Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wykwintna pasta z makreli

Gdybym prezentowała wszystkie
potrawy z ryb, które spożywamy,
musiałabym chyba zmienić profil
bloga na tematyczny - poświęcony
wyłącznie rybkom: zarówno morskim
jak i słodkowodnym :)))
Wczoraj delektowaliśmy się wyborną
pastą - sałatką z wędzonej makreli, jajek
i całej gamy dodatków, które sprawiły,
że proste z pozoru danie przybrało postać
świątecznej przekąski.
Jedna wędzona makrela, 3 jajka 
ugotowane na twardo, nieduże winne 
jabłko, czerwona cebula, garść posiekanej natki pietruszki, 5-6 łyżek groszku konserwowego, 
sok z połowy limonki, szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej, sól i pieprz do smaku,
łyżeczka musztardy sarepskiej, łyżeczka majonezu, łyżka jogurtu naturalnego, kilka kropel 
oliwy, 3-4 czarne oliwki i kilka pestek granatu do dekoracji, puszka brzoskwiń w syropie. 
Rybę obrałam ze skóry, oddzieliłam od kręgosłupa, usunęłam drobne ości. Mięso porwałam
na nieduże cząstki. Jajka i jabłko pokroiłam w kosteczkę, cebulę drobno posiekałam.
Włożyłam do miski. Dodałam groszek, natkę pietruszki, sok z limonki, majonez, musztardę,
jogurt, pieprz świeżo utłuczony, gałkę i odrobinę soli. Delikatnie wymieszałam.
Pastę włożyłam na dwie godziny do lodówki, by smaki się przegryzły.
Brzoskwinie wyjęłam z puszki, osuszyłam nieco papierowym ręcznikiem. Wypełniłam pastą,
ułożyłam na schłodzonych półmiskach. Przybrałam oliwkami, pestkami granatu, sałatą
i natką pietruszki. Posypałam grubo utłuczonym kolorowym pieprzem, skropiłam oliwą.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 17 października 2012

Przekąska z dzikimi figami i kozim serem

Ta potrawa jest zarówno sałatką,
przekąską, przystawką, dodatkiem
do głównej potrawy i samodzielnym
daniem. Jest uniwersalna, doskonała,
pełna aromatu i smaku.
Dla mnie nie potrzeba nic więcej.
Taki przysmak nie ma sobie równych.
Mięso przechodzi na drugi plan,
pieczywo jest zbędne. Makarony,
kasze i ryż także nie znajdą miejsca
przy tak wybornym menu.
Dla czterech dorosłych osób użyłam:
po osiem liści sałaty masłowej, sałaty
karbowanej czerwonej i zielonej, 4 garści listków rukoli, pestki z połowy granatu, 2 garści 
karbowanej naci pietruszki, 200 g koziego sera (2 krążki po 100 g każdy), 8 dzikich fig 
kandyzowanych w słodkim syropie, 20 czarnych oliwek bez pestek, 2 łyżki soku z cytryny, 
2 łyżki syropu z malin, łyżka musztardy bawarskiej, 4 chlusty oliwy, pieprz kolorowy do smaku. 
Sałatę, rukolę i pietruszkę opłukałam pod bieżącą wodą, osuszyłam. Sałatę porwałam
na kawałki, kozi ser pokroiłam w cienkie trójkąty, oliwki na pół a figi w ósemki. Na półmiskach
ułożyłam wszystkie rodzaje sałat, rukolę, pietruszkę, ser, oliwki i dzikie figi. Posypałam pestkami
granatu. Z oliwy, soku z cytryny, malinowego syropu, musztardy i świeżo utłuczonego
pieprzu sporządziłam dressing. Polałam nim sałatkę, podałam natychmiast po przygotowaniu.
Bardzo smacznie polecam :)

