Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cielęcina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cielęcina. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Gotowana cielęcina w sosie grzybowym

Delikatne, soczyste mięso z sosem
z suszonych borowików otulone
warkoczem spaghetti - ta urocza
potrawa sprawiła radość naszym miłym
gościom. Celowo przygotowałam
większą niż zwykle ilość sosu, gdyż
makaron wyjątkowo dobrze się z nim
komponuje.
700 g cielęciny, 3 marchewki, plaster 
selera, duża pietruszka, opalona cebula, 
10 g suszonych borowików, 3 liście 
laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, sól 
kamienna, 2 szczypty nasion kolendry, 
niepełna łyżeczka ziarnistego pieprzu, 50 ml słodkiej śmietanki 18%, odrobina suszonego lubczyku i majeranku, ząbek czosnku. 
Jarzyny obrałam, umyłam, włożyłam do dużego garnka, zalałam zimną wodą i postawiłam
na ogniu. Mięso opłukałam, osuszyłam, oczyściłam z niepotrzebnych błon. Włożyłam do
warzyw gdy woda zawrzała. Zmniejszyłam płomień, dodałam opaloną cebulę, liście laurowe,
ziele angielskie, kolendrę i pieprz. Po godzinie delikatnego gotowania wsypałam sól.
Grzybki zalałam niedużą ilością wrzącej wody, odstawiłam by namokły. Kiedy cielęcina
zrobiła się miękka wyjęłam ją i odłożyłam do przestygnięcia. Powstały rosół przecedziłam.
(Do sosu wykorzystałam 400 ml z pozostałej części przygotowałam zupę).
Prawdziwki wraz z wodą, w której się moczyły wlałam do wywaru, zagotowałam. Dodałam
przeciśnięty przez praskę czosnek, majeranek i lubczyk. Sos zagęściłam odrobiną mąki
ziemniaczanej rozpuszczonej w łyżce wody, następnie wlałam śmietankę i włożyłam mięso
pokrojone w równe, nieduże kawałki.
Spaghetti ugotowałam al dente, ułożyłam wraz z cielęciną na podgrzanych talerzach.
Przybrałam ozdobną sałatą i natką pietruszki.
Bardzo smacznie polecam :) 

środa, 26 września 2012

Conchiglie z porem i cielęciną w śmietanowym sosie

Długo nie prezentowałam potraw
z makaronu. Najwyższy czas to
nadrobić, co czynię ze smakiem :)
Conchiglie - czyli muszle, można
faszerować na tysiące sposobów.
Wszystko zależy od wyobraźni, smaku,
twórczej inwencji oraz zasobów lodówki.
W zamrażalniku znalazłam odrobinę
cielęciny. W szufladzie warzywnej  leżały
dwa średnie pory a zapas makaronu
różnego rodzaju zawsze mam pod ręką.
Przygotowałam delikatny a jednocześnie
lekko pikantny farsz, aksamitny sos
ozdobiony kolorowym pieprzem oraz bukiet sałat, który wzbogacił smak dania.
300 g cielęciny, 2 średnie pory, 100 g sera ementaler, 200 ml słodkiej śmietanki 18%, 
sól morska, kolorowy pieprz, gałka muszkatołowa, słodka papryka, kilka listków ozdobnej 
sałaty, kilka listków endywii, 2 garści natki pietruszki, 2 łyżki klarowanego masła, chlust oliwy, 
opakowanie dużych makaronowych muszli (sporządziłam 20 sztuk). 
Cielęcinę zmieliłam używając największych oczek w maszynce. Pory dokładnie wypłukałam
pod bieżącą wodą, po czym pokroiłam w cienkie plasterki. Na patelni stopiłam klarowane
masło, podsmażyłam mięso wraz z porami (dwie garści pokrojonych porów odłożyłam do sosu).
Doprawiłam solą, pieprzem, papryką i gałką muszkatołową. Wsypałam posiekaną natkę
pietruszki, podlałam odrobiną wody, dusiłam kilkanaście minut, odstawiłam do wystygnięcia.
Muszle wrzuciłam do wrzącej wody, gotowałam pięć minut, odcedziłam.
Conchiglie wypełniłam mięsno - porowym farszem, posypałam startym ementalerem,
ułożyłam w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym klarowanym masłem.
Zapiekałam około 25 minut w temperaturze 190°C.
W międzyczasie przygotowałam sos. Odłożone wcześniej pory zeszkliłam na klarownym
maśle, doprawiłam solą i pieprzem. Wlałam śmietankę, dusiłam kilka chwil.
Gorące danie wyłożyłam na podgrzane talerze, przybrałam zieleniną a wokół polałam sosem.
Posypałam grubo utłuczonym kolorowym pieprzem, skropiłam oliwą.
Bardzo smacznie polecam.
Buon Appetito :)

