Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosół. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lutego 2013

Rosół z kaszą jaglaną

Wróciła zima. Miałam nadzieję, że
tak się nie stanie. Powietrze było
już suche, śnieg stopniał, delikatny
wietrzyk zapowiadał zbliżającą się
powoli wiosnę. Od kilku dni
intensywnie pada biały puch, który
grubą warstwą pokrył całe miasto.
Ponownie zrobiło się mroźno, mokro
i jakże nieprzyjemnie. Nawet kot
znudzony tym stanem zaszył się
pod kołdrą i wystawia nos tylko po to,
aby coś przekąsić, sprawdzić czy
wszystko na swoim miejscu, ospale
przeciągać się i mruczeć leniwie.
Spoglądając na wirujące płatki śniegu zapragnęłam gorącego, aromatycznego rosołu
z marchewką i dużą ilością zielonej natki pietruszki. Pragnienie wcieliłam w czyn
i po kilku godzinach zachwycaliśmy się świątecznym smakiem.
Pół wiejskiej kury, skrzydło indyka, nieduży antrykot, 400 g pręgi wołowej, 4 marchewki, 
2 pietruszki, ćwierć selera, opalona cebula, 2-3 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, 
łyżeczka nasion kolendry, łyżeczka ziarnistego pieprzu, 4 jagody jałowca, 2 goździki, 
2 suszone borowiki, sól kamienna, łyżka wymieszanych ziół: lubczyku, mleczu, pokrzywy, 
kurdybanku i koperku.
Do dużego garnka włożyłam umyte mięso, zalałam zimną wodą. Zagotowałam po czym
zmniejszyłam ogień do minimum, tak by leciutko pykało. Po 30 minutach włożyłam umyte
i obrane jarzyny, liście laurowe, kolendrę, pieprz, ziele angielskie, jałowiec, goździki, opaloną
cebulę oraz grzybki. Niespełna dwie godziny później wsypałam sól i ziołową mieszankę.
Gotowałam dalej. Miękką kurę jarzyny oraz indycze skrzydło wyjęłam, a wołowinę dogotowałam
do miękkości. Treściwy bulion przecedziłam przez sito i jałową gazę. Powstał aromatyczny,
klarowny, esencjonalny rosół. Marchewkę pokroiłam w słupki, włożyłam do zupy.
(Część mięsa zjedliśmy na drugie danie z pozostałymi jarzynami, część przeznaczyłam
na pierożki, resztę odłożyłam na kanapki).
Szklankę kaszy jaglanej dokładnie opłukałam, ugotowałam. Gorącą zupę wlałam do miseczek,
w których umieściłam jaglankę. Posypałam natką pietruszki i suszonymi płatkami nagietka.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 6 lutego 2013

Sos marchewkowy do mięs

Nigdy nie wyrzucam warzyw, które
gotuję w wywarze. Można zrobić
z nich sałatkę, pożywny koktajl,
zupę kremową, aksamitny sos bez
zbędnej zasmażki, można podać jako
jarzynkę do mięsa, albo też skropić
dobrą oliwą i zjeść na przekąskę.
Bardzo lubimy takie naturalne dodatki.
Gotowana porcja biodrówki idealnie
komponuje się z marchewkowym sosem.
Towarzystwo kaszy jaglanej, pestek
granatu i zieleniny wzmacnia smak.
Potrawa pięknie prezentuje się na talerzu
a obiad jest lekki, pożywny i zdrowy.
Kawałek biodrówki z kością około 500 g, 3 marchewki, 2 pietruszki, plaster selera, opalona 
cebula, 2 liście laurowe, 4-3 ziarna ziela angielskiego, łyżeczka ziarnistego pieprzu, 2 szczypty 
nasion kolendry, sól kamienna.
Ponadto: garść pestek granatu, sok z połowy pomarańczy, szklanka kaszy jaglanej, ozdobna 
sałata, kilka listków szpinaku, szczypta suszonego lubczyku.
Wieprzowinę umyłam, zalałam zimną wodą, zagotowałam. Zmniejszyłam ogień, gotowałam
pod przykryciem. Po 30 minutach włożyłam obrane jarzyny, opaloną cebulę, liść laurowy,
ziele angielskie, kolendrę i pieprz. Gdy mięso było niemal miękkie wsypałam sól. Po kilku
chwilach biodrówkę i warzywa wyjęłam, wywar przecedziłam. Odlałam 4 wazowe łyżki
i zmiksowałam z marchewką. Powstały sos doprawiłam sokiem z pomarańczy.
Kaszę jaglaną ugotowałam, zieleninę opłukałam i osuszyłam, mięso pokroiłam w plastry.
Wszystkie składniki ułożyłam na półmiskach, posypałam pestkami granatu, skropiłam oiliwą
i posypałam lubczykiem. Taki sos można też podawać do mięs na zimno.
Bardzo smacznie polecam :)