środa, 11 lipca 2012

Mozzarella w roli głównej

Lekka sałatka na upalny dzień.
Może nawet zastąpić obiad lub
kolację - przy takiej aurze nie mamy
ochoty na nic innego.
Z lampką białego, półwytrawnego
wina komponuje się wspaniale.
Na dwie osoby potrzebowałam:
Dwie kule sera mozzarella, pomidor, 
14 czarnych oliwek, łyżeczka zielonego 
marynowanego pieprzu, 2 plasterki 
szynki parmeńskiej, kilka listków bazylii, 
6 łyżek oliwy cytrynowej, endywia 
do przybrania.
Szynkę parmeńską zrumieniłam na suchej patelni. Ser wyjęłam z zalewy,
pokroiłam w plastry.  Pomidora sparzyłam, obrałam ze skóry, usunęłam pestki
a miąższ pokroiłam w paski. Endywię i listki bazylii opłukałam i osuszyłam.
Na talerzach ułożyłam mozzarellę, paski pomidora i chrupiącą szynkę podzieloną
na kawałki. Obłożyłam oliwkami, posypałam marynowanym pieprzem, przybrałam
endywią i bazylią. Skropiłam oliwą.
Bardzo smacznie polecam.
Buon Appetito :)

poniedziałek, 7 maja 2012

Doskonała przystawka w klarownej galarecie

Kolorowa kompozycja powstała
w ostatnich dniach długiego weekendu.
Kupiłam duży kawałek biodrówki mając
na uwadze chęć przyrządzenia domowej
wędliny. Wyszedł z tego pyszny rosół,
zupa botwinkowa, sałatka, mięso do chleba
i dwa półmiski wspaniałej przystawki :)
Rosół: 1200 g biodrówki z kością, skrzydło 
indyka, 350 g antrykotu, 3 marchewki, 
pietruszka, ćwiartka selera, opalona cebula,
2 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, 
szczypta nasion kolendry, 2 goździki, 
mała gałązka świeżego lubczyku, kawałek 
suszonego borowika, pół łyżeczki pieprzu ziarnistego, szczypta soli kamiennej. 
Mięso umyłam, zalałam zimną wodą, zagotowałam. Tuż po zawrzeniu zmniejszyłam ogień
do najmniejszego. Gotowałam pod przykryciem. Po 20-30 minutach włożyłam obrane
jarzyny, wsypałam przyprawy. Wywar delikatnie pyrkał na gazie jeszcze ponad godzinę.
Miękkie mięso i warzywa wyjęłam a płyn przecedziłam przez sito i podwójną gazę.
Powolny proces gotowania spowodował, że rosół pozostał złocisty i przejrzysty.
Galareta: 600 ml rosołu, gotowana marchewka, 2 jajka ugotowane na twardo, pół małego 
słoiczka marynowanych szparagów, 8 zielonych oliwek i 8 czarnych, 8 plasterków papryczki 
peperoni, kilka gałązek natki pietruszki, kilka listków świeżego majeranku.
Gorący rosół wlałam do rondelka. Połączyłam z 4 łyżeczkami żelatyny, wymieszałam dokładnie,
odstawiłam do wystygnięcia. Część biodrówki pokroiłam elektrycznym nożem w cienkie kawałki.
Z marchewki wykroiłam gwiazdki, obrane jajka pokroiłam w plastry gilotynką, natkę i majeranek
opłukałam i osuszyłam. Wszystkie składniki ułożyłam na półmiskach tworząc dwie różne
kompozycje. Zalałam tężejącą galaretą, wstawiłam do lodówki.
Bardzo smacznie, wiosennie polecam :)

