokroić w plastry
i zalać galaretą, można ułożyć na półmisku by serwować na przystawkę czy przekąskę.
W zależności od wybranych dodatków powstaje barwna kompozycja, która tworzy
piękną dekorację uroczystego i codziennego stołu. Mnie najbardziej smakują z kaszą
jęczmienną koniecznie z podwójnym dodatkiem jarzyn i kiszonym ogórkiem.


 Roladki:
• 700 g wieprzowego schabu bez kości,
• 2 marchewki,
• jedna cukinia,
• 2 czerwone cebule,
• pół czerwonej papryki,
• 150 g słoniny wędzonej (bardzo cienkie plasterki),
• 4 łyżki musztardy miodowej,
• sól i pieprz ziołowy.

 Sos:
 • 2 szklanki mięsnego bulionu,
• 250 g brązowych pieczarek,
• 3-4 łyżki słodkiej śmietanki 12%,
• 5-6 rodzynek sułtańskich,
• tymianek,
• sok z jednej pomarańczy.

Mięso umyłam, dokładnie osuszyłam, pokroiłam w równe plastry, rozbiłam tłuczkiem.
Oprószyłam solą i ziołowym pieprzem. Marchewkę i cukinię za pomocą obieraczki
do jarzyn pokroiłam w podłużne plastry, paprykę w paski a cebulę w piórka.
Porcje schabu posmarowałam warstwą musztardy, obłożyłam słoniną, marchewką,
cukinią, papryką i cebulą. Ciasno zwinęłam, spięłam wykałaczkami (można też
obwiązać sznurkiem). Obsmażyłam na odrobinie oleju w głębokiej patelni ze wszystkich
stron. Wlałam mięsny wywar, przykryłam, dusiłam na małym gazie około 20 minut.
W międzyczasie oczyściłam, pokroiłam i zasmażyłam pieczarki a następnie włożyłam je
do naczynia z roladkami. Dodałam sok z pomarańczy i rodzynki, dusiłam jeszcze
kilkanaście minut, aż sos nieco odparował. Zdjęłam z ognia, wlałam śmietankę, doprawiłam
suszonym tymiankiem. Podałam z kaszą jaglaną, kiszonymi ogórkami i dużą ilością zieleniny.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 29 marca 2013

Rolmopsy z cebulą i śliwką na Wielkanoc

Wśród wielkanocnych potraw
na naszym stole nie może zabraknąć
śledzi. Tak bardzo lubię te ryby,
że sporządzam je przy każdej okazji.
Dwa dni temu zrobiłam rozkoszne
rolmopsy z cebulą i śliwką z delikatną
pomidorową nutką. Leżakują sobie
w lodówce i dojrzewają do Niedzieli.
8 dużych filetów matiasów, 2 cebule, 
16 suszonych śliwek, sok z cytryny, 
2 łyżki koncentratu pomidorowego, 
płaska łyżeczka wędzonej papryki, 
po łyżeczce majeranku i macierzanki, 
pieprz do smaku, szczypta soli, olej do zalania (u mnie z pestek winogron).
Śledzie moczyłam w mleku przez dwie godziny. Następnie dokładnie osuszyłam i każdy
filet przekroiłam wzdłuż. Cebulę obrałam, pokroiłam w piórka, zeszkliłam na niewielkiej
ilości oleju. Doprawiłam solą, pieprzem, majerankiem i macierzanką, odstawiłam do lekkiego
wystygnięcia. Przecier pomidorowy wymieszałam z wędzoną papryką i sokiem wyciśniętym
z połowy cytryny. Powstałą pastą grubo posmarowałam śledziowe paski. Na każdej porcji
położyłam letnią cebulę i śliwkę, ciasno zwinęłam, spięłam patyczkami. Ułożyłam ciasno
w szerokim słoju, skropiłam drugą połówką cytrynowego soku, zalałam olejem. Przykryłam
i wstawiłam do lodówki, by mogły co najmniej 3-4 dni poleżakować i dobrze się przegryźć.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 28 marca 2013

