Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 kwietnia 2013

Żurek z białą kiełbasą

Święta minęły bardzo szybko.
Intensywne opady śniegu trwały
kilka dni a pod naszym oknem ktoś
ulepił w nocy wielkanocnego zająca.
Śmiechu, żartów i dobrego humoru
było mnóstwo, pomimo ponurej aury.
Dziś pięknie świeci słoneczko, śniegu
coraz mniej, wraca nadzieja na szybkie
przybycie wytęsknionej wiosny.
Właśnie taki pogodny i świeży jest
nasz żurek z ziemniakami, białą kiełbasą,
chrzanem i aromatycznymi ziołami.
1000 ml wywaru z wędzonych kości, 370-400 ml zakwasu z mąki żytniej, 6 białych kiełbas, 
czubata łyżka startego chrzanu, 2 ząbki czosnku, 5-6 ziemniaków, gotowana marchewka, 
pół szklanki gęstej śmietany, sól, pieprz, majeranek, lubczyk, macierzanka, natka pietruszki 
do dekoracji, opcjonalnie ugotowane na twardo jajka (tym razem nie dodawałam).
Do wrzącego wywaru włożyłam umytą białą kiełbasę, parzyłam 10 minut na najmniejszym gazie.
Wyjęłam, odłożyłam do wystygnięcia a wywar przecedziłam. Wsypałam obrane, umyte i pokrojone
w kostkę ziemniaki oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Gdy ziemniaki były miękkie wlałam
zakwas, dodałam chrzan i pokrojoną w plastry białą kiełbasę. Gotowałam chwilę po czym dodałam zahartowaną śmietanę (do śmietany wlałam wazową łyżkę zupy, dokładnie wymieszałam i dopiero
połączyłam z żurkiem). Doprawiłam solą i pieprzem, majerankiem, macierzanką i lubczykiem.
Nie dodawałam liści laurowych ani ziela angielskiego gdyż były one użyte do zakwasu a także
do wywaru z wędzonych kości. Na końcu włożyłam marchewkę pokrojoną w półplasterki.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 29 marca 2013

Rolmopsy z cebulą i śliwką na Wielkanoc

Wśród wielkanocnych potraw
na naszym stole nie może zabraknąć
śledzi. Tak bardzo lubię te ryby,
że sporządzam je przy każdej okazji.
Dwa dni temu zrobiłam rozkoszne
rolmopsy z cebulą i śliwką z delikatną
pomidorową nutką. Leżakują sobie
w lodówce i dojrzewają do Niedzieli.
8 dużych filetów matiasów, 2 cebule, 
16 suszonych śliwek, sok z cytryny, 
2 łyżki koncentratu pomidorowego, 
płaska łyżeczka wędzonej papryki, 
po łyżeczce majeranku i macierzanki, 
pieprz do smaku, szczypta soli, olej do zalania (u mnie z pestek winogron).
Śledzie moczyłam w mleku przez dwie godziny. Następnie dokładnie osuszyłam i każdy
filet przekroiłam wzdłuż. Cebulę obrałam, pokroiłam w piórka, zeszkliłam na niewielkiej
ilości oleju. Doprawiłam solą, pieprzem, majerankiem i macierzanką, odstawiłam do lekkiego
wystygnięcia. Przecier pomidorowy wymieszałam z wędzoną papryką i sokiem wyciśniętym
z połowy cytryny. Powstałą pastą grubo posmarowałam śledziowe paski. Na każdej porcji
położyłam letnią cebulę i śliwkę, ciasno zwinęłam, spięłam patyczkami. Ułożyłam ciasno
w szerokim słoju, skropiłam drugą połówką cytrynowego soku, zalałam olejem. Przykryłam
i wstawiłam do lodówki, by mogły co najmniej 3-4 dni poleżakować i dobrze się przegryźć.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 28 marca 2013

Wielkanoc: biała kiełbasa duszona w piwie

Kolejna propozycja na wielkanocny
stół. Niezastąpiona, wspaniała biała
kiełbasa z cebulką, rodzynkami,
ziołowymi przyprawami i sosem
z bardzo delikatną nutką piwa.
Sposób wykonania jest niezwykle
prosty a efekt końcowy zachwyci
wszystkich miłośników tej typowo
świątecznej potrawy. Białą kiełbasę
lubimy bardzo, w każdej postaci.
Zwykle kupuję ją u zaprzyjaźnionego
masarza - wyroby są tradycyjne, domowe,
zawsze smaczne i świeże.
6-8 białych kiełbas, 2 cebule, garstka rodzynek, 150 ml jasnego piwa, chlust oleju, 
majeranek, pieprz, macierzanka, hyzop, odrobina soli.
Kiełbasę umyłam, włożyłam do gorącej wody na siedem minut. Wyjęłam, odłożyłam
do wystygnięcia. Zimną ponacinałam: w kratkę z jednej strony, w cienkie paski z drugiej.
Usmażyłam na rumiano na rozgrzanym oleju. Dodałam pokrojoną w piórka cebulę, smażyłam
razem mieszając co jakiś czas. Gdy cebula zrobiła się szklista dołożyłam rodzynki i wlałam
piwo. Dusiłam do momentu, aż alkohol wyparował, zostawiając smak i subtelny aromat.
Na końcu wsypałam świeżo utłuczony pieprz, sól, majeranek, hyzop i macierzankę. Delikatnie
wymieszałam. Tę potrawę lubię podawać z dużą ilością sałaty, koperkiem, bazylią i natką.
Bardzo smacznie polecam :)