sobota, 26 stycznia 2013

Rosół świąteczny

Rosół jest chyba najbardziej
znaną zupą świata. Kojarzony
z uroczystościami czy świętami
zawsze jednakowo rozgrzewa,
syci i wybornie smakuje.
Podany z domowym makaronem
nie ma sobie równych.
Przygotowałam go z kombinacji
trzech mięs, jarzyn i przypraw.
Jedna wiejska kura, kawałek wołowej 
pręgi i rostbefu (łącznie około 700g), 
udo z indyka, 5 marchewek, pół selera,
3 pietruszki, 2 opalone cebule, 4 listki
laurowe, 7 ziaren ziela angielskiego, 7 jagód jałowca, łyżeczka nasion kolendry, łyżeczka 
ziarnistego pieprzu, 3 goździki, 3 kawałki suszonych borowików, sól kamienna.
Mięsa dokładnie umyłam i oczyściłam (kurę podzieliłam na części), włożyłam do dużego garnka.
Zalałam zimną wodą i postawiłam na ogniu. Po zagotowaniu zmniejszyłam ogień na minimalny.
Po godzinie delikatnego "pyrkania" włożyłam jarzyny, liście laurowe, ziele angielskie, jałowiec,
kolendrę, pieprz, prawdziwki i goździki. Gdy minęły kolejne dwie godziny wsypałam sól
a po kilku chwilach wyjęłam marchew i kurę, gdyż mięso było już wystarczająco miękkie.
Przez następne 1,5-2 godziny w garnku doszła wołowina.- oraz indyk. Mięso wyjęłam a klarowny
bulion przecedziłam przez sito i jałową gazę. Z marchewek wycięłam gwiazdki. Rosół podałam
z domowym makaronem - dokładny przepis i opis wykonania znajduje się tu: KLIK
Bardzo często, część tak sporządzonego rosołu przelewam do pojemników na lód, albo innych
małych pudełek i po całkowitym wystygnięciu mrożę. Wykorzystuję je później do sosów, często 
też doprawiam nimi zupy czy inne potrawy.
Bardzo smacznie polecam :)

wtorek, 8 stycznia 2013

Pieczony udziec z indyka

Soczyste mięso, chrupiąca rumiana
skórka i puszysty ryż z aromatem
kurkumy. Dodatkowo małe pomidorki,
kolorowe sałaty i mnóstwo zieleniny.
Takim obiadem świętowaliśmy pierwszą
niedzielę roku. Pysznie i przyjemnie :)
Przed pieczeniem gotowałam mięso
około 20 minut w warzywnym wywarze.
W ten sposób uzyskałam podstawę
do zupy i delikatniejszy udziec.
Wywar: 3 marchewki, 2 pietruszki, ćwiartka 
selera, cebula, 2 liście laurowe, 4 kuleczki 
ziela angielskiego, 3 jagody jałowca, 
pół łyżeczki ziarnistego pieprzu, dwie szczypty nasion kolendry, sól morska. 
Jarzyny obrałam, umyłam, włożyłam do garnka i zalałam zimną wodą. Szybko zagotowałam
po czym zmniejszyłam gaz do minimum. Włożyłam przyprawy, gotowałam kilkanaście minut.
Indyk: 2 duże udźce z indyka, majeranek, wędzona papryka, biały pieprz, sól kamienna, 
łyżka masła.
Mięso opłukałam, oczyściłam z resztek piór, włożyłam do wrzącego wywaru, przykryłam.
Jak wspomniałam, gotowałam około 20 minut. Udźce wyjęłam, odłożyłam do wystygnięcia
po czym oprószyłam przyprawami. Włożyłam do żaroodpornego naczynia wysmarowanego
masłem. Piekłam 75 minut w temperaturze 185°C.
Ryż ugotowałam na sypko. Gdy był jeszcze ciepły wymieszałam z łyżeczką kurkumy.
Ogromne uda okazały się wspaniałym daniem głównym oraz doskonałym dodatkiem
do kanapek - gdyż w dalszym ciągu nie jadamy kupnej wędliny :)
Bardzo smacznie polecam :) 