poniedziałek, 26 marca 2012

Ogniste kotlety cielęco - wołowe

Był poważny plan - konkretny
i przemyślany. W początkowej
fazie sporządzania obiadu
rozpoczęła się improwizacja,
w wyniku której wszyscy byli
bardzo zadowoleni :)
350 g cielęciny, 250 g wołowej
pręgi, 2 garści ugotowanego ryżu,
3 jajka, 2 łyżki słodkiej papryki,
pieprz kolorowy i sól morska
do smaku,
łyżka bułki tartej,
odrobina świeżo
startej gałki
muszkatołowej, garść
posiekanej
kolendry i garść melisy,
pół strąka papryczki chili, 3 ząbki czosnku,
jedna cebula.

Mięso zmieliłam, dodałam dwa żółtka i jedno całe jajko, sól, paprykę,
pieprz, gałkę, posiekane zioła, rozgnieciony czosnek i drobno pokrojone
chili bez pestek. Wymieszałam i wstawiłam na 30 minut do lodówki.
Na patelni zeszkliłam posiekaną cebulę a kiedy wystygła dodałam do mięsa
wraz z ugotowanym i wystudzonym ryżem. Wsypałam bułkę tartą i ponownie
wymieszałam. Ubiłam na sztywno pianę z dwóch białek i bardzo delikatnie
połączyłam z mięsną masą.
Formowałam okrągłe, dosyć płaskie kotlety, obtaczałam w bułce tartej
i smażyłam na rozgrzanym oleju.
Gdy były z obu stron rumiane podlałam odrobiną wody, przykryłam
i wstawiłam do gorącego piekarnika na 5 minut.
Podałam z pieczonymi ziemniakami Wilmy Flinstone, kiszonymi
ogórkami oraz bukietem świeżych warzyw.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 9 marca 2012

Pulpety w sosie z boczniaków i pomarańczowe purée

Lubimy nietypowe połączenia
smakowe. W prezentowanym
daniu nie ma nic nietypowego,
a jednak jest wyjątkowe, pyszne
i z pewnością jeszcze nie raz
do niego powrócimy.
Delikatne, soczyste pulpeciki
w aksamitnym boczniakowym
sosie w towarzystwie purée
z ziemniaków i marchewki
nasączone pomarańczowym
sokiem.
Pulpety: 250 g wołowiny,
250 g cielęciny, 200 g wieprzowej karkówki, cebula, garść posiekanej natki
pietruszki, 2 łyżki mielonych migdałów, sól, pieprz, czerwona słodka papryka,
2 jajka, łyżeczka bułki tartej, szczypta majeranku.
Mięso zmieliłam, dodałam pozostałe składniki, dokładnie połączyłam.
Uformowałam okrągłe pulpeciki, ugotowałam we wrzącej, osolonej wodzie.
Wyjęłam łyżką cedzakową, odłożyłam.
Sos: 250 g boczniaków, 100 ml białego, wytrawnego Martini, sól, pieprz,
szklanka bulionu warzywnego lub mięsnego, pół szklanki gęstej śmietany 12%,
łyżeczka soku z cytryny, łyżeczka mąki ziemniaczanej, szczypta rozmarynu.
Boczniaki oczyściłam i pokroiłam w kosteczkę. Zasmażyłam na patelni
z odrobiną oleju. Dodałam sól, pieprz i Martini. Kiedy wino wyparowało
podlałam bulionem warzywnym, doprawiłam sokiem z cytryny i świeżym,
posiekanym drobno rozmarynem. Dusiłam kilkanaście minut.
Mąkę ziemniaczaną wymieszałam ze śmietaną, wlałam do grzybów.
Do sosu włożyłam ugotowane wcześniej pulpety.
Purée: 5 ziemniaków, 5 marchewek, szklanka soku pomarańczowego, skórka
starta z jednej pomarańczy, sól, łyżka masła, łyżka gęstej śmietany 18%.
Ziemniaki obrałam i ugotowałam. Marchew obrałam, pokroiłam na małe
kawałki, zalałam pomarańczowym sokiem i ugotowałam.
Miękkie ziemniaki połączyłam z marchewką, dodałam masło, śmietanę
i startą skórkę. Ubiłam tłuczkiem. Za pomocą dwóch łyżek nadałam
kształt "klusek". Purée rozłożyłam na talerzach, wyłożyłam pulpety i sos.
Przybrałam listkami szpinaku i marchewkowymi gwiazdkami.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 24 lutego 2012