Zupa chrzanowa na Wielkanoc

Na wielkanocnym stole nie może
zabraknąć zupy chrzanowej.
Jest ona naszą ulubioną zaraz po
świątecznym żurku. Przygotowuję
ją na wywarze z wędzonki. Wywar
zwykle gotuję wieczorem a następnego
dnia rano, kończę zupę. Potrawa ma
wyraźny, charakterystyczny smak,
kusi wspaniałym aromatem, jest pożywna
i u nas, lubiana przez wszystkich.
1300 ml bulionu na wędzonce, 4 białe 
kiełbasy, 2-3 korzenie świeżego chrzanu,  
4-5 ziemniaków, 2 ugotowane marchewki,
jedna ugotowana pietruszka, 120 ml gęstej kwaśnej śmietany, 2 żółtka, łyżka mąki żytniej, 
łyżka masła, pieprz, sól, sok z połowy cytryny, majeranek, macierzanka, lubczyk. 
Do przecedzonego, klarownego, wrzącego wywaru włożyłam obrane, umyte i pokrojone
w kostkę ziemniaki oraz umytą białą kiełbasę. Wyjęłam ją po 10 minutach, wystudziłam,
po czym pokroiłam w plastry. Gdy kartofle były miękkie dodałam świeżo starty chrzan
wymieszany z cytrynowym sokiem. Dodałam też pokrojoną w kostkę pietruszkę i wycięte
z marchewki gwiazdki (kilka odłożyłam do dekoracji). Z mąki i masła zrobiłam zasmażkę,
rozcieńczyłam odrobiną wywaru, wlałam do zupy (można pominąć ten etap jeśli dodaje się żółtka).
Włożyłam plastry białej kiełbasy. Śmietanę wymieszałam z żółtkami, zahartowałam niewielką
ilością zupy, wlałam do garnka i od razu zdjęłam z ognia. Wsypałam świeże zioła: majeranek,
lubczyk i macierzankę (można zastąpić ją tymiankiem), doprawiłam solą i pieprzem.
Zupę chrzanową rozlałam do podgrzanych miseczek, przybrałam koperkiem.
Bardzo smacznie polecam :)

niedziela, 17 marca 2013

Schabowe roladki z tatarem i wątróbką

Wyborny obiad na niedzielę,
ogromna gama smaków schowana
w niedużych roladkach, rozkosz
dla podniebienia. W połączeniu
z białą kapustą zasmażaną i kaszą
jęczmienną, zraziki tworzą niezwykle
smaczną kompozycję. Sos jak zwykle
podałam oddzielnie, gdyż nie lubię
nieładu na talerzu. Każdy polewa sobie
sam - jak chce i ile chce.
Farsz: 230 g polędwicy wołowej, 2 żółtka, 
łyżeczka musztardy sarepskiej, jeden 
filet anchovies, łyżka oliwy, biały pieprz, 
230 g drobiowej wątróbki, 3-4 ogórki konserwowe, jedna czerwona cebula.
Ponadto: 700 g schabu bez kości, 2 szklanki wywaru mięsnego lub wody, 
sól, pieprz ziołowy, łyżeczka mąki, łyżeczka masła, chlust oleju.
Polędwicę umyłam, osuszyłam, oczyściłam z błon i zmieliłam wraz z filetem anchovies.
Dodałam żółtka, musztardę, oliwę i świeżo utłuczony pieprz. Dokładnie wymieszałam,
przykryłam i schowałam do lodówki na 30 minut, by smaki się przegryzły.
Schab umyłam, osuszyłam, pokroiłam na równe kawałki. Rozbiłam cienko, oprószyłam
solą i ziołowym pieprzem. Odłożyłam na kilka chwil.
Wątróbkę umyłam, oczyściłam i pokroiłam w drobną kostkę. Cebulę pokroiłam w piórka
a ogórki w paski. Porcje schabu posmarowałam tatarem, obłożyłam wątróbką, ogórkiem
i cebulą. Zwinęłam jak zrazy, spięłam wykałaczkami.
W głębokiej patelni rozgrzałam olej, krótko obsmażyłam mięso z każdej strony.
Wlałam mięsny wywar, przykryłam. Dusiłam na maleńkim ogniu około 20-30 minut.
Zraziki wyjęłam, sos przecedziłam po czym zagęściłam go zasmażką z mąki i masła.
Z roladek usunęłam wykałaczki, włożyłam z powrotem do sosu. Podałam z kaszą
jęczmienną i zasmażaną kapustą. Sos przelałam do sosjerki.
Bardzo smacznie polecam :)