czwartek, 19 kwietnia 2012

Żeglarski omlet z resztek

Ahoj! Robiłam dziś przegląd
lodówki i znalazłam w niej kilka
smacznych produktów, których było
zbyt mało na samodzielne danie.
Nie lubię wyrzucać jedzenia, dlatego
postanowiłam przyrządzić śniadanie
na gorąco. Żaden wytrawny żeglarz
nie pogardzi rybką - tym bardziej,
gdy znajduje ona swoje miejsce
w pysznym, aromatycznym smakołyku.
Podaję proporcje na dwa solidne omlety.
5 jajek, garstka ogonków krabów, 
12 wędzonych szprotek, mały kawałek sera 
gorgonzola (dosłownie kilka grudek), 10 czarnych oliwek bez pestek, 
sól i pieprz do smaku, 4 łyżki śmietany.
Jajka zmiksowałam, dodałam śmietanę, odrobinę soli i pieprz. Szprotki pokroiłam
na nieduże cząstki odrywając wcześniej łebki i tylne płetwy. Krabowe ogonki osuszyłam,
ser gorgonzola porwałam na maleńkie grudki.
Na dwóch małych patelniach roztopiłam po łyżce masła, wylałam jajka.
Gdy omlety ścięły się od spodu odwróciłam je, używając szerokiej, silikonowej łopatki.
Obsypałam krabowymi ogonkami, szprotkami i grudkami sera gorgonzola.
Posypałam odrobiną soli i sporą ilością białego pieprzu, przykryłam by doszły.
Delikatnie wyłożyłam na podgrzane talerze, ozdobiłam czarnymi oliwkami, karbowaną
sałatą i natką pietruszki. Podałam gorące.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Wielkanocna przekąska żeglarza

Idealna przekąska na świąteczny
dzień, wspaniały rarytas dla koneserów
ryb i owoców morza oraz wszystkich
lubiących morskie wędrówki i opowieści.
Potrawa miała na celu zaostrzenie apetytu
przed głównym daniem rybnym.
Spełniła wszelkie oczekiwania, mogę
zatem polecić ją innym z radością.
Półmisek przedstawia porcję dla jednej
osoby natomiast proporcje, które
podam, przeznaczone były dla sześciu.
250 g wędzonych szprotek, 6 śledziowych 
filetów matiasów, 250 g ogonków krabów
z zalewy (można wykorzystać krewetki), 60 g czarnych oliwek bez pestek 
(mały, podłużny słoiczek), 2 łyżki ćwikły, mały kawałek arbuza - wykroiłam z niego
12 kulek, kilka listków mięty, oliwa cytrynowa lub zwykła do polania.
Matiasy zalałam mlekiem, moczyłam przez 1,5 godziny. Następnie osuszyłam dokładnie
i poodcinałam brzegi, tworząc równe filety. Każdy z nich posmarowałam ćwikłą,
obłożyłam krabowymi ogonkami, zwinęłam w ciasny rulon, spięłam szpadką.
Na półmiskach wyłożyłam wędzone szprotki i ruloniki śledziowe. Ozdobiłam oliwkami,
kuleczkami arbuza i ogonkami krabów. Przybrałam listkami mięty, skropiłam cytrynową
oliwą. Podałam z kromkami świeżego wiejskiego chleba z orzechami.
Bardzo smacznie polecam :)