Arancini di riso

Ryżowe kule to niezwykła
potrawa - przekąska, która
pochodzi z Sycylii.
Arancini smaży się w głębokim
tłuszczu i podaje na gorąco,
choć równie dobrze smakują
też zimne. Najbardziej znany
farsz składa się miedzy innymi
z mielonego mięsa, groszku
i pomidorów. Mnie zachwyciły
arancini nadziewane mozarellą
i warzywami. Wrócę do nich
niebawem, a dziś proponuję
i zapraszam na gorące, sycylijskie kule wypełnione aromatycznym spełnieniem.
Ryż: 300 g ryżu, 1 cebula, 100 g masła, kieliszek białego wytrawnego wina,
około 650 ml wywaru warzywnego lub mięsnego, jajko, 3 łyżki parmezanu.
W głębokiej patelni roztopiłam masło i zeszkliłam na nim drobno pokrojoną
cebulę. Wsypałam ryż, chwilkę smażyłam po czym wlałam wino. Po chwili
wlałam wywar mięsny, przykryłam i zostawiłam na niewielkim ogniu.
Gdy ryż wchłonął cały płyn wymieszałam i zdjęłam z gazu. Odstawiłam
do wystygnięcia. Przed formowaniem kul dodałam parmezan i jajko.
Farsz: 250 g wołowiny, 150 g cielęciny, 1 cebula, 1oo g mrożonego groszku,
albo groszku z puszki (użyłam z puszki), 2 pomidory, 2 gałązki selera
naciowego, garść posiekanej natki pietruszki, 2-3 łyżki zmielonych migdałów,
chlust oliwy, sól, pieprz, kieliszek czerwonego wytrawnego wina.
Na patelni rozgrzałam oliwę. Podsmażyłam posiekaną cebulę wraz z drobno
pokrojonym selerem naciowym. Dodałam mięso, które wcześniej zmieliłam
w maszynce. Smażyłam kilka minut cały czas mieszając. Pomidory sparzyłam,
obrałam ze skóry, pokroiłam i dodałam do mięsa. Wlałam wino, doprawiłam
solą i pieprzem, dusiłam tak długo, aż wino odparowało. Na końcu dodałam
groszek i natkę pietruszki, odstawiłam do wystygnięcia. Do zimnego farszu
wsypałam mielone migdały - w zastępstwie bułki tartej. Wymieszałam.
Dużą łyżką nabierałam ryż i trzymając go w dłoni nakładałam farsz.
Przykrywałam kolejną łyżką ryżu, zlepiałam dokładnie formując kulę.
Arancini wstawiłam na godzinę do lodówki, by ładnie się związały.
Panierowałam w mące, rozmąconym jajku i w bułce tartej, wrzucałam
partiami do frytkownicy na głęboki, rozgrzany tłuszcz.
Po usmażeniu wyłożyłam na papierowe ręczniki, osuszyłam.
Bardzo smacznie polecam.
Buon Appetito :)