niedziela, 22 lipca 2012

Zylc - mięsna galareta z Kociewia

Uwielbiam wytrawne galarety.
Długo gotowane mięso, groszek,
marchewka, niekiedy jajko i koniecznie
owoce. Do tego niezdrowy ocet
i...absolutna rozkosz :)
Najbardziej lubię galarety, w których
dominuje wołowina. Można nadać im
rozmaite kształty, stanowią doskonałą
przystawkę, przekąskę, są ozdobą
bankietów i wszelkich uroczystości.
1 kg wołowiny: antrykot, pręga, rostbef, 
500 g wieprzowiny: szynka, karkówka, 
łopatka, 3-4 liście laurowe, 4-5 ziaren 
kubaby (ziela angielskiego), gałązka kolendry, gałązka selera, gałązka lubczyku, 
opalona cebula, 3 marchewki, 2 pietruszki, łyżeczka kolorowego pieprzu, 2 goździki, 
3-4 jagody jałowca, sól kamienna., żelatyna ( 3 łyżeczki na pół litra płynu).
Ponadto: puszka groszku konserwowego, natka pietruszki, porzeczki (mogą też być jajka, 
brzoskwinie lub gruszki z zalewy, małe pomidorki, arbuz, melon, kukurydza... itp).
Mięso umyłam, oczyściłam, włożyłam do dużego garnka i zalałam zimną wodą.
Na silnym ogniu doprowadziłam do wrzenia, po czym zmniejszyłam płomień do minimum.
Po godzinie gotowania dodałam jarzyny i przyprawy, oprócz soli. (Tę dodałam dopiero
pod koniec gotowania). Treściwy rosół spędził na kuchence ponad 5 godzin.
Miękkie mięso i marchewkę wyjęłam, wywar przecedziłam przez gęste sito i podwójną gazę.
Powolne gotowanie uczyniło rosół klarownym i przejrzystym.
Wsypałam żelatynę, mieszałam do całkowitego jej rozpuszczenia, odstawiłam do wystygnięcia.
Mięso podzieliłam na małe kawałki, marchewkę pokroiłam w gwiazdki, groszek opłukałam
pod bieżącą wodą, porzeczki przebrałam.
W dekoracyjnych foremkach ułożyłam wszystkie składniki, zalałam zimnym płynem,
wstawiłam do lodówki. Po kilku godzinach zylc nadaje się do jedzenia. 
Bardzo smacznie polecam :)



poniedziałek, 21 maja 2012

Soczysta szynka z jarzębiną

Rumiane ziemniaczki spotkały się
i polubiły z mięciutkim, soczystym
mięsem, konfiturą z jarzębiny oraz
aksamitnym, śmietanowym sosem.
Kwartet idealny, perfekcyjnie zgrany,
czarujący, rozkoszny, wyborny.
Mięso i rosół: szynka bez kości około 
700 g, mała golonka, 2 marchewki, 
korzeń pietruszki, opalona cebula, gałązka 
lubczyku i selera, 2 liście laurowe, 
3-4 ziarna ziela angielskiego, szczypta 
nasion kolendry, 2 goździki, mała suszona 
papryczka peperoni, 3 jagody jałowca, sól kamienna.
Sos: szklanka rosołu, 110 ml śmietanki 18%, odrobina mączki ziemniaczanej, 3 łyżki 
zimnej wody, 2 garści posiekanej natki pietruszki. 
Rumiane ziemniaczki: młode ziemniaki po 2-3 sztuki na osobę, dwa chlusty oleju, 
łyżka suszonego rozmarynu, łyżeczka soli morskiej.
Szynkę i golonkę dokładnie umyłam, oczyściłam i włożyłam do dużego garnka z wrzącą
wodą. Przykryłam, gotowałam na maleńkim ogniu blisko godzinę. Następnie dodałam obraną
marchewkę i pietruszkę, gałązki selera i lubczyku, oraz wszystkie przyprawy.
Przykryłam, zostawiłam na minimalnym gazie tak długo, aż mięso zrobiło się bardzo miękkie.
Szynkę, golonkę (upiekłam ją później na rumiano w piwie), i marchew wyjęłam, rosół
przecedziłam przez sito i gazę.
Szklankę treściwego bulionu wlałam do garnuszka. Dodałam śmietankę, podgrzałam.
Sos zagęściłam mąką ziemniaczaną rozpuszczoną w zimnej wodzie, wsypałam posiekaną
natkę pietruszki.
Ziemniaki wyszorowałam pod bieżącą wodą, osuszyłam. Olej wymieszałam z solą i rozmarynem,
natarłam ziemniaki. Włożyłam do żaroodpornego naczynia, wstawiłam do piekarnika.
Piekłam do miękkości około 45 minut w temperaturze 190°C co jakiś czas odwracając.
Szynkę pokroiłam na porcje za pomocą elektrycznego noża, rozłożyłam wraz z ziemniakami
na podgrzanych talerzach, polałam sosem. Na każdym kawałku mięsa położyłam łyżeczkę
konfitury z jarzębiny (słoiczek ofiarowała mi przyjaciółka, która jesienią ubiegłego roku
osobiście ją sporządziła). Komponuje się ona doskonale z mięsem zarówno gotowanym
jak i pieczonym czy duszonym.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 7 maja 2012