sobota, 26 stycznia 2013

Rosół świąteczny

Rosół jest chyba najbardziej
znaną zupą świata. Kojarzony
z uroczystościami czy świętami
zawsze jednakowo rozgrzewa,
syci i wybornie smakuje.
Podany z domowym makaronem
nie ma sobie równych.
Przygotowałam go z kombinacji
trzech mięs, jarzyn i przypraw.
Jedna wiejska kura, kawałek wołowej 
pręgi i rostbefu (łącznie około 700g), 
udo z indyka, 5 marchewek, pół selera,
3 pietruszki, 2 opalone cebule, 4 listki
laurowe, 7 ziaren ziela angielskiego, 7 jagód jałowca, łyżeczka nasion kolendry, łyżeczka 
ziarnistego pieprzu, 3 goździki, 3 kawałki suszonych borowików, sól kamienna.
Mięsa dokładnie umyłam i oczyściłam (kurę podzieliłam na części), włożyłam do dużego garnka.
Zalałam zimną wodą i postawiłam na ogniu. Po zagotowaniu zmniejszyłam ogień na minimalny.
Po godzinie delikatnego "pyrkania" włożyłam jarzyny, liście laurowe, ziele angielskie, jałowiec,
kolendrę, pieprz, prawdziwki i goździki. Gdy minęły kolejne dwie godziny wsypałam sól
a po kilku chwilach wyjęłam marchew i kurę, gdyż mięso było już wystarczająco miękkie.
Przez następne 1,5-2 godziny w garnku doszła wołowina.- oraz indyk. Mięso wyjęłam a klarowny
bulion przecedziłam przez sito i jałową gazę. Z marchewek wycięłam gwiazdki. Rosół podałam
z domowym makaronem - dokładny przepis i opis wykonania znajduje się tu: KLIK
Bardzo często, część tak sporządzonego rosołu przelewam do pojemników na lód, albo innych
małych pudełek i po całkowitym wystygnięciu mrożę. Wykorzystuję je później do sosów, często 
też doprawiam nimi zupy czy inne potrawy.
Bardzo smacznie polecam :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Najlepszy pasztet świąteczny

Kilka dni temu moja Siostra
z wielkim smakiem opowiadała mi 
o pasztecie, który właśnie upiekła.
Robiła to tak apetycznie, że nie
wytrzymałam i parę godzin później
sporządziłam własny. Odrobinę
zmieniłam przepis, doprawiłam 
po swojemu i oto jest - wyjątkowy,
aromatyczny, pełen wybornych
składników, po prostu najpyszniejszy.
700 g ugotowanej wieprzowej łopatki, 
300 g drobiowej wątróbki, 2 cebule, 
200 g pieczarek, duża czerwona papryka, 
230 g wędzonego boczku, puszka ananasów w plasterkach, 6 jaj, 3-4 łyżki bułki tartej, 
pęczek natki pietruszki, sól kamienna, pieprz, majeranek, gałka muszkatołowa.
Wątróbkę opłukałam, oczyściłam i osuszyłam po czym zasmażyłam na patelni wraz
z posiekaną cebulą. Rumianą wątróbkę z cebulą oraz łopatkę zmieliłam (mięso ugotowałam
wcześniej w wywarze z jarzynami i przyprawami takimi, jak do klasycznego rosołu).
Pieczarki oczyściłam, starłam na największych oczkach tarki, usmażyłam. Paprykę obrałam
ze skóry, pokroiłam w kostkę, zeszkliłam na odrobinie oleju. Na końcu zrumieniłam na patelni
pokrojony w drobną kosteczkę boczek. Wszystkie składniki włożyłam do miski, wbiłam jaja,
wsypałam bułkę tartą i posiekaną natkę pietruszki. Dodałam ananasy osuszone i pokrojone
w cieniutkie cząstki, wymieszałam. Doprawiłam solą i pieprzem, wsypałam sporo majeranku
i odrobinę gałki muszkatołowej. Masę przełożyłam do foremek keksówek wysmarowanych
tłuszczem i wysypanych bułką tartą. Wstawiłam do nagrzanego piekarnika.
Piekłam nieco ponad godzinę w temperaturze 185°C.
Bardzo smacznie polecam :)

wtorek, 25 września 2012

Szampańskie jaja

Pogodna przekąska dla dorosłych.
Wytrawne smaki z powodzeniem
znajdą miejsce na świątecznym stole.
Lekkie, kolorowe i smaczne.
250 ml czerwonego, wytrawnego, 
musującego wina, 250 ml musującego 
wina białego, 4 łyżeczki żelatyny, 
kilka listków sałaty, kilka listków endywii, 
6-8 jajek, chlust oliwy, łyżeczka miodu,
pół łyżeczki musztardy pieprzowej, sól, 
łyżeczka soku z cytryny. 
Żelatynę rozpuściłam w odrobinie
zimnej wody. Wino podgrzałam w dwóch garnuszkach. Do każdego wlałam równą część żelatyny, dokładnie wymieszałam.
Przelałam do płaskich foremek i wstawiłam do lodówki, do zastygnięcia.
Jaja ugotowałam na twardo, obrałam, przekroiłam wzdłuż. Każdą połówkę udekorowałam
gwiazdą wyciętą z szampańskiej galaretki. Mniejszą foremką powycinałam pozostałe
gwiazdki do ozdoby półmisków. Jajka wraz z dekoracją skropiłam dressingiem sporządzonym
z oliwy, musztardy, miodu, soku z cytryny i soli.
Bardzo smacznie polecam :)