sobota, 18 lutego 2012

Delikatny rosół z zielonym groszkiem i makaronem ryżowym

Dawno nie było mnie
w wirtualnym świecie.
Awaria komputera była
tak poważna, że musieliśmy
pożegnać się z poprzednim
sprzętem i zakupić nowy.
Teraz wszystko działa idealnie :)
Kilka dni temu przygotowałam
bardzo delikatny rosołek
z zielonym groszkiem, marchewką
i ryżowym makaronem. Podstawą
wywaru była cielęcina i chuda
szynka wieprzowa.
300 g cielęciny, 300 g szynki wieprzowej, 2 marchewki, mała pietruszka,
cebula, plaster selera, 2 liście laurowe, 3 ziarna ziela angielskiego, szczypta
pieprzu ziarnistego, sól morska.
Ponadto: szklanka mrożonego groszku i makaron ryżowy.
Mięso umyłam, zalałam zimną wodą, zagotowałam i od razu zmniejszyłam
płomień do minimum. Po 20 minutach gotowania dodałam jarzyny i przyprawy.
Na ledwie "pykającym" ogniu gotowałam rosół około 3 godzin.
Warzywa i mięso wyjęłam, wywar przecedziłam. Makaron przygotowałam
według instrukcji na opakowaniu.
Marchewkę pokroiłam w kostkę, włożyłam do gorącego rosołu wraz
z mrożonym groszkiem. Gotowałam jeszcze około 4 minut.
Do talerzy nałożyłam makaron, zalałam treściwym płynem, włożyłam
też po dwa kawałki mięsa. Posypałam natką pietruszki.
Bardzo smacznie polecam :)

sobota, 14 stycznia 2012

Klops gotowany

Prezentuję kolejną potrawę
tradycyjnej kuchni kociewskiej.
Gotowane klopsy z mieszanego
mięsa z dodatkiem boczku,
skąpane w słodko - kwaśnym
sosie. Prawdziwa rozkosz
dla podniebienia.
70 dag mięsa: wołowa ligawa,
wieprzowa łopatka i cielęcina,
20 dag świeżego boczku,
duża cebula, 2-3 jaja, sól, pieprz,
pęczek posiekanej natki
pietruszki,
4 łyżki bułki tartej.
Mięso i boczek zmieliłam, dodałam jaja, natkę, bułkę tartą oraz sól i pieprz.
Wyrobiłam, odstawiłam do lodówki na godzinę, by smaki się przegryzły.
Ugotowałam warzywny wywar: 3 marchewki, kawałek selera, pietruszka,
kawałek pora, 2-3 liście laurowe, 4-5 ziaren ziela angielskiego,
kilka ziaren pieprzu, łyżeczka morskiej soli.
Gdy warzywa zmiękły wyjęłam je - marchewkę pokroiłam drobno.
Z mięsa uformowałam nieduże klopsiki, wrzucałam do wrzącego wywaru.
Ugotowane kulki wyjęłam, płyn przecedziłam. Zagęściłam go mąką
wymieszaną ze słodką śmietaną 18%. Doprawiłam cukrem i sokiem z cytryny.
Do gęstego sosu włożyłam klopsiki i marchewkę oraz garść koperku.
Podałam z tłuczonymi ziemniakami i kiszoną kapustą czerwoną i białą.
Bardzo smacznie polecam :)