Doskonała przystawka w klarownej galarecie

Kolorowa kompozycja powstała
w ostatnich dniach długiego weekendu.
Kupiłam duży kawałek biodrówki mając
na uwadze chęć przyrządzenia domowej
wędliny. Wyszedł z tego pyszny rosół,
zupa botwinkowa, sałatka, mięso do chleba
i dwa półmiski wspaniałej przystawki :)
Rosół: 1200 g biodrówki z kością, skrzydło 
indyka, 350 g antrykotu, 3 marchewki, 
pietruszka, ćwiartka selera, opalona cebula,
2 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, 
szczypta nasion kolendry, 2 goździki, 
mała gałązka świeżego lubczyku, kawałek 
suszonego borowika, pół łyżeczki pieprzu ziarnistego, szczypta soli kamiennej. 
Mięso umyłam, zalałam zimną wodą, zagotowałam. Tuż po zawrzeniu zmniejszyłam ogień
do najmniejszego. Gotowałam pod przykryciem. Po 20-30 minutach włożyłam obrane
jarzyny, wsypałam przyprawy. Wywar delikatnie pyrkał na gazie jeszcze ponad godzinę.
Miękkie mięso i warzywa wyjęłam a płyn przecedziłam przez sito i podwójną gazę.
Powolny proces gotowania spowodował, że rosół pozostał złocisty i przejrzysty.
Galareta: 600 ml rosołu, gotowana marchewka, 2 jajka ugotowane na twardo, pół małego 
słoiczka marynowanych szparagów, 8 zielonych oliwek i 8 czarnych, 8 plasterków papryczki 
peperoni, kilka gałązek natki pietruszki, kilka listków świeżego majeranku.
Gorący rosół wlałam do rondelka. Połączyłam z 4 łyżeczkami żelatyny, wymieszałam dokładnie,
odstawiłam do wystygnięcia. Część biodrówki pokroiłam elektrycznym nożem w cienkie kawałki.
Z marchewki wykroiłam gwiazdki, obrane jajka pokroiłam w plastry gilotynką, natkę i majeranek
opłukałam i osuszyłam. Wszystkie składniki ułożyłam na półmiskach tworząc dwie różne
kompozycje. Zalałam tężejącą galaretą, wstawiłam do lodówki.
Bardzo smacznie, wiosennie polecam :)

sobota, 18 lutego 2012

Delikatny rosół z zielonym groszkiem i makaronem ryżowym

Dawno nie było mnie
w wirtualnym świecie.
Awaria komputera była
tak poważna, że musieliśmy
pożegnać się z poprzednim
sprzętem i zakupić nowy.
Teraz wszystko działa idealnie :)
Kilka dni temu przygotowałam
bardzo delikatny rosołek
z zielonym groszkiem, marchewką
i ryżowym makaronem. Podstawą
wywaru była cielęcina i chuda
szynka wieprzowa.
300 g cielęciny, 300 g szynki wieprzowej, 2 marchewki, mała pietruszka,
cebula, plaster selera, 2 liście laurowe, 3 ziarna ziela angielskiego, szczypta
pieprzu ziarnistego, sól morska.
Ponadto: szklanka mrożonego groszku i makaron ryżowy.
Mięso umyłam, zalałam zimną wodą, zagotowałam i od razu zmniejszyłam
płomień do minimum. Po 20 minutach gotowania dodałam jarzyny i przyprawy.
Na ledwie "pykającym" ogniu gotowałam rosół około 3 godzin.
Warzywa i mięso wyjęłam, wywar przecedziłam. Makaron przygotowałam
według instrukcji na opakowaniu.
Marchewkę pokroiłam w kostkę, włożyłam do gorącego rosołu wraz
z mrożonym groszkiem. Gotowałam jeszcze około 4 minut.
Do talerzy nałożyłam makaron, zalałam treściwym płynem, włożyłam
też po dwa kawałki mięsa. Posypałam natką pietruszki.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 30 czerwca 2011