Wielkanoc: biała kiełbasa duszona w piwie

Kolejna propozycja na wielkanocny
stół. Niezastąpiona, wspaniała biała
kiełbasa z cebulką, rodzynkami,
ziołowymi przyprawami i sosem
z bardzo delikatną nutką piwa.
Sposób wykonania jest niezwykle
prosty a efekt końcowy zachwyci
wszystkich miłośników tej typowo
świątecznej potrawy. Białą kiełbasę
lubimy bardzo, w każdej postaci.
Zwykle kupuję ją u zaprzyjaźnionego
masarza - wyroby są tradycyjne, domowe,
zawsze smaczne i świeże.
6-8 białych kiełbas, 2 cebule, garstka rodzynek, 150 ml jasnego piwa, chlust oleju, 
majeranek, pieprz, macierzanka, hyzop, odrobina soli.
Kiełbasę umyłam, włożyłam do gorącej wody na siedem minut. Wyjęłam, odłożyłam
do wystygnięcia. Zimną ponacinałam: w kratkę z jednej strony, w cienkie paski z drugiej.
Usmażyłam na rumiano na rozgrzanym oleju. Dodałam pokrojoną w piórka cebulę, smażyłam
razem mieszając co jakiś czas. Gdy cebula zrobiła się szklista dołożyłam rodzynki i wlałam
piwo. Dusiłam do momentu, aż alkohol wyparował, zostawiając smak i subtelny aromat.
Na końcu wsypałam świeżo utłuczony pieprz, sól, majeranek, hyzop i macierzankę. Delikatnie
wymieszałam. Tę potrawę lubię podawać z dużą ilością sałaty, koperkiem, bazylią i natką.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 21 marca 2013

Skrzydełka do chrrrupania - odsłona druga

Spontaniczne spotkania są najlepsze.
Wczoraj dane mi było uczestniczyć
w takim. Dużo rozmów, życzliwości,
śmiechu, wspaniałej, niemal wiosennej
energii... Nawet jedzonko mieliśmy
jak zwykle wyśmienite :) To nic, że
padał śnieg, że droga powrotna była
niełatwa, że tak mało czasu. Krótki
pobyt wśród Najbliższych dodał
skrzydeł, pozostawił uśmiech, radość
i ogromny pokój w sercu.
Dziękuję Wam, Kochani za spotkanie :)
Dziś wracam do codzienności zachowując wspomnienia w pamięci. Będę przywoływać je
co jakiś czas, by nie zapomnieć o tym, jak ważni jesteście dla mnie.
Pełna pozytywnych sił i wrażeń przygotuję dziś chrrrupiące skrzydełka. Prezentowałam już
podobne - cieszyły się ogromną popularnością. Przepis można zobaczyć tu: KLIK
Tym razem obgotowane mięso obtoczyłam w płatkach kukurydzianych. Skrzydełka były
jeszcze bardziej chrupiące, soczyste i pyszne.
Skrzydełka z kurczaka (ilość dowolna, ale im więcej tym lepiej - u mnie 16 sztuk), 
wywar warzywny lub mięsny do obgotowania, mąka, jajka i płatki kukurydziane 
do panierowania, sól kamienna i suszona papryczka peperoni. 
Mięso oczyściłam, umyłam i włożyłam do wrzącego wywaru. Gotowałam około 20-25 minut.
Następnie wyjęłam łyżką cedzakową, odstawiłam do wystygnięcia. W moździerzu roztarłam
sól kamienną z papryczką peperoni, płatki zmieliłam niezbyt drobno. Składniki panierki
dokładnie wymieszałam. Zimne skrzydełka rozkroiłam nożem na części. Obtoczyłam w mące,
rozmąconych jajkach i w pikantnych płatkach. Wrzucałam partiami na rozgrzany, głęboki olej,
smażyłam na rumiano, wyjmowałam na papierowe ręczniki, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
Podałam z kapustą białą zasmażaną i sałatką z zielonych pomidorów do wyboru.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 27 lutego 2013