niedziela, 22 lipca 2012

Zylc - mięsna galareta z Kociewia

Uwielbiam wytrawne galarety.
Długo gotowane mięso, groszek,
marchewka, niekiedy jajko i koniecznie
owoce. Do tego niezdrowy ocet
i...absolutna rozkosz :)
Najbardziej lubię galarety, w których
dominuje wołowina. Można nadać im
rozmaite kształty, stanowią doskonałą
przystawkę, przekąskę, są ozdobą
bankietów i wszelkich uroczystości.
1 kg wołowiny: antrykot, pręga, rostbef, 
500 g wieprzowiny: szynka, karkówka, 
łopatka, 3-4 liście laurowe, 4-5 ziaren 
kubaby (ziela angielskiego), gałązka kolendry, gałązka selera, gałązka lubczyku, 
opalona cebula, 3 marchewki, 2 pietruszki, łyżeczka kolorowego pieprzu, 2 goździki, 
3-4 jagody jałowca, sól kamienna., żelatyna ( 3 łyżeczki na pół litra płynu).
Ponadto: puszka groszku konserwowego, natka pietruszki, porzeczki (mogą też być jajka, 
brzoskwinie lub gruszki z zalewy, małe pomidorki, arbuz, melon, kukurydza... itp).
Mięso umyłam, oczyściłam, włożyłam do dużego garnka i zalałam zimną wodą.
Na silnym ogniu doprowadziłam do wrzenia, po czym zmniejszyłam płomień do minimum.
Po godzinie gotowania dodałam jarzyny i przyprawy, oprócz soli. (Tę dodałam dopiero
pod koniec gotowania). Treściwy rosół spędził na kuchence ponad 5 godzin.
Miękkie mięso i marchewkę wyjęłam, wywar przecedziłam przez gęste sito i podwójną gazę.
Powolne gotowanie uczyniło rosół klarownym i przejrzystym.
Wsypałam żelatynę, mieszałam do całkowitego jej rozpuszczenia, odstawiłam do wystygnięcia.
Mięso podzieliłam na małe kawałki, marchewkę pokroiłam w gwiazdki, groszek opłukałam
pod bieżącą wodą, porzeczki przebrałam.
W dekoracyjnych foremkach ułożyłam wszystkie składniki, zalałam zimnym płynem,
wstawiłam do lodówki. Po kilku godzinach zylc nadaje się do jedzenia. 
Bardzo smacznie polecam :)



środa, 18 lipca 2012

Kociewski kuch z krostami i glancem

To ciasto, bardzo popularne
i powszechnie znane, nie ma
sobie równych. Kuch - czyli
drożdżówka z kruszonką i lukrem
zachwyca od setek lat ludzi
w każdym wieku. Dla mnie jest
wspaniałym źródłem wspomnień.
Przygotowanie kucha pozornie
proste, wcale takim nie jest.
Potrzeba nie lada siły, żeby dokładnie
i porządnie wyrobić ciasto.
Sam proces przygotowywania
drożdżówki jest bardzo ekscytujący.
Wzmacnia więzi, dostarcza dużo wrażeń, śmiechu i pozytywnych emocji.
Ciasto: 1 kg mąki pszennej, 250 g masła (może być margaryna), 3 jajka, szklanka cukru, 
10 dag drożdży, 500 ml mleka, 100 g rodzynek, pół łyżeczki soli, opakowanie waniliowego 
cukru, aromat do ciast waniliowy lub arakowy.
Kruszonka: 15 dag masła, 15 dag mąki, 15 dag cukru (może być więcej, może być mniej, 
ale zawsze w równych proporcjach).
Lukier: 1,5 szklanki cukru pudru, gorąca woda lub mleko.
Masło rozpuścić w mleku - ma być ciepłe, ale nie gorące. Rodzynki sparzyć wrzątkiem,
odcisnąć, obtoczyć w mące. Drożdże wymieszać z dwiema łyżkami cukru, odstawić.
Pozostały cukier ubić z jajami w dużym garnku lub w misce. Wlać roztopione masło z mlekiem
i cały czas mieszając dodawać stopniowo przesianą mąkę i cukier waniliowy.
Rozpocząć ubijanie - najlepiej solidnym tłuczkiem do ziemniaków. (Jedna osoba
trzyma garnek, druga ubija). Po kilku chwilach wlać wyrośnięty zaczyn i ubijać dalej.
Kiedy ciasto zacznie odchodzić od tłuczka znaczy, że jest dobrze wyrobione.
Teraz należy wsypać rodzynki, wlać olejek i delikatnie wymieszać. Ciasto przykryć ściereczką,
odstawić do wyrośnięcia.
W międzyczasie przygotować kruszonkę: lekko zagnieść masło, mąkę i cukier.
Kiedy ciasto podwoi swoją objętość przełożyć na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia
(lub posmarowaną tłuszczem i wysypaną bułką tartą). Posypać kruszonką.
Piec 40 - 50 minut w temperaturze 180°C. Po wystygnięciu polukrować. 
Bardzo, bardzo smacznie polecam :)