Zupa jarzynowa

Letnia zupa pełna świeżych
szparagowych fasolek,
młodych ziemniaczków
i aromatycznego kalafiora.
Powstała na bazie treściwego
rosołu, który gotowałam
z przeznaczeniem na zupełnie
inne danie ;)
40 dag wołowej ligawy,
nieduży antrykot i rostbef
oraz 30 dag pręgi zalałam
zimną wodą. Szybko doprowadziłam
do wrzenia,
po czym zmniejszyłam płomień do minimum.
Po pół godzinie gotowania dodałam liść laurowy,
ziele angielskie, ziarna pieprzu, dwa goździki, ząbek czosnku, gałązkę selera,
lubczyku, kolendry i pietruszki, a także 3 marchewki i pół młodego pora.
Po kolejnych 30 minutach posoliłam gruboziarnistą solą.
Gotowałam prawie 3,5 godziny.
Takim rosołem można zachwycić niejednego smakosza.
Mięso wyjęłam, wywar przecedziłam przez sito i gazę.
Z 1/4 płynu przygotowałam prezentowaną zupę jarzynową.
4 ziemniaki obrałam i pokroiłam w kostkę. 15 dag żółtej fasolki szparagowej
i 15 dag zielonej pokroiłam na 3 cm kawałki odcinając wcześniej końce.
Gotowałam kilkanaście minut po czym dodałam kilka różyczek kalafiora
i ugotowaną wcześniej marchewkę.
Nie zabielałam zupy śmietaną, nie zagęszczałam jej też zasmażką.
Do każdej porcji włożyłam natomiast kilka plasterków miękkiego mięsa,
posypałam dużą ilością natki pietruszki.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 29 kwietnia 2011

Gotowana wołowina w winnej galarecie z przepiórczymi jajkami

Wspominając świąteczny czas
nie sposób zapomnieć
o delikatnej, soczystej wołowinie
w aromatycznej, klarownej,
winnej galarecie. Idealny smak,
fantastyczna przekąska
i doskonała przystawka przed
głównym daniem - w jednym.
Około 80-90 dag świeżej wołowiny
(ligawa, pręga, antrykot i łopatka)
umyłam, włożyłam do dużego
garnka i zalałam zimną wodą.
Zagotowałam i zmniejszyłam ogień do minimum.
Mięso w rosole pykało delikatnie przez godzinę. Po tym czasie
dodałam przyprawy: liść laurowy, ziele angielskie, jałowiec,
pieprz ziarnisty, kolendrę, goździk i sól. Po kolejnej godzinie
włożyłam jarzyny: marchew, pietruszkę, seler, opaloną cebulę
i kawałek jasnej części pora. Gotowałam jeszcze półtorej godziny
cały czas na minimalnym płomieniu ognia.
Mięso i jarzyny wyjęłam, odstawiłam do wystygnięcia.
Rosół przecedziłam przez gazę i gęste sito.
Część wywaru odlałam - później powstał z niego pyszny żur.
Do pół litra bulionu wlałam szklankę białego, półwytrawnego wina.
Doprawiać nie musiałam, gdyż przyprawy, jarzyny i mięso
pozostawiły najwyższej jakości smak. Wsypałam 4,5 łyżeczki żelatyny,
wymieszałam dokładnie.
Na talerzykach ułożyłam plastry wołowiny, ozdobiłam marchewką,
groszkiem konserwowym, natką pietruszki i ugotowanymi
na twardo przepiórczymi jajkami. Te ostatnie przybrałam rzeżuchą.
Stopniowo zalewałam tężejącą galaretą.
Z pozostałego mięsa przyrządziłam świąteczny pasztet z suszonymi pomidorami
i tortellini w aksamitnym sosie.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 17 grudnia 2010

Zupa cytrynowa z winem

Jako wielka miłośniczka
i degustatorka cytryn,
używam je w mojej kuchni
bardzo często.
Wykorzystuję nie tylko sok,
ale też skórkę i miąższ.
Kilka miesięcy temu
prezentowałam pyszną zupę
cytrynową
z ryżem, grzankami
i rodzynkami. Dziś bardzo
podobna cytrynowa rozkosz
z suszonymi gruszkami,
kurkumą i imbirem.
Zimowa, rozgrzewająca, doskonała.
Przygotowałam ją na cielęcym rosole.
Na patelni rozpuściłam łyżkę klarowanego masła.
Wsypałam łyżkę mąki, chwilę prażyłam. Rozprowadziłam wywarem.
Dodałam skórkę startą z jednej cytryny, miąższ pokrojony
w plasterki, pół szklanki białego, słodkiego wina,
świeżo startą gałkę muszkatołową, łyżeczkę kurkumy i pół łyżeczki imbiru.
Chwilę gotowałam cały czas mieszając.
Następnie wlałam do gorącego rosołu cielęcego przecedzając
uprzednio przez sito. Kilka suszonych gruszek pokroiłam w paseczki,
włożyłam do zupy.
Do kokilek włożyłam po 2-4 łyżki ryżu, zalałam gorącą zupą,
posypałam natką pietruszki.
Cudowna, delikatna, aksamitna, wspaniale sycąca.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 16 grudnia 2010