Kozi ser z czekoladą, ananasem i chili

Kremowy ser połączony z chili,
czekoladą i świeżym ananasem
oczarował mnie i zachwycił.
Tak właśnie wyobraziłam sobie
tę przekąskę, gdy tylko zobaczyłam
w sklepie dorodne owoce. Jestem
pewna, że przy najbliższej okazji
poczęstuję tym rozkosznym daniem
naszych gości. Będą zachwyceni :)
200 g koziego sera Sainte Maure, 
4 plastry ananasa, 50 g mlecznej 
czekolady, 30 g czekolady gorzkiej, 
ćwierć strąka chili, natka pietruszki. 
Ser wyjęłam z lodówki około 40 minut przed sporządzeniem potrawy po czym podzieliłam 
na trzy równe kawałki. Lubię świeże ananasy dlatego takiego użyłam. Obrałam z twardej
powłoki i wraz z głąbem fantazyjnie pokroiłam. Czekoladę rozpuściłam w kąpieli wodnej,
chili drobno posiekałam usuwając wcześniej pestki. Natkę opłukałam i osuszyłam.
Główne składniki ułożyłam na półmisku, polałam czekoladą, przybrałam listkami pietruszki.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 22 lutego 2013

Ikra i mlecz - śledziowe przysmaki

Najsmaczniejsze są świeże śledzie.
Uwielbiam je przyrządzać na wszelkie
sposoby, lubię je też czyścić i filetować. 
Przepadam za ich towarzystwem :D
Największym sentymentem darzę je 
w okresie tarła kiedy wypchane są
najsmaczniejszą ikrą i mleczem. 
Wczoraj na targu kupiłam świeżutkie,
pachnące morzem okazy. Tłuste, dorodne,
dające obietnicę wspaniałej uczty ryby 
przyniosłam do domu w podskokach
radości :) Rezultatem udanych zakupów
był obiad, który spełnił moje wszystkie oczekiwania.
2 kg dużych świeżych śledzi, mąka do obtaczania, sól, pieprz, opcjonalnie sok z cytryny.
Śledzie wypatroszyłam, delikatnie wyjmując ikrę i mlecz. Dokładnie opłukałam, osuszyłam
i obtoczyłam w mące. Usmażyłam na oleju rzepakowym na rumiano z obu stron.
Przełożyłam na papierowe ręczniki, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Gorące oprószyłam
solą i świeżo utłuczonym pieprzem. Można skropić sokiem z cytryny, ale wyśmienite są
i bez tego. Mnie najbardziej smakują tylko same, ale wiem, że jada się je również
z gotowanymi ziemniakami. Tak usmażoną ikrę i mlecz można włożyć do zalewy octowej.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 15 lutego 2013

Ziołowy śledź w oleju z cebulką i chili

Tak bardzo lubimy potrawy
ze śledziem, że już czwarty raz
w tym tygodniu przygotowałam
kolejną przekąskę. Tym razem
w oleju z cebulką i odrobiną chili
dla wzmocnienia smaku. Zimne
ryby podane z gorącymi, pieczonymi
ziemniakami to obiad idealny, smaczny
i w pełni satysfakcjonujący.
8 filetów matiasów, 2 nieduże cebule, 
sok z jednej cytryny, olej (u mnie 
z pestek winogron), pół papryki chili, 
łyżeczka ziarnistego pieprzu (użyłam 
kolorowego), 3 ziarna ziela angielskiego, szczypta nasion kolendry, szczypta suszonego 
majeranku, pokrzywy i tymianku, 2 łyżeczki przecieru pomidorowego, 6-8 ziemniaków. 
Śledzie moczyłam w wodzie przez godzinę, następnie dokładnie osuszyłam. Cebulę drobno
pokroiłam. Ziele angielskie, pieprz, kolendrę, majeranek, pokrzywę i tymianek roztarłam
w moździerzu. Połączyłam z przecierem. Powstałą pastą posmarowałam śledzie, pokroiłam
w ukośnie, niezbyt szerokie paski. W miseczce układałam cebulę i ryby. Każdą warstwę
skrapiałam sokiem z cytryny, polewałam olejem. Wstawiłam do lodówki na kilka godzin.
Ziemniaki upiekłam w łupinach do miękkości. Wyłożyłam na talerze, w każdym zrobiłam
głębokie nacięcie. Ułożyłam zimne śledzie, przybrałam plasterkami chili.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 14 lutego 2013