piątek, 25 maja 2012

Śledzik w galarecie z jajkiem i ananasem

Apetyt na śledzie cały czas jest we mnie
ogromny. Za każdym razem staram się
wymyślać i serwować je w coraz to innych
formach. W warzywnej galarecie smakują
wybornie, są delikatne i rozpływają się
w ustach. Dodatek jajek i ananasa wzbogaca
smak, czyni potrawę świąteczną i smaczną.
4 filety matiasy, 2 jajka ugotowane na twardo, 
4 plastry ananasa z zalewy, 500 ml wywaru 
z warzyw, jedna gotowana marchewka, 
3 łyżeczki żelatyny, natka pietruszki. 
Śledzie moczyłam w mleku przez 30 minut.
następnie osuszyłam i pokroiłam w ukośne,
nieduże kawałki. Jajka obrałam, za pomocą gilotynki pokroiłam w równe plasterki.
Z marchewki wykroiłam gwiazdki, plastry ananasa osuszyłam, każdy przekroiłam na pół.
Warzywny wywar podgrzałam, wsypałam żelatynę, dokładnie wymieszałam, odstawiłam
do wystygnięcia. 
Dno dużego ozdobnego półmiska wypełniłam cienką warstwą zimnej galarety.
Ułożyłam połówki ananasa, jajka i matiasy. Udekorowałam gwiazdkami z marchewki 
i natką pietruszki. Powoli zalewałam tężejącą galaretą. Wstawiłam do lodówki.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 7 maja 2012

Doskonała przystawka w klarownej galarecie

Kolorowa kompozycja powstała
w ostatnich dniach długiego weekendu.
Kupiłam duży kawałek biodrówki mając
na uwadze chęć przyrządzenia domowej
wędliny. Wyszedł z tego pyszny rosół,
zupa botwinkowa, sałatka, mięso do chleba
i dwa półmiski wspaniałej przystawki :)
Rosół: 1200 g biodrówki z kością, skrzydło 
indyka, 350 g antrykotu, 3 marchewki, 
pietruszka, ćwiartka selera, opalona cebula,
2 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, 
szczypta nasion kolendry, 2 goździki, 
mała gałązka świeżego lubczyku, kawałek 
suszonego borowika, pół łyżeczki pieprzu ziarnistego, szczypta soli kamiennej. 
Mięso umyłam, zalałam zimną wodą, zagotowałam. Tuż po zawrzeniu zmniejszyłam ogień
do najmniejszego. Gotowałam pod przykryciem. Po 20-30 minutach włożyłam obrane
jarzyny, wsypałam przyprawy. Wywar delikatnie pyrkał na gazie jeszcze ponad godzinę.
Miękkie mięso i warzywa wyjęłam a płyn przecedziłam przez sito i podwójną gazę.
Powolny proces gotowania spowodował, że rosół pozostał złocisty i przejrzysty.
Galareta: 600 ml rosołu, gotowana marchewka, 2 jajka ugotowane na twardo, pół małego 
słoiczka marynowanych szparagów, 8 zielonych oliwek i 8 czarnych, 8 plasterków papryczki 
peperoni, kilka gałązek natki pietruszki, kilka listków świeżego majeranku.
Gorący rosół wlałam do rondelka. Połączyłam z 4 łyżeczkami żelatyny, wymieszałam dokładnie,
odstawiłam do wystygnięcia. Część biodrówki pokroiłam elektrycznym nożem w cienkie kawałki.
Z marchewki wykroiłam gwiazdki, obrane jajka pokroiłam w plastry gilotynką, natkę i majeranek
opłukałam i osuszyłam. Wszystkie składniki ułożyłam na półmiskach tworząc dwie różne
kompozycje. Zalałam tężejącą galaretą, wstawiłam do lodówki.
Bardzo smacznie, wiosennie polecam :)

piątek, 13 kwietnia 2012

Morskie opowieści na śniadanie

Piątek najczęściej nastraja mnie
pozytywnie. Zwiastuje początek
weekendu, odpoczynku, leniwych
poranków, wspólnego gotowania,
spacerów, zakupów i bardzo długich
wieczorów. Pełna entuzjazmu
przygotowałam pastę z wędzonej
makreli. Bez majonezu, bez masła,
bez innych ciężkich składników.
Czyste mięso dwóch ryb pozbawione
ości w rozkosznym towarzystwie
aromatycznych dodatków.
Tak smakowitym śniadaniem mógłby
rozpoczynać się każdy dzień. Szkoda, że w pędzie życia i codziennych spraw brakuje na to czasu.
Jedna wędzona makrela, 15-20 wędzonych szprotek, duża czerwona cebula, pół papryczki 
chilli, ćwierć strąka czerwonej papryki, 3 garści listków rukoli, 2-3 jajka, biały pieprz,
3 spore chlusty oliwy.
Makrelę i szprotki obrałam ze skóry, pozbawiłam ości a mięso lekko rozdrobniłam widelcem.
Cebulę, paprykę  i papryczkę chilli pokroiłam w drobną kostkę, dodałam do ryby.
Doprawiłam świeżo utłuczonym pieprzem. Listki rukoli posiekałam tak, jak natkę pietruszki.
Wsypałam do rybnej pasty, wlałam oliwę, wymieszałam. Jajka ugotowałam na twardo,
obrałam ze skórki, pokroiłam na cząstki. Za pomocą foremki nadałam paście kształt rybek.
Wesołe towarzystwo ułożyłam na półmisku wraz z jajkami.
Przybrałam rukolą i karbowaną sałatą.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Wielkanocna przekąska żeglarza