Cielęcy rosół z makaronem i żółtym serem

Spory kawałek cielęciny
60-70 dag umyłam dokładnie
i zalałam zimną wodą.
Postawiłam na ogniu,
zagotowałam. Dodałam dwa
liście laurowe, trzy ziarna
ziela angielskiego, trzy jagody
jałowca, pół łyżeczki kolorowego
pieprzu, szczyptę trawy cytrynowej
i dwa goździki. Po pół godzinie
od zagotowania dodałam też jedną
dużą marchew, pietruszkę,
ćwierć selera, łyżkę soli i opaloną
na ogniu cebulę. Gotowałam na maleńkim ogniu do miękkości.
Mięso i jarzyny wyjęłam, rosół przecedziłam przez sito i jałową gazę.
Marchewkę pokroiłam dekoracyjnie.
Makaron ugotowałam al dente, po odlaniu przepłukałam ciepłą wodą.
Ser ementaler około 15 dag starłam na tarce o najmniejszych oczkach.
Na dno miseczek położyłam szczyptę sera, makaron, wlałam
gorący rosół. Posypałam serem i natką pietruszki.

Fikuśne miseczki z podobizną moich ulubieńców z dziecęcej dobranocki
kupiłam kilka dni temu w jednym z hipermarketów.
Któż z nas nie pamięta zabawnych przygód dwóch chłopców?
Pozdrawiam wszystkich miłośników Bolka i Lolka,
szczególnie tych najmłodszych :))))))))))))))

niedziela, 28 listopada 2010

Orientalna zupa gulaszowa Psotki

Kawałek udźca wołowego
około 40-50 dag umyłam, zalałam
zimną wodą, zagotowałam.
Dodałam dwie marchewki,
pietruszkę, plaster selera,
zieloną część pora i opaloną cebulę.
Ponadto: liść laurowy, trzy ziarna
ziela angielskiego, trzy jagody
jałowca, pół łyżeczki ziarnistego
pieprzu, kilka nasion kolendry,
dwa goździki i łyżkę soli.
Gotowałam na bardzo małym
płomieniu ognia przez dwie godziny.
Mięso i warzywa wyjęłam, rosół przecedziłam przez sito i jałową gazę,
postawiłam ponownie na ogniu.
Włożyłam pół szklanki pokrojonych w kostkę ziemniaków,
garść mrożonej fasolki szparagowej i zielonego groszku,
chwilę gotowałam. Ugotowaną wcześniej marchewkę i pietruszkę
pokroiłam, włożyłam do garnka z zupą. Rozłupałam orzech kokosowy,
połowę miąższu starłam na tarce i dodałam do zupy wraz z pokrojonym
na równe części udźcem.
Doprawiłam czerwoną słodką papryką i majerankiem.
Zdjęłam z ognia i wlałam 100 ml mleczka kokosowego.
Gulaszową zupę podałam w łupinach orzecha kokosowego.
Wspaniałe, aromatyczne, syte, rozgrzewające danie.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 24 listopada 2010

Zupa z dyni

Pokaźny kurczak leżał
na moim kuchennym stole
czekając cierpliwie na dalszy los.
Pokroiłam go na części.
Korpus i skrzydełka zalałam
wodą, dodałam marchewkę,
zrumienioną cebulę, pietruszkę,
ziele angielskie, liść laurowy
i kilka ziaren zielonego pieprzu.
Gotowałam na niewielkim
płomieniu ognia do miękkości.
Wywar przecedziłam a ciepłe mięso
zjadłam ze smakiem, polewając wcześniej oliwą :D
Dwa ziemniaki obrałam, pokroiłam w drobną kostkę, przepłukałam
pod strumieniem zimnej wody i włożyłam do wrzącego rosołu.
Dynię przekroiłam, wyjęłam pestki, obrałam z twardej skóry.
Część miąższu pokroiłam w kosteczkę.
Na patelni zeszkliłam posiekaną cebulę, dodałam szklankę dyniowych kostek,
chwilę smażyłam, po czym zawartość patelni powędrowała
do garnka z wywarem i ziemniakami.
Gotowałam kilkanaście minut. Całość delikatnie zmiksowałam.
Dodałam sok z jednej pomarańczy, łyżkę octu balsamicznego
i dwie łyżki słodkiej śmietanki 18%.
Niewielką ilość sera ementaler, mozarella i rokpol starłam na tarce.
Na dno miseczek włożyłam po szczypcie sera, zalałam gorącą zupą.
Wierzch posypałam serem i udekorowałam kiełkami słonecznika.
Smacznego :)