Przekąska z kozim serem

Uwielbiam kozi ser, szczególnie Sainte
Maure. Jest pokryty naturalną pleśnią
a jego miąższ - kremowy i delikatny
przyprawia o zawrót głowy.
W domu nikt poza mną go nie jada,
co ani trochę mnie nie martwi ;) Zawsze
mam pewność, że znajduje się na swoim
miejscu, czeka na mnie i zapewni moc
niezwykłych smakowych doznań.
200 g koziego sera Sainte Maure (jedna 
sztuka), słoiczek białych szparagów, 
kilka marynowanych grzybków (u mnie 
kołpaki), garść pestek granatu, 3-4 gałązki
bazylii, kilka listków pietruszki, koperek, oliwa. 
Ser wyjęłam z lodówki przynajmniej 30 minut przed przygotowaniem posiłku.
Pokroiłam na równe kawałki, za każdym razem zwilżając nóż w gorącej wodzie.
Ułożyłam na półmisku wraz z grzybkami, szparagami, pestkami granatu i zieleniną.
Skropiłam oliwą. Szybko, prosto, pysznie.
Zalecenia: usiąść wygodnie, zapalić pachnącą świeczkę, włączyć ulubioną muzykę,
wyłączyć telefon i rozkoszować się smakiem... Dobrego wieczoru :)))
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Ostatki: chrupiące ruloniki z cukinią

Rozpoczął się nowy tydzień. Dwa
ostatnie dni upłynęły szybko i bardzo
pogodnie. Ten cudowny czas wypełnił
nas dobrą, pozytywną energią. Gromki,
radosny śmiech najbliższych, niczym
tysiące dzwoneczków nadal brzmi
w moich uszach. Wsłuchuję się w niego
z czułością, by zachować na zawsze
w pamięci. Teraz wracam do codziennych
zajęć i obowiązków, cierpliwie oczekując
kolejnego spotkania :)))
W ostatnim czasie gotuję dużo zup,
z których zostaje mięso. Wykorzystuję
je później do różnych dań, starając się jak najbardziej urozmaicać posiłki. Tak powstały ruloniki.
Sprawdziły się jako przekąska oraz dodatek do głównego dania. Pysznie komponują się
z ryżem, kaszą, pieczonymi ziemniakami a nawet z makaronem.
2 cukinie, 220 g gotowanego mięsa ( u mnie wieprzowa łopatka), 110 g wędzonego boczku
w plasterkach, 8-10 pomidorków koktajlowych, 6 plasterków żółtego sera, sól, pieprz, listki 
szpinaku i mięty, pestki granatu i sałata do dekoracji, łyżeczka masła.
Jeszcze ciepłą łopatkę rozdrobniłam widelcem. Cukinie umyłam, każdą podzieliłam na trzy
równe części. Przekroiłam wzdłuż i wydrążyłam nasiona. Posypałam pieprzem i odrobiną soli.
Pomidorki pokroiłam na ćwiartki a ser w paski o szerokości około pół centymetra. Wiórkami
mięsa wypełniłam łódki cukinii, obłożyłam pomidorkami i serem, złożyłam. Ciasno owinęłam
cienkimi plasterkami boczku. Ułożyłam w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym masłem.
Zapiekałam 25-30 minut w temperaturze 185°C. Podałam gorące na zielonym dywanie.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Karmelizowana brukselka z miętą i boczkiem