Idealna przekąska na świąteczny
dzień, wspaniały rarytas dla koneserów
ryb i owoców morza oraz wszystkich
lubiących morskie wędrówki i opowieści.
Potrawa miała na celu zaostrzenie apetytu
przed głównym daniem rybnym.
Spełniła wszelkie oczekiwania, mogę
zatem polecić ją innym z radością.
Półmisek przedstawia porcję dla jednej
osoby natomiast proporcje, które
podam, przeznaczone były dla sześciu.
250 g wędzonych szprotek, 6 śledziowych 
filetów matiasów, 250 g ogonków krabów
z zalewy (można wykorzystać krewetki), 60 g czarnych oliwek bez pestek 
(mały, podłużny słoiczek), 2 łyżki ćwikły, mały kawałek arbuza - wykroiłam z niego
12 kulek, kilka listków mięty, oliwa cytrynowa lub zwykła do polania.
Matiasy zalałam mlekiem, moczyłam przez 1,5 godziny. Następnie osuszyłam dokładnie
i poodcinałam brzegi, tworząc równe filety. Każdy z nich posmarowałam ćwikłą,
obłożyłam krabowymi ogonkami, zwinęłam w ciasny rulon, spięłam szpadką.
Na półmiskach wyłożyłam wędzone szprotki i ruloniki śledziowe. Ozdobiłam oliwkami,
kuleczkami arbuza i ogonkami krabów. Przybrałam listkami mięty, skropiłam cytrynową
oliwą. Podałam z kromkami świeżego wiejskiego chleba z orzechami.
Bardzo smacznie polecam :)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Żeberka w czerwonych winogronach

To miały być zwykłe, duszone żeberka
w naturalnym sosie. Od kilku dni
mieliśmy na nie ochotę i kiedy wczoraj
zobaczyłam w mięsnym sklepie świeże,
dorodne płaty nie mogłam się oprzeć.
W drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze
do warzywniaka a tam, skusiły mnie
ogromne, twarde, soczyste czerwone
winogrona. Krocząc radośnie do domu
zastanawiałam się w jaki sposób
połączyć te produkty, by osiągnąć
idealne, zachwycające, pełne smaku danie.
Efekt końcowy przerósł wszystkie moje
oczekiwania. Wspaniałe, delikatne, rozkosznie miękkie mięso w równie smacznym,
aksamitnym sosie urzekło nas i wprawiło w błogi nastrój.
Około 600 g wieprzowych żeberek, 250 g czerwonych winogron, 1,5 szklanki wody,
łyżka mieszanki przyprawowej z czubrycą, listek laurowy, 2 ziarna ziela angielskiego,
2 łyżki oleju, 4 ząbki czosnku, 2 szczypty morskiej soli (niekoniecznie), natka pietruszki.
Żeberka umyłam, wysuszyłam dokładnie papierowym ręcznikiem i pokroiłam.
Do głębokiej patelni wlałam odrobinę oleju, delikatnie - nie za mocno obsmażyłam mięso
ze wszystkich stron. Zrumienione żeberka posypałam przyprawową mieszanką,
która składa się z: czubrycy, czerwonej papryki, pieprzu, cząbru i czarnuszki.
Podlałam wodą, dodałam czosnek, ziele angielskie i liść laurowy, przykryłam.
Dusiłam na maleńkim ogniu ponad godzinę. Po tym czasie do prawie miękkiego mięsa
wrzuciłam umyte, oderwane z gałązki czerwone grona. Przykryłam i dusiłam jeszcze 15 minut.
Sos zagęściłam odrobiną mączki ziemniaczanej rozpuszczonej w dwóch łyżkach
zimnej wody. Solą nie doprawiałam, gdyż nie było takiej potrzeby.
Żeberka polecam podać z surówką z czerwonej kapusty, z inną ulubioną - a najlepiej
z całym bukietem surówek. Doskonale pasują tu też gotowane ziemniaki.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 28 marca 2012