piątek, 12 listopada 2010

Zupa pomidorowo - pomarańczowa

Sześć skrzydełek z kurczaka
włożyłam do garnka z zimną wodą.
Dodałam marchewkę,
pół pietruszki, plaster selera,
małą cebulę, liść laurowy,
ziele angielskie, łyżeczkę morskiej
soli i kilka ziaren kolorowego pieprzu.
Doprowadziłam do wrzenia,
po czym zmniejszyłam ogień,
gotowałam 35 minut.
Mięso i warzywa wyjęłam,
delikatny rosół przecedziłam
przez gęste sito.
Sześć podłużnych, dojrzałych
pomidorów sparzyłam, obrałam ze skóry, wydrążyłam gniazda nasienne
a miąższ pokroiłam w kostkę i włożyłam do wywaru.
Trzymałam na niewielkim ogniu przez kilka minut, po czym zmiksowałam.
Do zupy dodałam sok z dwóch słodkich pomarańczy, niepełną lampkę białego,
półwytrawnego wina, pół szklanki przecieru pomidorowego,
pół łyżeczki świeżo startego imbiru, szczyptę kurkumy,
łyżeczkę brązowego cukru, odrobinę suszonej bazylii i kolendry.
Zupę podgrzałam, rozlałam do szklanych naczyń.
Otarłam skórkę z pomarańczy i cytryny - owoce wcześniej sparzyłam.
Do każdej porcji zupy włożyłam po łyżeczce drobno startej skórki,
ozdobiłam natką pietruszki.
Czystą zupę podałam z czosnkowymi grzankami.
Smacznego :)

sobota, 6 listopada 2010

Rosół wykwintny

Prawdziwie królewski rosół.
Gorący, aromatyczny,
klarowny, z nutką wina
i lubczyku.
Pół rosołowej kury,
mały szponder, kawałek
pręgi, niewielki antrykot
i skrzydło indyka
zalałam zimną wodą,
doprowadziłam do wrzenia
i zmniejszyłam ogień do minimum.
Po około 40 minutach gotowania
dodałam dwie marchewki, pietruszkę, zieloną część pora, kawałek selera,
trzy liście włoskiej kapusty, cebulę przypaloną na ogniu,
łyżkę soli, duży liść laurowy, dwa ziarna ziela angielskiego, pół łyżeczki
ziaren czarnego pieprzu, dwie jagody jałowca i mrożoną gałązkę
lubczyku ogrodowego. Po 20 minutach wyjęłam kurę i skrzydełko indycze.
Wołowinę z warzywami i przyprawami gotowałam dalej.
Łącznie około 2,5 - 3 godzin. Rosół przecedziłam przez gęste sito
i jałową gazę. Doprawiłam do smaku solą, dolałam szklankę
półsłodkiego, białego wina.
Na patelni zasmażyłam drobno pokrojony boczek.
Makaron gniazdka ugotowałam al dente - na półtwardo.
Marchewkę pokroiłam w słupki.
Gorący rosół wlałam do talerzy, włożyłam porcje makaronu,
udekorowałam smażonym boczkiem, marchewką i natką pietruszki.
Smacznego :)

niedziela, 31 października 2010

Zupa marchewkowo - pomarańczowa

Smaczna, lekka zupa o świeżym
aromacie. Miła dla oka barwa
powoduje, że z apetytem
pałaszuje się kolejną dolewkę.
Na głębokiej patelni
roztopiłam dwie łyżki masła
i usmażyłam jedną posiekaną
białą cebulę. Dodałam trzy
marchewki pokrojone w kostkę,
dusiłam kilka minut.
Wlałam dwie szklanki rosołu
wołowego
, gotowałam do miękkości.
Przestudziłam a następnie zmiksowałam.
Dodałam sok z trzech pomarańczy i dwie łyżki skórki z niej otartej.
Wlałam też szklankę pomarańczowego nektaru z kartonika.
Doprawiłam pieprzem, solą i szczyptą brązowego cukru.
Podgrzałam, wlałam do kokilek, udekorowałam cząstkami pomarańczy
i roszponką. Równie dobrze, zupę można posypać siekaną natką pietruszki.
Smacznego :)

środa, 20 października 2010

Rosół z pierożkami

Kawałek pręgi, jeden antrykot,
rostbef, udko indyka
i kawałek ligawy
umyłam, oczyściłam,
włożyłam do dużego garnka.
Zalałam zimną wodą,
zagotowałam.
Po pół godzinie gotowania
dodałam dwie marchewki,
pietruszkę, cząstkę selera
i cebulę. Do garnka z mięsem
włożyłam też liść laurowy,
dwa ziarna ziela angielskiego,
owoc jałowca i kilka ziaren czarnego pieprzu.
Gotowałam około 2,5 godziny
na najmniejszym płomieniu ognia.
Rosół zrobił się przejrzysty - bardzo klarowny.
Wyjęłam warzywa i mięso a płyn przecedziłam przez sito i jałową gazę.
Marchew i pietruszkę pokroiłam dekoracyjną foremką, odłożyłam.