Prosta przekąska dla lubiących
brukselkę i niecodzienne połączenia
smakowe. Zielone kuleczki otuliłam
syropem z agawy, świeżą miętą i natką
pietruszki. Towarzyszą im pomidorki
koktajlowe oraz dojrzewający boczek.
Mięta dodaje świeżości i lekkości
a syrop z agawy rozkoszną słodycz. 
Potrawa powstaje bardzo szybko, można
zaskoczyć nią gości, podać jako jarzynkę
do mięsa (wtedy bez boczku), można też 
spożywać jako samodzielne danie.
Smakuje zarówno na gorąco jak i na zimno. 
300 g brukselki, 200 g pomidorków koktajlowych, 120 g boczku dojrzewającego 
w plasterkach, 2 garści posiekanych listków mięty, garść posiekanej natki pietruszki,
2 łyżki syropu z agawy, 40 ml Malagi, łyżka klarowanego masła, pieprz, sól kamienna. 
Brukselkę ugotowałam na parze. Boczek usmażyłam na rumiano na suchej patelni,
przełożyłam na talerzyk. Na tej samej patelni roztopiłam klarowane masło, włożyłam
brukselkę. Smażyłam chwilę przewracając często. Po kilku chwilach wlałam Malagę
i syrop z agawy. Włożyłam umyte i osuszone pomidorki.ze skórą. Podgrzewałam
do czasu, aż płyn zredukował się a brukselki nabrały karmelowego koloru. Wsypałam
miętę i natkę pietruszki, posypałam białym pieprzem i solą kamienną - świeżo utłuczonymi
w moździerzu. Na półmiskach rozłożyłam plasterki boczku a na nich ułożyłam brukselkę
i pomidorki. Przybrałam ozdobną sałatą i listkami mięty.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 30 stycznia 2013

Koktajl z krewetek

Prosta przekąska dla miłośników
owoców morza. Różnorodność
smaków gwarantuje pyszny, zdrowy
i lekki posiłek w sam raz na kolację.
Dodam tylko, że w blasku świec, koktajl
prezentuje się zachęcająco i wyjątkowo 
pięknie... :)
300 g krewetek z zalewy, 2 fenkuły, 
pół świeżego ogórka, mała czerwona 
cebula, 6-8 kaparów, 4 łyżki pestek 
granatu, pęczek koperku, 2 czerwone 
pomarańcze, sok z połowy cytryny, 
łyżeczka chrzanu, łyżeczka koncentratu 
pomidorowego, oliwa, ewentualnie sól i pieprz.
Koper włoski (fenkuł) opłukałam, zdjęłam wierzchnią twardą warstwę, przekroiłam wzdłuż
i wycięłam głąb. Jedną połowę pokroiłam w piórka a potem w kosteczkę. Krewetki odsączyłam,
cebulę posiekałam, ogórek obrałam, wydrążyłam nasiona a pozostałą część pokroiłam w kostkę.
Przygotowane składniki połączyłam z krewetkami, dodałam koperek, granatowe pestki, kapary,
łyżeczkę soku z cytryny i oliwę. Wstawiłam na godzinę do lodówki. W międzyczasie wymieszałam
chrzan, koncentrat i pozostały sok z cytryny oraz obrałam pomarańcze ze skóry i błon.
Krewetkowym koktajlem wypełniłam połówki fenkułu, ułożyłam na półmiskach wraz z cząstkami
pomarańczy i sosem chrzanowo pomidorowym. Przybrałam natką pietruszki, skropiłam oliwą.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 25 stycznia 2013