Kokosowa Panna Cotta z aksamitnym sosem z hibiskusa

Królewski deser na świąteczny,
wielkanocny stół. Panna cotta
z dominującą ilością tłustego,
kokosowego mleczka, otulona
aromatycznym, kwaśno - słodkim
sosem z suszonych kwiatów
hibiskusa. Duet idealny, w pełni
zgrany i harmonijny. Byliśmy
oczarowani tym połączeniem.
550 ml wysokiej jakości mleczka
kokosowego, 250 ml słodkiej 
śmietanki 30%, 3 łyżki cukru pudru, 
7 g żelatyny, 3 łyżki suszonych kwiatów
hibiskusa, 300 ml wrzącej wody, 4 czubate łyżki cukru, 2 łyżki miodu.
Żelatynę rozpuściłam w niewielkiej ilości zimnej wody. Mleczko kokosowe wraz
ze śmietaną wlałam do garnuszka, podgrzewałam na małym ogniu cały czas delikatnie
mieszając. Dodałam cukier puder a gdy płyn był bardzo gorący, żelatynę.
Po dokładnym wymieszaniu i pewności, że żelatyna połączyła się z mleczkiem
i śmietaną zdjęłam garnek z ognia, przykryłam, odstawiłam do całkowitego wystygnięcia.
Zimny deser rozlałam do foremek, wstawiłam na noc do lodówki.
Suszone kwiaty hibiskusa zalałam wrzącą wodą. Kiedy porządnie naciągnęła i przestygła,
przecedziłam. Kwiaty odłożyłam do dekoracji a herbatę wlałam do garnuszka.
Postawiłam na ogniu, dodałam cukier i mód. Podgrzewałam mieszając, by cukier
całkowicie się rozpuścił. Podczas gotowania ponad połowa płynu zredukowała się
tworząc wyśmienity, gęsty, aksamitny sos. W razie konieczności można zagęścić
go odrobiną mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w niewielkiej ilości zimnej wody.
Nie musiałam tego robić, gdyż cukier i mód dokonały tego same, bez dodatkowej pomocy.
Foremki z deserem zanurzałam na kilka chwil w gorącej wodzie, wyłożyłam
na półmiski. Polałam hibiskusowym sosem, przybrałam odłożonymi wcześniej
kwiatami i listkami melisy.
Bardzo smacznie, rozkosznie i słonecznie polecam.
Buon Appetito :)

czwartek, 22 marca 2012

Wielkanoc: pieczona szynka

Soczysta, miękka, aromatyczna,
wspaniała, dorodna pieczona
szynka. Koniecznie w towarzystwie
chrzanu, buraczków i zieleniny.
Takie pieczyste będzie rozpieszczać
nas podczas zbliżających się Świąt.
Jest to także kolejna alternatywa
dla sklepowej wędliny. Zapewniam,
że żaden, najlepszy nawet produkt
masarski nie dorównuje wyrobom
sporządzanym w domu.
Do przygotowania pieczeni
posłużyła mi jedna duża szynka
wieprzowa. Była tak wielka, że przekroiłam ją na dwie równe części,
dzięki czemu otrzymałam dwie pieczenie.
Marynata: 2 łyżki masła, 2-3 łyżki oliwy, sól morska, garść świeżej mięty,
garść
kolendry i garść natki pietruszki, gałązka rozmarynu, 2 łyżki syropu
klonowego,
pieprz kolorowy, 6 ząbków czosnku, sok z połowy cytryny.
Wszystkie składniku utłukłam w moździerzu - zaczynając od czosnku, pieprzu
i soli poprzez oliwę, masło, syrop klonowy i sok z cytryny na ziołach kończąc.
Mięso: szynkę umyłam, oczyściłam z błon i osuszyłam. Podążając za włóknami
przekroiłam ją na dwie części. W mięsie zrobiłam kilka ukośnych nacięć,
w które upchnęłam tyle, ile się dało marynaty. Pozostałą zaprawą natarłam
dokładnie oba kawałki mięsa. Odłożyłam na godzinę w chłodne miejsce.
Pieczeń postanowiłam upiec w prodiżu. W zeszłym roku wygrałam go
w konkursie świątecznym na TEJ stronie i do tej pory cierpliwie czekał.
To była bardzo trafna decyzja :)
Do prodiża włożyłam zamarynowaną szynkę. Dołożyłam jedną marchew,
jabłko, pół dużej pomarańczy i cebulę - wszystko pokrojone na duże kawałki.
Dodałam też 4 ząbki czosnku. Piekłam do miękkości.
Po wystygnięciu i schłodzeniu szynka nadaje się na kanapki, na półmisek
z przekąskami, albo do zalania galaretą. Kiedy jest gorąca można serwować
ją jako danie główne - obiadowe. Pozostaje jeszcze sos z pieczenia, który tylko
prosi, by wykorzystać go na wiele różnych sposobów.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 19 marca 2012

Wielkanocny tatar siekany

Jutro pierwszy dzień wiosny :)
Ogromnie mnie to cieszy.
Coraz dłuższe dni wyzwalają
energię ukrytą pod resztkami
mijającej zimy. Najwyższy czas
zacząć organizować świąteczne
menu. Zaczynam od ulubionego
przez nas tataru. Prezentuję go
w nieco innej formie niż zwykle,
bowiem mięso jest posiekane
a nie zmielone. Oprócz stałych
przypraw wzbogaciłam jego
smak o odrobinę starowileńskiej
słoniny. Jest pyszny, aromatyczny, ma piękną barwę i konsystencję.
40 dag świeżej polędwicy wołowej, 5 żółtek, 10 dag wędzonej słoniny,
2 filety anchovies, 4 łyżki oliwy, sól, pieprz, łyżka musztardy sarepskiej,
łyżka octu balsamicznego.