Wystudzone mięso zmieliłam.
Na patelni podsmażyłam
jedną, dużą cebulę drobno pokrojoną.
Połączyłam z mięsem, doprawiłam
świeżo utłuczonym pieprzem,
ząbkiem czosnku, pęczkiem
posiekanej natki pietruszki
i majerankiem.
Z przesianej mąki, jednego jajka,
szczypty soli i ciepłej wody
przygotowałam ciasto na pierożki.
Rozwałkowałam,
szklanką wykrawałam krążki, na każdy kładłam porcję farszu.
Zlepiałam tworząc widelcem falbankę.
Pierogi ugotowałam we wrzącej, osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oleju.
Gorące ułożyłam na talerzach, udekorowałam gwiazdkowymi jarzynami,
zalałam rosołem i posypałam natką pietruszki.
Pozostałe pierożki zlepiałam, nadając im rogaty kształt palcami.
Układałam na deseczce w taki sposób, by nie dotykały się wzajemnie.
Włożyłam do zamrażalnika. Kiedy zmroziły się, przesypałam do woreczków.
Wyszło mi ponad 200 sztuk :)
Bardzo smacznie polecam. W każdej chwili można ugotować,
polać zrumienioną cebulką, boczkiem lub bułką tartą
i delektować się własnymi pierożkami.
:)

niedziela, 19 września 2010

Zupa serowa z wędzonym aromatem

Kilka tygodni temu zajadałam się
zupą serową z pierożkami.
Potrawa ta jest wyjątkowa.
Zachwyca smakiem,
jest gładka jak aksamit i na długo
pozostawia w ustach przyjemny smak.
Postanowiłam ponownie zrobić
to danie, modyfikując nieco przepis.
Najpierw przygotowałam rosół.
Do garnka włożyłam antrykot,
kawałek pręgi, dwa niewielkie
kawałki wołowiny gulaszowej
i skrzydełko indyka.
Zalałam wodą, zagotowałam. Dodałam dwie marchewki, pietruszkę,
ćwierć selera, białą część pora, cebulę opaloną nad ogniem, ziele angielskie,
liść laurowy, ziarno jałowca, łyżkę morskiej soli i łyżkę kolorowego pieprzu.
Gotowałam na małym ogniu około 2-2,5 godziny.
Wyjęłam mięso i warzywa, przecedziłam wywar.
Trzy kwadratowe 100 g serki topione typu Cheddar włożyłam do gorącego rosołu
i mieszałam do całkowitego ich rozpuszczenia.
Marchewkę pokroiłam ukośnie w plasterki.
Wędzony boczek pokroiłam na bardzo cienkie, długie plastry, sparzyłam wrzątkiem
a następnie usmażyłam na patelni na złoty kolor.
Marchewkę i boczek dodałam do zupy.
Wlałam kilka łyżek słodkiej śmietanki 18%, doprawiłam gałką muszkatołową
i ozdobiłam natką pietruszki.
Zupę podałam z serowymi paluszkami.
:)

czwartek, 16 września 2010

Zupa pieczarkowa

Na deszczowy dzień polecam
gorącą, pożywną zupkę.
Ugotowałam treściwy rosół
wykorzystując wołowy
antrykot, pręgę i udziec indyczy.
Mięso z jarzynami pyrkało
na małym ogniu
około trzech godzin.
Gdy było miękkie
przecedziłam wywar a warzywa
pokroiłam w plasterki.
Część rosołu odlałam, dodałam kilka
obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków. Gotowałam kilkanaście minut.
W międzyczasie oczyściłam pieczarki i starłam je na dużych oczkach tarki.
Zasmażyłam na patelni dodając szczyptę soli w celu odparowania wody.
Następnie podlałam łyżką oleju i jeszcze chwilę smażyłam.
Grzyby dodałam do rosołu z ziemniakami, pogotowałam kilka minut
i na końcu włożyłam do garnka pokrojone wcześniej warzywa.
Na talerzach udekorowałam natką pietruszki i kleksami gęstej śmietany.