wtorek, 10 stycznia 2012

Cielęce sajgonki z sosem słodko-kwaśnym

Po raz kolejny na naszym stole
gościły sajgonki. Bardzo lubię
tę chrupiącą przekąskę.
Farsz można komponować
na przeróżne sposoby
co za każdym razem daje nowy,
ciekawy smak.
Tym razem zmieloną cielęcinę
połączyłam z zasmażoną cebulką,
kapustą pekińską, pieczarkami
i mielonymi pistacjami.
Efekt końcowy zdobył uznanie
wśród nieco wybrednych degustatorów :))
30 dag cielęciny zmieliłam, dodałam jedno jajko, sok z połowy pomarańczy,
pół łyżeczki słodkiej papryki, dwie szczypty soli, około 60 g obranych i grubo
zmielonych pistacji z ostrą papryką oraz pęczek drobno posiekanej
kolendry. Wymieszałam, odstawiłam.
Na patelni zasmażyłam jedną drobno pokrojoną cebulę z 5 pieczarkami
startymi na dużych oczkach tarki oraz 5 liści pokrojonej kapusty pekińskiej.
Zawartość patelni połączyłam z mięsem. Krążki papieru ryżowego
zanurzałam w ciepłej wodzie, nakładałam farsz, zwijałam jak krokiety.
Sajgonki smażyłam partiami w głębokim oleju. Gdy robiły się rumiane
wyjmowałam na papierowy ręcznik by pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
Sos przygotowałam z 2 łyżek sosu sojowego, 2 łyżek octu ryżowego,
2 łyżek sosu rybnego, łyżki płynnego miodu, 2 ząbków przeciśniętego czosnku,
połowy świeżej papryczki chili drobno pokrojonej, 2 łyżek octu balsamicznego,
4 łyżek soku z pomarańczy i 5 łyżek gorącej wody. Wszystkie składniki
dokładnie wymieszałam, rozlałam do maleńkich sosjerek.
Na talerzach ułożyłam listki rukoli a na nich gorące sajgonki.
Przybrałam pieczarkami i cząstkami pomarańczy.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 3 listopada 2011

Sajgonki Psotki

Planowałam zrobić mielone
pieczone kotleciki z ogromnym
bukietem warzyw. Ostatecznie
wyszły sajgonki, z czego bardzo
się cieszę. Chrupiąca powłoka
i subtelne nadzienie dostarczają
ciekawych wrażeń smakowych.
50 dag cielęciny zmieliłam,
dodałam trzy jajka, dwie łyżki
tartego parmezanu, dwie łyżki
mąki orzechowej, garść posiekanej
natki pietruszki, sól i pieprz
do smaku. Ponadto warzywa starte
na dużych oczkach tarki: marchew, pietruszkę
i ćwiartkę selera oraz kawałek jasnej części pora.
Doprawiłam gałką muszkatołową i łyżką octu balsamicznego.
Papier ryżowy zanurzałam w gorącej wodzie, nakładałam farsz,
zwijałam jak krokiety. Sajgonki smażyłam partiami w głębokim tłuszczu.
W międzyczasie przygotowałam sos: łyżka octu ryżowego, 3 łyżki sosu
rybnego, 2 łyżki ciemnego sosu sojowego, 4 łyżki wody,
łyżka brązowego cukru, 2 ząbki czosnku, pół papryczki peperoni.
Wszystkie składniki dokładnie wymieszałam, przelałam do miseczki.
Gorące sajgonki podałam z sałatą, mandarynkami i pikantnym sosem.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 24 października 2011

Filetto di vitello al prosciutto, funghi e caffé

Cielęcy filet owinięty szynką
z grzybami i kawą. Pomysł
na potrawę zaczerpnęłam
z archiwalnego numeru
czasopisma "A tavola".
W oryginalnym przepisie
występują grzyby leśne, jednak
z powodu ich braku użyłam
zwykłych pieczarek.
Proporcje na 4 dorosłe osoby:
4 kawałki cielęcych filetów
łącznie około 800 -900 g mięsa.
8 plasterków przerośniętej szynki

- użyłam parmeńskiej, 300 g leśnych
grzybów, mogą być zarówno świeże jak i mrożone (jak wspomniałam wyżej
wykorzystałam pieczarki), lampka wytrawnego wina Marsala,
filiżanka caffé espresso (około 50 g), pół szklanki słodkiej śmietanki 18%,
1,5 szklanki wołowego wywaru, świeży rozmaryn, masło, oliwa, sól i pieprz.
Mięso rozbiłam za pomocą tępej części tasaka a następnie każdą porcję
owinęłam dwoma plastrami szynki, spięłam wykałaczkami.
Na dużej patelni podgrzałam oliwę z łyżką masła.
Obsmażyłam cielęcinę z obu stron. Kiedy była rumiana dodałam wywar
wołowy i Marsalę oraz dwie gałązki rozmarynu.
Dusiłam pod przykryciem. Gdy mięso było prawie miękkie dodałam
pokrojone kapelusze pieczarek, doprawiłam solą i pieprzem.
Usunęłam wykałaczki. Do mięsa wlałam śmietanę i espresso.
Do smaku raz jeszcze wlałam kieliszek Marsali.
Gotowałam 5-6 minut na wolnym ogniu do czasu, aż wino wyparowało.
Podałam tuż po przygotowaniu z miksem kolorowych sałat i pomidorami.
Bardzo smacznie polecam.
Buon Appetito :)