Mięso umyłam, osuszyłam, oczyściłam z błon i posiekałam tasakiem.
Dodałam żółtka z wyszorowanych i wyparzonych wcześniej jaj,
musztardę, ocet balsamiczny, sól, świeżo utłuczony pieprz, filety anchovies
roztarte w moździerzu z oliwą oraz słoninę starowileńską, którą
posiekałam podobnie jak polędwicę, tasakiem.
Wszystkie składniki połączyłam dokładnie. Z mięsnej masy formowałam
podłużne kształty imitujące połówki jajek.
Ułożyłam na półmisku, podałam z posiekaną cebulą, drobno pokrojonym
ogórkiem kiszonym i pomidorkami koktajlowymi.
Przybrałam cytryną i natką pietruszki, skropiłam oliwą.
Bardzo smacznie polecam :)

Więcej pomysłów na mięsny tatar:
Tatar - małe kanapeczki.
Tatar w cytrynowych koszyczkach.
Tatar w miseczkach z cebuli.

czwartek, 15 marca 2012

Karkówka pieczona z czosnkiem

Zawzięliśmy się na dobre
i uparcie nie kupujemy wędliny.
Jesteśmy bardzo zadowoleni
z tego postanowienia i co kilka
dni pieczemy, marynujemy
lub zaprawiamy coś pysznego.
Dziś prezentuję kolejną odsłonę
wieprzowej karkówki.
Naszpikowana czosnkiem, pełna
ziół, soczysta, upieczona w rękawie
bez wcześniejszego obsmażania.
Wspaniała, pyszna, doskonała.
Jedna cała karkówka, główka
czosnku, kieliszek białego, wytrawnego Martini, sól morska, kolorowy pieprz
świeżo utłuczony, 2-3 łyżki białego octu balsamicznego, 2 goździki, czerwona
słodka papryka, świeży rozmaryn, łyżeczka syropu klonowego, chlust oliwy.
Karkówkę umyłam i dokładnie osuszyłam. Naszpikowałam kilkoma ząbkami
czosnku, które pokroiłam w słupki. Oliwę wymieszałam z octem balsamicznym,
syropem klonowym, pieprzem, solą i papryką. Mieszanką wysmarowałam
mięso, włożyłam do rękawa do pieczenia. Dołożyłam goździki, gałązkę
rozmarynu, resztę ząbków z główki czosnku i wlałam wino.
Związałam szczelnie z dwóch stron, odstawiłam na noc w chłodne miejsce.
Piekłam w 190°C przez około 2 godziny.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 30 grudnia 2011

Karnawałowe rogaliki Dziadka Czesia

Nie dane mi było poznać
Dziadka Czesia. Wiem jednak,
że był On najlepszym
przedwojennym piekarzem
w regionie Wysokie.
Był człowiekiem wielkiego
serca z ogromnym poczuciem
humoru. Przeróżne chleby,
drożdżówki, baby, bułki, bagietki
i rogale były Jego wielką chlubą.
Bardzo lubił swoją pracę.
Dostarczała mu dużo radości
i satysfakcji.
Zapraszam dziś na doskonałe rogaliki z masą makową,
pełną orzechów, skórki pomarańczowej i rumu :)
Ciasto: 0,5 kg przesianej mąki pszennej, 25 dag masła, 2 łyżki cukru,
jajko, 5 dag drożdży, 5 łyżek kwaśnej śmietany, 2 łyżki oleju, szczypta soli.
Masa makowa: 1,5 szklanki maku, 2 szklanki mleka, 6 łyżek miodu,
100 g obranych i posiekanych migdałów, garść rodzynek, garść posiekanych
orzechów brazylijskich i laskowych, pół szklanki kandyzowanej skórki
pomarańczowej, 50 ml rumu.
Drożdże wymieszałam z cukrem, odstawiłam do wyrośnięcia.
Mąkę z masłem posiekałam, dodałam jajko, śmietanę, olej, sól oraz
wyrośnięte drożdże. Zagniotłam ciasto na blacie posypanym mąką.
Uformowałam kulę, wstawiłam do lodówki na pół godziny.
Mak wsypałam do garnka, zalałam mlekiem, gotowałam około 20 minut.
Kiedy wystygł odcedziłam i dwukrotnie zmieliłam w maszynce.
Dodałam miód, orzechy, rodzynki, migdały, skórkę pomarańczową i rum.
Jeśli masa jest zbyt sypka można dodać odrobinę słodkiej śmietanki.
Ciasto wałkowałam porcjami w okrągły placek. Ostrym nożem wykrawałam
trójkąty. Nakładałam makową masę, zwijałam.
Rogaliki smarowałam rozmąconym jajkiem. Piekłam w 180°C
przez około 10-13 minut - do zrumienienia.
Po wyjęciu z piekarnika przekładałam na kratkę, by łakocie wystygły.
Ozdobiłam kolorowym lukrem.
Bardzo smacznie polecam :)