sobota, 10 marca 2012

Pizza dla Przyjaciół

Kilka dni temu przygotowałam
pizzę a po kilku godzinach nasi
serdeczni Przyjaciele wprosili się
na włoski wieczór. Przypomniałam
sobie czasy beztroskiej młodości,
gdy najczęściej z ukochaną siostrą
Gretką organizowałyśmy wieczory
zwane "la sera italiana".
Towarzyszył nam wtedy makaron,
czerwone wino, oliwki,
karczochy, ośmiornice, krewetki,
małże i włoska radosna muzyka.
Wspaniałe, piękne, dobre czasy
pełne romantyzmu, wspomnień, wzruszeń i ekscytacji.
Ciasto: 400 g mąki pszennej, 4 jajka, szczypta soli, szczypta gałki
muszkatołowej, kilka listków oregano i bazylii, 3 łyżki oliwy.
Ze wszystkich składników zagniotłam ciasto, owinęłam w folię spożywczą,
wstawiłam na 3 godziny do lodówki.
Sos: 4 łyżki oliwy, łyżeczka soli, 2 ząbki czosnku, drobno posiekana czerwona
cebula, 100 ml białego, wytrawnego wina, puszka pomidorów, szczypta cukru,
oregano, bazylia.
Oliwę rozgrzałam i poddusiłam na niej roztarty czosnek. Dodałam cebulę,
chwilę smażyłam. Wlałam wino, dodałam pomidory z puszki i przyprawy.
Wierzch: słoiczek zielonych oliwek, 200 g sera ricotta, 200 g dojrzewającej
szynki, liście świeżej bazylii.
Z ciasta uformowałam trzy okrągłe placki. Posmarowałam sosem, obłożyłam
szynką, oliwkami i serem ricotta. Piekłam około 25 minut w piekarniku
rozgrzanym do 190°C. Po upieczeniu posypałam obficie listkami bazylii.
Bardzo smacznie polecam.
Buon Appetito :)

poniedziałek, 28 listopada 2011

Wesołe kanapki dla niejadka

Jaś i Małgosia postanowili
wybrać się na spacer.
Pogoda nie była sprzyjająca,
dlatego założyli nowe czapki,
aby się nie przeziębić.
Spacerując po jesiennym ogrodzie
zbierali kolorowe smakołyki,
które jak to zwykle bywa
w bajkach, zaczęły spadać
z kłębiastych chmur.
Radosne, pyzate buzie dedykuję
pewnemu małemu Smykowi,
który dzisiaj obchodzi Swoje
Święto :)
Z kilku kawałków tostowego pieczywa wykroiłam obręczą kółka. Posmarowałam cienko masłem.
Dekorację wykonałam z chudej polędwicy, świeżego ogórka, papryki,
oliwek i szczypiorku.
Czapeczki powstały z pieczywa, żółtego sera i przecieru pomidorowego.
Na buźki bajkowych postaci spadł deszcz z pietruszki, kukurydzy i papryki.
Bardzo smacznie, radośnie polecam :)

czwartek, 17 listopada 2011

Prowansalska sałatka na jesienne chłody

Lubię sałatki, które zachęcają
różnorodnością barw i aromatów.
Takie, które pachną w całym
domu zanim zostaną podane.
Typowa prowansalska sałatka
zawiera w sobie mnóstwo
surowych warzyw. Występują
w niej ziemniaki, tuńczyk oraz
czerwona cebula. Moja wersja
jest nieco zmodyfikowana,
ale pełna witamin, pozytywnej
energii, blasku i smaku.
Główka sałaty, 150 g szparagowej
fasolki konserwowej żółtej i zielonej, 2 jajka ugotowane na twardo,
12 czarnych oliwek, pół białej cebuli czosnkowej, 5 rzodkiewek, garść pestek
granatu, 8 filetów anchovies, 8 plasterków dojrzewającej szynki.
Ponadto: 2 ząbki czosnku, oliwa, sok z połowy cytryny, świeża bazylia,
tymianek i oregano, pieprz, łyżeczka francuskiej musztardy.
Listki sałaty umyłam i osuszyłam. Szynkę pokroiłam w cienkie paski
i usmażyłam na rumiano z dwóch stron. Cebulę pokroiłam w piórka,
rzodkiewkę w cienkie plasterki a jajka na ćwiartki a potem w ósemki.
Składniki sałatki ułożyłam dekoracyjnie na półmisku, wstawiłam
do lodówki na kilka chwil.
Zioła posiekałam, połączyłam z roztartym czosnkiem, musztardą, oliwą,
pieprzem i sokiem z cytryny. Można dodać do niego łyżeczkę miodu,
ale uznałam, że nie jest to konieczne.
Sałatkę polałam dressingiem, podałam od razu po przygotowaniu.
Bardzo smacznie polecam :)