Przepis dodaję do akcji Viva Italia w kategorii secondi piatti.

wtorek, 18 października 2011

Gołąbki - czyli mężczyzna w kuchni

Od dłuższego czasu mieliśmy
ochotę na gołąbki. Ociągałam się
z ich sporządzeniem wiele dni.
Pod koniec ubiegłego tygodnia
usłyszałam: "Chcesz? Zrobię
dla nas gołąbki". Pytanie,
pewnie, że chcę :)))
Nie dotknęłam się nawet jednym
palcem do tej potrawy. Całość,
od początku do końca wykonał
mój Mężczyzna.
Gołąbki są wyśmienite, doskonale
doprawione, lekko pikantne.
Wszystkie smaki są wyważone, harmonijne i zniewalające.
Cierpliwie i precyzyjnie spisałam kolejność wykonywanych czynności,
zatem zaczynamy od przygotowania mięsa.
Do 1 kg mielonego mięsa (wieprzowa łopatka i cielęcina) dodać 4 duże jajka,
3 cebule uprzednio pokrojone drobno i zeszklone na maśle, dużo
majeranku, sól i czarny pieprz, gałkę muszkatołową. Wyrobić,
odstawić, żeby się przegryzło.
Szklankę ryżu lekko uprażyć w garnku z 2 łyżkami oleju. Dodać dwie
szklanki wody, zagotować, zmniejszyć ogień do minimum. Kiedy ryż
całkowicie wchłonie wodę, odstawić w ciepłe miejsce.
Lekko przestudzony ryż dodać do mięsa, dokładnie wymieszać
i ewentualnie doprawić solą, pieprzem, majerankiem i gałką muszkatołową.
Dużą główkę kapusty oczyścić z wierzchnich, uszkodzonych liści, wyciąć głąb.
W dużym garnku zagotować wodę, włożyć kapustę. Przewracając ją co jakiś
czas stopniowo odcinać liście, odkładać do ostygnięcia. Woda, w której
gotowana była kapusta posłuży do przygotowania sosu.

Teraz następuje proces zawijania
gołąbków. Na każdy liść nałożyć
sporą porcję mięsa, zwinąć.
Tak, aż do wykorzystania mięsa,
ewentualnie liści.
Na rozgrzanej patelni z tłuszczem
obsmażyć krótko wszystkie
gołąbki z obu stron. Przekładać
do brytfanny wyłożonej liśćmi
kapusty. Kiedy wszystkie
zawiniątka znajdą się w brytfance
należy przykryć je kapuścianymi
liśćmi i zalać mięsnym lub
warzywnym wywarem. Włożyć do gorącego piekarnika, zapiekać
co najmniej 2,5 godziny. W międzyczasie przygotować sos.
Dwie szklanki wody, w której gotowała się kapusta podgrzać,
dodać 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego, łyżkę masła i do smaku sól,
pieprz, zioła prowansalskie oraz cukier. Nie dopuścić do wrzenia.
Na końcu wlać około pół szklanki śmietany 18%.
Gołąbki wyjąć na talerze, polać sosem, zjadać ze smakiem.
Dodatkowo można podać ziemniaki, ale nie jest to konieczne.
Wystarczy świeże pieczywo i koniecznie sos w sosjerce do dolewania.