Śledź pod szubą

Śledź pod warzywną kołderką zawsze
wzbudza zainteresowanie osób,
którym go serwuję. Niekiedy podaję go
w towarzystwie sosu śmietanowego,
czasem z majonezem, innym razem
z dobrą oliwą. Ostatnia opcja, mnie
osobiście, smakuje najbardziej.
4 filety matiasy, jeden ugotowany burak, 
2 ziemniaki gotowane w łupinach, średnia
cebula, 2 jajka, sok z połowy cytryny,
biały pieprz, chlust oliwy, garstka pestek 
granatu, natka pietruszki. 
Śledzie moczyłam w mleku przez godzinę. Po tym czasie dokładnie osuszyłam i pokroiłam
w kostkę. Wymieszałam z drobno posiekaną cebulą, sokiem z cytryny, świeżo utłuczonym
pieprzem i oliwą. Przykryłam szczelnie, odstawiłam na 2-3 godziny, by smaki się połączyły. Jajka
ugotowałam na twardo a z buraczka i ziemniaków wycięłam gwiazdki. Ryby z cebulą ułożyłam
na półmiskach, obłożyłam warzywami. Przybrałam cząstkami jajka, natką pietruszki, roszponką,  
listkiem sałaty oraz pestkami granatu. Skropiłam oliwą.
Bardzo smacznie polecam :)
Inna wersja śledzia pod szubą znajduje się tu: KLIK

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Śledzie z kołpakami i gamą smaków

Ach! Jak mam się powstrzymać,
gdy wiem, że w lodówce czekają
na mnie kolejne pyszniutkie śledziki?
Uwielbiam nietypowe, niecodzienne
i specyficzne połączenia smaków.
Takie właśnie są śledzie, które dziś
proponuję i radośnie zachęcam
do spróbowania.
Kołpaki to regionalna - potoczna
nazwa grzybów. Nasi znajomi
grzybiarze tak je nazywają. Niestety,
jestem ignorantem w dziedzinie leśnych
skarbów i nie znam ich nazwy właściwej.
8 filetów matiasów, 2 czerwone cebule, garść rodzynek sułtańskich, 5-6 suszonych pomidorów,
120 g marynowanych kołpaków, jedna pomarańcza, sok z połowy cytryny, łyżka chrzanu, 
łyżka koncentratu pomidorowego, pół łyżeczki białego pieprzu, oliwa lub olej.
Śledzie moczyłam w mleku przez 1,5 godziny po czym dokładnie osuszyłam. Chrzan, koncentrat,
pieprz i sok z cytryny połączyłam w miseczce. Powstałą masą grubo posmarowałam śledziowe
filety a następnie pokroiłam w cienkie, ukośne kawałki. Cebulę pokroiłam w piórka, suszone
pomidory w słupki a pomarańczę w plastry a potem w trójkąty. W salaterce układałam warstwami:
cebulę, kołpaki, pomarańczę, rodzynki, pomidory i śledzie - aż do wyczerpania wszystkich
składników. Poszczególne warstwy zalewałam oliwą. Naczynie szczelnie przykryłam, wstawiłam
do lodówki na przynajmniej dwie doby. Podałam na zmrożonych półmiskach w towarzystwie
natki pietruszki i liści szpinaku.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 18 stycznia 2013