czwartek, 7 lipca 2011

Wegetariański pasztet

Nie jestem wegetarianką,
jednak nie zawsze mam
ochotę na mięso.
Niedawno znajoma częstowała
nas galaretką z kalafiora,
marchewki i brokułów.
Potrawa ta zainspirowała mnie
do sporządzenia warzywnego
pasztetu.
400 g ziemniaków ugotowałam
w łupinach. Gdy wystygły
obrałam i przecisnęłam przez
praskę. Jeden nieduży kalafior
ugotowałam na parze a następnie zmiksowałam. Wymieszałam z ziemniakami.
Dodałam 200 g tartego parmezanu, 3 żółtka, 5 suszonych pomidorów
pokrojonych w kostkę, 15 zielonych oliwek pokrojonych drobno,
kilka ząbków czosnku z oliwy, 2 łyżki natki pietruszki, 2 łyżki koperku,
2 łyżki startego sera gruyere, sól, pieprz i gałkę muszkatołową.
Masę delikatnie wymieszałam z jednym ubitym na sztywno białkiem.
Przełożyłam do formy wyłożonej papierem pergaminowym,
posmarowałam oliwą.
Piekłam około 40 minut w temperaturze 185°C.
Pasztet zostawiłam w formie do całkowitego wystygnięcia,
po czym włożyłam do lodówki na kilka godzin.
Bardzo smacznie polecam :)

poniedziałek, 28 lutego 2011

Pingwinki jak żywe

Urocze, przytulne, milutkie.
Kilka tygodni temu
dostrzegłam je na dwóch
anglojęzycznych blogach
i od razu zdobyły moją sympatię.
Odkąd je poznałam, intensywnie
szukałam odpowiednich produktów
do ich wykonania. Było trudno,
ale moja determinacja opłaciła się.
Zdobyłam duże, czarne oliwki :)
Zwykłe, mam prawie zawsze
w lodówce. Dokupiłam jeszcze
ser feta i naturalny serek śmietankowy. Marchewki i wykałaczki,
również zawsze znajdują się w domu.
Sposób wykonania malutkich pingwinków jest banalnie prosty.

Wystarczy ponacinać duże
oliwki a ich wnętrze wypełnić
białym serkiem. Ja zmieszałam
fetę z serkiem śmietankowym
dla uzyskania wyraźniejszego
smaku. Nóżki i dzióbki
zrobiłam z plasterków świeżej
marchewki.
Poszczególne części pingwinków
nadziałam na wykałaczki.
Początkowo próbowałam użyć
ozdobnych, kolorowych patyczków,
ale okazały się zupełnie niepraktyczne
w tym przypadku.
Wczoraj podałam je w dużej, lodowej misce - efekt był zaskakujący.
Podbiły serca gości :)
Mam nadzieję, że spodobają się też moim czytelnikom.
Smacznie polecam.

czwartek, 10 lutego 2011

Śledzie w sosie czosnkowym z oliwkami

Kolejna propozycja na pyszną
zakąskę - przystawkę
ze śledzi. Uwielbiam te ryby.
Opakowanie matiasów moczyłam
w mleku przez 1,5 godziny.
Dokładnie osuszyłam i ukośnie
pokroiłam w dzwonka.
Przygotowałam sos: 10 czarnych
oliwek i 3 ząbki czosnku
pokroiłam w cienkie plasterki.
Dodałam jedną małą czerwoną
cebulę, którą uprzednio drobno
posiekałam, 5 łyżek śmietany 18%,
1 łyżkę koncentratu pomidorowego, 1 łyżeczkę musztardy staropolskiej,
1 łyżkę soku z cytryny, 1 płaską łyżeczkę cukru i pół łyżeczki
czarnego pieprzu, grubo utłuczonego w moździerzu.
Dokładnie wymieszałam wszystkie składniki i połączyłam sos z rybą.
Odstawiłam do lodówki na 3-4 godziny.
Przed podaniem udekorowałam plasterkami oliwek.
Pyszności :)
Polecam bardzo smacznie.