Bardzo, bardzo smacznie polecamy :)
A i M :)))

poniedziałek, 17 października 2011

Cielęce kotleciki z rozmarynem i kolorowym ryżem

Kolejny tydzień rozpoczął się
cudną pogodą. Zachwycają mnie
barwy opadających liści
i bezchmurne, głębokie, błękitne
niebo. Czerpię z tego energię,
pasję i ogromną radość.
Zapraszam dziś na kotleciki cielęce
z mocną nutą rozmarynu, otulone
boczkiem. Towarzyszy im ryż
z kolorową papryką i serem.
Pomysł na niego otrzymałam
od mojej Siostry Gretki znanej
na moim blogu za sprawą
rajskiej sałatki :)
Dwa woreczki ryżu ugotowałam. W międzyczasie zasmażyłam na patelni
trzy pokrojone w kostkę papryki: czerwoną, żółtą i zieloną.
Dodałam do ryżu, wymieszałam. Doprawiłam pieprzem i solą.
Na końcu wsypałam dwie garści startego żółtego sera. Przełożyłam
do żaroodpornego naczynia, zapiekłam.
Kawałek cielęciny (50 dag) zmieliłam. Wbiłam jajko i trzy żółtka, dodałam
dwie czubate łyżki tartego parmezanu, małą bułkę namoczoną w mleku,
garść posiekanej natki pietruszki, sól, czarny pieprz i trzy łyżki
drobno pokrojonego rozmarynu. Jedno białko ubiłam na sztywną pianę,
delikatnie połączyłam z mięsem. Uformowałam nieduże, podłużne
kotleciki. Każdy owinęłam plasterkiem boczku, usmażyłam.
Na talerzach przybrałam gałązką rozmarynu i listkami mięty.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 12 października 2011

Zupa pełna jarzyn

Przypomina letni czas,
długie wieczory pełne gwiazd,
roześmiane buzie na plaży,
spotkania z najbliższymi,
doskonałą radość.
Treściwa zupa o aksamitnej
i delikatnej strukturze gościła
wczoraj na naszym stole.
Pełne słońca talerze łączyły się
w uroczym tańcu z radością,
entuzjazmem i pewną,
niespodziewaną wygraną... :)
50 dag cielęciny zalałam zimną
wodą, zagotowałam.
Kiedy woda zawrzała zmniejszyłam
ogień do minimum, dodałam dwie
marchewki, korzeń pietruszki i selera, jasną część pora, ziele angielskie,
liść laurowy, pieprz ziarnisty i morską sól.
Gotowałam blisko 2,5 godziny. Miękkie mięso wyjęłam, wywar przecedziłam.
Dodałam 4 ziemniaki obrane i pokrojone w kosteczkę, 30 dag zielonej
fasolki szparagowej i pół kalafiora połamanego na zgrabne różyczki.
Marchewkę pokroiłam dekoracyjnym nożem i włożyłam do zupy kiedy
pozostałe warzywa były miękkie.
Zupa miała zdecydowany, wspaniały smak. Do każdej porcji
podałam na oddzielnym talerzyku sztukę mięsa z obfitą ilością natki pietruszki.
Bardzo smacznie polecam :)
Pozdrawiam najserdeczniej moich najbliższych i wszystkich, którzy
łączą się ze mną w mojej wyjątkowej radości :)))

niedziela, 22 maja 2011

Duszona cielęcina w delikatnym sosie z migdałami i ananasem

Mięso cielęce jest nadzwyczaj
delikatne, wartościowe,
smaczne i prawie nie zawiera
tłuszczu.
Kawałek cielęciny bez kości
około 40 dag pokroiłam
w podłużne plastry.
Krótko obsmażyłam na oliwie
po czym zalałam niewielką
ilością wody. Dodałam ziele
angielskie, liść laurowy, jedną
marchewkę, pół pietruszki
i jasną część pora. Wsypałam
pół łyżeczki morskiej soli, przykryłam. Dusiłam niecałe dwie godziny
na bardzo małym ogniu. Gdy mięso było miękkie wyjęłam je,
a powstały wywar przecedziłam. Doprawiłam go kolorowym pieprzem
i lampką białego, półwytrawnego wina. Gotowałam kilka minut,
by sos się zredukował. Kiedy jego objętość zmniejszyła się o połowę,
włożyłam z powrotem cielęcinę.
W międzyczasie przygotowałam pozostałe elementy posiłku.
Garść migdałów dwukrotnie zalałam wrzątkiem. Zdjęłam skórkę,
orzechy uprażyłam na suchej patelni.
Świeżego ananasa oczyściłam, wycięłam zdrewniały środek.
Część owocu pokroiłam w cienkie plasterki, włożyłam do lodówki.
Kalafior podzieliłam na różyczki, ugotowałam na parze.
Mięso wyłożyłam na talerze wraz z kalafiorem i ananasowym wachlarzem.
Polałam sosem, posypałam migdałami.
Przybrałam kolorową sałatą i wstążką z marynowanej papryki.
Bardzo smacznie polecam :)