Rolmopsy z łososiem i papryką w ziołach

Apetyt na śledzie nieustannie rośnie,
pomysły nie kończą się, a czas
poświęcony na ich sporządzanie
jak zawsze sprawia mnóstwo radości.
8 filetów matiasów, 230 g wędzonego 
łososia, papryka pomarańczowa i zielona, 
sok z połowy cytryny i skórka z niej 
otarta, 4 jagody jałowca, 4 ziarna ziela 
angielskiego, pół łyżeczki nasion 
kolendry, suszona papryczka peperoni, 
dwa goździki, cebula, około 230 ml 
oleju (u mnie z pestek winogron). 
Śledzie moczyłam w wodzie przez godzinę.
Łososia pokroiłam w cienkie plasterki. Jałowiec, ziele angielskie, kolendrę i goździki
podgrzałam na suchej patelni po czym przełożyłam do moździerza, dodałam skórkę startą
z cytryny i peperoni. Wszystko razem niezbyt mocno roztarłam, połączyłam z olejem. Paprykę
obrałam ze skóry obieraczką do jarzyn, pokroiłam w słupki. Cebulę pokroiłam w piórka.
Filety osuszyłam, skropiłam sokiem z cytryny, obłożyłam wędzonym łososiem, kolorową
papryką i cebulą, ciasno zwinęłam spinając wykałaczką. Rolmopsy ułożyłam w szerokim
słoiku, zalałam olejem z przyprawami. Szczelnie przykryłam, wstawiłam do lodówki na dobę.
Bardzo smacznie polecam :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Najlepszy pasztet świąteczny

Kilka dni temu moja Siostra
z wielkim smakiem opowiadała mi 
o pasztecie, który właśnie upiekła.
Robiła to tak apetycznie, że nie
wytrzymałam i parę godzin później
sporządziłam własny. Odrobinę
zmieniłam przepis, doprawiłam 
po swojemu i oto jest - wyjątkowy,
aromatyczny, pełen wybornych
składników, po prostu najpyszniejszy.
700 g ugotowanej wieprzowej łopatki, 
300 g drobiowej wątróbki, 2 cebule, 
200 g pieczarek, duża czerwona papryka, 
230 g wędzonego boczku, puszka ananasów w plasterkach, 6 jaj, 3-4 łyżki bułki tartej, 
pęczek natki pietruszki, sól kamienna, pieprz, majeranek, gałka muszkatołowa.
Wątróbkę opłukałam, oczyściłam i osuszyłam po czym zasmażyłam na patelni wraz
z posiekaną cebulą. Rumianą wątróbkę z cebulą oraz łopatkę zmieliłam (mięso ugotowałam
wcześniej w wywarze z jarzynami i przyprawami takimi, jak do klasycznego rosołu).
Pieczarki oczyściłam, starłam na największych oczkach tarki, usmażyłam. Paprykę obrałam
ze skóry, pokroiłam w kostkę, zeszkliłam na odrobinie oleju. Na końcu zrumieniłam na patelni
pokrojony w drobną kosteczkę boczek. Wszystkie składniki włożyłam do miski, wbiłam jaja,
wsypałam bułkę tartą i posiekaną natkę pietruszki. Dodałam ananasy osuszone i pokrojone
w cieniutkie cząstki, wymieszałam. Doprawiłam solą i pieprzem, wsypałam sporo majeranku
i odrobinę gałki muszkatołowej. Masę przełożyłam do foremek keksówek wysmarowanych
tłuszczem i wysypanych bułką tartą. Wstawiłam do nagrzanego piekarnika.
Piekłam nieco ponad godzinę w temperaturze 185°C.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 11 stycznia 2013

Rolmopsy z czerwoną cebulą i rodzynkami

Zapraszam na śledzie w kolejnej,
niezwykłej odsłonie. Wspaniały smak
i piękne barwy są zaletą tego dania.
Trudno oprzeć się takiej przekąsce.
Jestem przekonana, że miłośnicy rybek
będą zachwyceni :)
8 filetów matiasów, 3 duże czerwone 
cebule, garść rodzynek, sok z połowy 
cytryny i skórka z niej otarta,
50 ml rumu, 2-3 łyżki syropu 
z agawy, sól i pieprz do smaku, chlust 
oleju, oliwa do zalania. 
Śledzie moczyłam w mleku przez godzinę.
Rodzynki opłukałam, osuszyłam i zalałam rumem, by nieco nasiąkły. Cebulę obrałam,
pokroiłam w piórka i zasmażyłam na rozgrzanym oleju. Gdy zaczęła robić się szklista
dodałam rodzynki z rumem, sok z cytryny, syrop z agawy, sól i świeżo utłuczony
biały pieprz. Smażyłam jeszcze kilka minut. Alkohol wyparował a cebula zrobiła się gęsta
i mazista. Odstawiłam do wystygnięcia.
Filety dokładnie osuszyłam, obłożyłam warstwą zimnej cebuli, zwinęłam ciasno spinając
wykałaczkami. Na dno szerokiego słoika włożyłam pozostałą cebulę, ułożyłam śledzie,
zalałam oliwą (użyłam cytrynowej). Szczelnie przykryłam, wstawiłam do lodówki na dobę.
Bardzo smacznie polecam :)