piątek, 12 listopada 2010

Tatar na specjalne okazje

Ta wyjątkowa przystawka
zasługuje na specjalne
traktowanie.
Zwykle serwuje się to danie
z okazji Sylwestra, ślubów,
wykwintnych koktajli
i podniosłych uroczystości.
W moim domu każdy dzień
jest wyjątkowy.
Każdy celebrujemy jako
bardzo ważny, jedyny.
Kiedy następuje jakieś święto,
chcemy dodatkowo podkreślić je wyszukaną potrawą.
Tatar, który proponuję dziś, spożywaliśmy kilka dni temu
w bardzo specyficznym towarzystwie.
Do pełni szczęścia, brakowało kilku osób, jednak
wszyscy doskonale wiemy, że...
"im świat większy, tym bliższa bliskość..." dlatego właśnie potrafiliśmy
cieszyć się swoją obecnością nawet w zmniejszonym gronie.
Tatar sporządziłam z 35 dag najwyższej jakości wołowej polędwicy.
Mięso umyłam, oczyściłam z błon, zmieliłam dwukrotnie.
Siedem jaj sparzyłam, żółtka dodałam do polędwicy, wymieszałam.
Doprawiłam do smaku oliwą, solą, białym pieprzem, który utłukłam
drobno w moździerzu, musztardą staropolską, jednym małym filetem
anchovies, sokiem z cytryny i słodką, mieloną papryką.
Dłońmi zwilżonymi w oliwie uformowałam kulki, każdą ozdobiłam oliwką.
Ułożyłam na półmisku. Ozdobiłam białą, czosnkową cebulą, szczypiorkiem,
plasterkami cytryny oraz śliwkami z zalewy octowej.
Smacznie i serdecznie polecam :)

Pozdrawiam też moje dwie starsze Siostry, które dziś przebywają
na drugim krańcu Polski :*

czwartek, 11 listopada 2010

Pasztet z zielonymi oliwkami, suszonymi pomidorami i żurawiną

Uwielbiam połączenia smaków
słonych i pikantnych
ze słodkimi. Przykładem potrawy,
która spełnia te warunki
jest świąteczny pasztet
wypełniony barwnymi dodatkami.
Różnorodność składników
wyróżnia go, czyni wykwintnym,
królewskim, idealnym.
Dużo czasu zajęło mi sporządzenie
tego specjału.
Jednak im wyborniejsza potrawa, tym więcej radości i satysfakcji sprawia mi jej przygotowanie.
30 dag wołowiny, 30 dag świeżego boczku i 30 dag karkówki zalałam
zimną wodą, doprowadziłam do wrzenia.
Zmniejszyłam ogień na najmniejszy i dodałam dwie marchewki, pietruszkę,
plasterek selera oraz opaloną na ogniu cebulę.
Włożyłam dwa liście laurowe, cztery ziarna ziela angielskiego,
trzy owoce jałowca, dwa goździki, pięć ziaren kolendry i gałązkę lubczyku.
Gotowałam prawie cztery godziny. Mięso zrobiło się tak miękkie,
że niemal się rozpadało. Zmieliłam je w malakserze razem z jarzynami,
oprócz cebuli.
30 dag drobiowej wątróbki oczyściłam z błon, umyłam, zalałam szklanką
gorącego wywaru, który powstał w wyniku gotowania mięsa.
Trzymałam na ogniu pięć minut, po czym zmieliłam za pomocą malaksera,
połączyłam z rozdrobnioną wołowiną i wieprzowiną.
Dodałam 6 jaj, 2 wazowe łyżki rosołu, dużo majeranku, gałkę muszkatołową,
świeżo utłuczony kolorowy pieprz, 50 g spirytusu i odrobinę świeżego imbiru.
20 zielonych oliwek osączyłam z zalewy, pokroiłam w plasterki.
10 suszonych pomidorów z zalewy oliwnej osuszyłam, pokroiłam w paski.
Oba składniki dodałam do pasztetowej masy.
Na końcu dodałam pół szklanki suszonej żurawiny.