niedziela, 15 maja 2011

Cielęcina w sosie Martini z młodą marchewką, świeżym szpinakiem i płatkami róży

Niedziela i wyjątkowy,
wykwintny obiad. Specjalne
danie rozpoczyna też
nowy etap w naszym życiu.
Zapewne będzie to piękny
czas nieznanych doświadczeń
i ciekawych wyzwań.
Kawałek cielęciny umyłam,
pokroiłam na porcje
i osuszyłam dokładnie.
Podsmażyłam delikatnie
i krótko na klarowanym maśle.
Przełożyłam do garnka z gotującą się odrobiną wody,
jedną marchewką, plastrem selera i dwoma ząbkami czosnku.
Po około 5 minutach wlałam szklankę wytrawnego Martini, dodałam
ziarna pieprzu, liść laurowy, ziele angielskie i kilka nasion kolendry.
Dusiłam blisko dwie godziny, podlewając raz jeszcze wermutem.
Mięso wyjęłam, powstały sos przecedziłam. Zagęściłam go
łyżeczką mąki ziemniaczanej, zabieliłam dwiema łyżkami
mleczka kokosowego.
Kilka młodych, małych marchewek obrałam i przez 6 minut
blanszowałam we wrzącej wodzie.
Odcedziłam i włożyłam je do zimnej wody z lodem, by nie straciły koloru.
Makaron spiraloni ugotowałam al dente.
Składniki ułożyłam ozdobnie na talerzach, przybrałam płatkami róży
i młodymi listkami szpinaku. Podałam gorące.
Płatki róży są jadalne i w sposób fenomenalny komponują się z mięsem.
Bardzo smacznie polecam, życząc wszystkim pięknego
i słonecznego niedzielnego popołudnia.
Buon Appetito :)

czwartek, 16 grudnia 2010

Cielęcy rosół z makaronem i żółtym serem

Spory kawałek cielęciny
60-70 dag umyłam dokładnie
i zalałam zimną wodą.
Postawiłam na ogniu,
zagotowałam. Dodałam dwa
liście laurowe, trzy ziarna
ziela angielskiego, trzy jagody
jałowca, pół łyżeczki kolorowego
pieprzu, szczyptę trawy cytrynowej
i dwa goździki. Po pół godzinie
od zagotowania dodałam też jedną
dużą marchew, pietruszkę,
ćwierć selera, łyżkę soli i opaloną
na ogniu cebulę. Gotowałam na maleńkim ogniu do miękkości.
Mięso i jarzyny wyjęłam, rosół przecedziłam przez sito i jałową gazę.
Marchewkę pokroiłam dekoracyjnie.
Makaron ugotowałam al dente, po odlaniu przepłukałam ciepłą wodą.
Ser ementaler około 15 dag starłam na tarce o najmniejszych oczkach.
Na dno miseczek położyłam szczyptę sera, makaron, wlałam
gorący rosół. Posypałam serem i natką pietruszki.

Fikuśne miseczki z podobizną moich ulubieńców z dziecęcej dobranocki
kupiłam kilka dni temu w jednym z hipermarketów.
Któż z nas nie pamięta zabawnych przygód dwóch chłopców?
Pozdrawiam wszystkich miłośników Bolka i Lolka,
szczególnie tych najmłodszych :))))))))))))))