niedziela, 6 stycznia 2013

Śledzie z porem, papryką i rodzynkami

Śledziki, które dziś prezentuję
przygotowałam na Nowy Rok.
Nasi goście zachwycali się nimi
ogromnie. Mówiąc szczerze, tych
sylwestrowych nie zdążyłam nawet
posmakować, sporządziłam je
zatem jeszcze raz. Nie jestem w stanie
oprzeć się tak pysznym przekąskom.
6 filetów matiasów, jasna część dużego 
pora, ćwierć papryki czerwonej, ćwierć 
zielonej i ćwierć pomarańczowej, garść 
rodzynek sułtańskich, 2-3 łyżki musztardy 
pieprzowej, sok z połowy cytryny, około 200 ml oleju z pestek winogron lub oliwy, 2 łyżki rumu.
Śledzie moczyłam w mleku przez godzinę. Następnie dokładnie osuszyłam, posmarowałam
cienką warstwą musztardy i pokroiłam w ukośne kawałki. Por opłukałam, osuszyłam,
pokroiłam w cienkie plasterki. Kolorową paprykę obrałam ze skóry obieraczką do jarzyn,
pokroiłam w kosteczkę. Wymieszałam z porem. Dodałam rodzynki, sok z cytryny, olej i rum.
W salaterce układałam warstwami marynatę i śledzie aż do wyczerpania składników.
Szczelnie przykryłam, wstawiłam do lodówki na co najmniej trzy doby.
Podałam na plastrach czerwonej pomarańczy, na zmrożonych półmiskach.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 2 stycznia 2013

Marynowany camembert - odsłona trzecia

Po świątecznych i noworocznych
uniesieniach kulinarnych trwamy
wśród wykwintnych, wyszukanych
smaków. Marynowany camembert
przygotowałam dwa dni przed
Sylwestrem i... zapomniałam o nim.
Znalazłam go dopiero dziś, robiąc
porządki w lodówce :P
Trudno było przestać się nim
rozkoszować. Wspaniała, aromatyczna, 
zmysłowa, cudowna przekąska.
2 krążki sera camembert, jasna część 
dużego pora, 30 g rodzynek, 60 g rumu, 
łyżeczka marynowanego zielonego pieprzu, po dwie łyżki papryki czerwonej i zielonej 
pokrojonej w słupki, około 200 ml oliwy, łyżeczka musztardy pieprzowej, 8-10 kaparów,
sałata i koperek do dekoracji. 
Rodzynki zalałam rumem, odstawiłam na 3-4 godziny, by nasiąkły. Por oczyściłam, wypłukałam
i osuszyłam po czym pokroiłam w cienkie krążki i zasmażyłam na łyżce klarowanego masła.
Odstawiłam do wystygnięcia. Oliwę wymieszałam z musztardą, dodałam zielony pieprz, kapary,
paprykę czerwoną i zieloną, rodzynki wraz z rumem i zimny por. Wszystkie składniki dokładnie
wymieszałam. Camembert pokroiłam na równe trójkąty, ułożyłam w szerokim, kamiennym naczyniu,
zalałam marynatą. Szczelnie przykryłam, wstawiłam do lodówki na przynajmniej cztery doby.
Bardzo smacznie polecam :)