Wszystko delikatnie wymieszałam
drewnianą łopatką, włożyłam
do formy "keksówki" wysmarowanej
masłem i wysypanej tartą bułką.
Wierzch ciasta posmarowałam
stopionym, klarowanym masłem.
Piekłam w rozgrzanym piekarniku
przez godzinę w temperaturze 195°C.
Przed podaniem pozwoliłam
pasztetowi wystygnąć w foremce.
Na półmisku ozdobiłam go
oliwkami i suszonymi pomidorami.
Smacznego :)

wtorek, 2 listopada 2010

Jajka w sosie majonezowym

Jaja mają duże zastosowanie
przy sporządzaniu przekąsek.
Są uniwersalne, chętnie podawane
i spożywane.
Przed użyciem należy je
dokładnie umyć i sparzyć wrzątkiem.
Jaja ugotowałam na twardo.
Odlałam, włożyłam do zimnej wody,
po kilku minutach obrałam.
Cebulę, winne jabłko, dwa kiszone
ogórki i pół zielonej papryki
pokroiłam w kostkę.
Dodałam dwie łyżki kaparów,
kilka oliwek, pół puszki groszku, łyżkę musztardy staropolskiej,
sól i pieprz do smaku, trzy łyżki posiekanej natki oraz majonez.
Wymieszałam dokładnie wszystkie składniki, odstawiłam do lodówki
na godzinę. Jaja przekroiłam wzdłuż na połowy, ułożyłam na sałacie,
polałam sosem. Ozdobiłam oliwkami, dojrzewającą szynką
i granatowymi pestkami.
Smacznego :)

niedziela, 31 października 2010

Wesoła sałatka Psotki

Podstawowym składnikiem tej
barwnej, pożywnej, zdrowej
sałatki jest kapusta pekińska.
Wybrałam niedużą, zwartą,
jędrną sztukę. Przekroiłam
wzdłuż na pół, potem w cienkie
poprzeczne paski. Ponadto
dodałam: marchewkę obraną
i pokrojoną w cienkie plasterki,
jedną czerwoną posiekaną cebulę,
winne jabłko, trzy plastry
ananasa z zalewy, pół świeżego
ogórka, pół papryki czerwonej i pół zielonej - wszystko pokrojone w kostkę.
Dodałam też kilka marynowanych cebulek, kilka oliwek oraz cząstki
pomarańczy i cytryny obrane ze skóry i błon.
Łyżkę majonezu wymieszałam z trzema łyżkami greckiego jogurtu
i łyżką gęstej śmietany 18%.
Doprawiłam solą, octem balsamicznym, białym pieprzem, oregano,
miodem, łyżeczką musztardy i chrzanu.
Sosem zalałam sałatkę, wymieszałam. Udekorowałam pomarańczą,
cytryną, roszponką i serem feta.
Bardzo smacznie polecam :)

piątek, 22 października 2010

Spaghetti z włoskim sosem

W garnuszku rozgrzałam
oliwę. Wrzuciłam do niej
ząbek czosnku pokrojony
w plasterki i kilka gałązek
natki pietruszki.
Smażyłam kilka sekund uważając,
żeby czosnek nie przypalił się.
W przeciwnym razie zrobiłby się
gorzki i sos nie byłby dobry.
Następnie dodałam opakowanie
przecieru pomidorowego
z widocznymi, niewielkimi
kawałkami pomidorów. Czarne oliwki 15-20 sztuk przekroiłam wzdłuż
na cztery części każdą. Włożyłam do sosu. Dodałam też dwie łyżki kaparów
i około 50ml czerwonego, wytrawnego wina.
Doprawiłam solą i szczyptą suszonej papryczki pepperoni.
Gotowałam pod przykryciem na małym ogniu przez pół godziny.
Po zdjęciu z gazu wyjęłam gałązki pietruszki.
Spaghetti włożyłam do wrzącej, osolonej wody z łyżką oleju.
Ugotowałam al dente, odcedziłam, połączyłam z sosem.
Na talerzach posypałam potrawę tartym parmezanem.
Buon Appetito :)

sobota, 16 października 2010

Zielona sałatka

Błyskawiczne danie.
Dostarczy energii, nie obciąży
żołądka, zaspokoi mały głód.
Kilka listków sałaty
umyłam i osuszyłam.
Ułożyłam na talerzu.
Pół świeżego ogórka pokroiłam
w plasterki razem ze skórą,
położyłam na sałacie.
Małą puszkę tuńczyka w oliwie
delikatnie rozdrobniłam,
rozłożyłam na zielonym podłożu.
Dodałam też kilka kulek mozarelii, kilka oliwek z migdałem
i granatowe pestki. Całość posypałam odrobiną morskiej soli,
skropiłam sokiem z cytryny i mandarynki, obficie polałam oliwą.
Smacznego.

sobota, 11 września 2010

Pikantna, egzotyczna przekąska

Odkąd pamiętam, przepadałam
za ostrymi, zdecydowanymi
w smaku potrawami.
Teraz zmuszona jestem
ograniczać używanie takich
przypraw.
Jednak od czasu do czasu
pragnienie choćby przygotowania
czegoś, co zapiera dech w piersiach
i pali gardło, jest silniejsze
ode mnie ;)
Dlatego też, znając upodobania
mojej Mamy, przygotowałam specjalnie dla Niej sałatkę o wyjątkowo pikantnym smaku.
W pierwszej kolejności oczyściłam papryczki chili. Odkroiłam szypułkę
i wyjęłam pestki. Następnie dwukrotnie zalałam je wrzątkiem z solą
i moczyłam aż do całkowitego wystygnięcia wody.
Dwie łyżki sera feta połączyłam z dwoma ząbkami czosnku i łyżeczką
posiekanego, marynowanego zielonego pieprzu.
Nadziałam papryczki, schłodziłam, pokroiłam na cząstki.
Duży bakłażan pokroiłam wzdłuż na cienkie plasterki.
Posoliłam, odstawiłam na około pół godziny. Po tym czasie osuszyłam plasterki papierowym ręczniczkiem, usmażyłam na patelni z dodatkiem oliwy.
Bakłażan obficie wchłania tłuszcz, dlatego po usmażeniu przełożyłam go
ponownie na papierowe ręczniki, które przyjęły jego sporą część.
Na talerzyku ozdobionym karbowaną sałatą, ułożyłam
faszerowane papryczki, plastry oberżyny zwinięte w rulon, suszone pomidory
i oliwki nadziewane migdałami. Całość posypałam kaparami
i polałam dużą ilością oliwy.
Osobiście byłam w stanie przełknąć tylko bakłażany, pomidory i kilka oliwek.
Papryczki chili w połączeniu z bardzo słonym serem feta i czosnkiem
były dla mnie przeszkodą nie do pokonania.
Na szczęście, Mama zadowolona, zachwycona wręcz, pochłonęła
z wielkim apetytem całą papryczkę.
Polecam wszystkim odważnym i zaprawionym w smaku miłośnikom
ostrej kuchni. Do takiego posiłku lekkie półwytrawne wino
jest elementem obowiązkowym.
:)
Jeszcze jedna, bardzo ważna sprawa. Każdy kontakt z chili czy inną papryczką
tego typu, wymaga dokładnego, wielokrotnego mycia rąk.
W żadnym razie nie należy dotykać oczu i innych, wrażliwych części ciała,
gdyż grozi to poważnym poparzeniem.
Mnie jeszcze teraz pieką dłonie.
Ale to nie szkodzi, efekt się liczy :D